Lekko nie jest, ale nadal nie zamówiliśmy pizzy, czyli ciąg dalszy odchudzania się ze sprzętem Huawei

Lekko nie jest, ale nadal nie zamówiliśmy pizzy, czyli ciąg dalszy odchudzania się ze sprzętem Huawei

Lekko nie jest, ale nadal nie zamówiliśmy pizzy, czyli ciąg dalszy odchudzania się ze sprzętem Huawei

Za chwilę minie miesiąc, odkąd razem z Dawidem postanowiliśmy być znowu fit i rozpoczęliśmy zdrowy tryb życia, monitorując nasze postępy sprzętem firmy Huawei. Do wyzwania wciągnęliśmy też naszych czytelników. Jak wszystkim idzie?

Całkiem nieźle, aczkolwiek – jeśli o mnie chodzi – kilogramy spadają nieco wolniej, niż bym sobie tego życzył. Na razie udało mi się zrzucić 5 kg. Dawidowi też. Z tej okazji, prawie codziennie dogryzamy sobie na Slacku pytaniami w stylu “a może pizza?”. Obaj przed pracą spędzamy przynajmniej godzinę na siłowni.

Dawid postawił w całości na ćwiczenia aerobowe, ja z kolei wolę treningi siłowe. Do tego, odkąd zrobiło się cudownie ciepło, staram się jak najczęściej wychodzić na rower. No i obaj dość mocno pilnujemy tego, co jemy. Przez ten pierwszy miesiąc zdrowego trybu życia już kilka razy śniła mi się pizza, ale na razie udaje mi się oprzeć tej pokusie. Nie jest to takie proste.

Huawei Mate 10 Lite i waga Smart Scale jak na razie sprawdzają się doskonale.

Mate 10 Lite, smartfon na który przesiadłem się na czas trwania akcji, okazał się być całkiem fajnym sprzętem. Jego jedyny minus to czytnik linii papilarnych umieszczony z tyłu. Osobiście, o wiele bardziej wolę telefony z czytnikiem na froncie, więc chwilę mi zajęło przyzwyczajenie się do odblokowywania telefonu w zupełnie nowy dla mnie sposób.

Jego największym plusem jest duży, 6-calowy wyświetlacz, na którym zdarzyło mi się już kilka razy sprawdzać, w jaki sposób wykonać poprawnie kilka ćwiczeń na siłowni. Jeśli chodzi o wydajność, to nie zauważyłem, żeby Mate 10 Lite mnie chociaż raz w tej kwestii rozczarował. Słowem: telefon daje radę.

To samo mogę powiedzieć zresztą o wadze. Huawei Smart Scale. Jest w zasadzie bezobsługowa. Budzę się rano, uruchamiam odpowiednią aplikację w telefonie, która zapisuje moje postępy w odchudzaniu, staję na wadze i…irytuję się, że strasznie wolno lecą te moje kilogramy. No ale co zrobić, trzeba ćwiczyć.

A jak idzie naszym czytelnikom?

huawei-2

Oprócz nas, do odchudzania się ze sprzętem Huawei zaprosiliśmy również kilku naszych czytelników. Kilka dni temu odezwałem się do nich z pytaniem o postępy i wrażenia na temat sprzętu, który otrzymali od firmy Huawei. Jest to ten sam zestaw, z którego korzystam ja i Dawid. Oto, co sądzą o nim nasi czytelnicy:

Mateusz Budzik:

Z telefonu korzystam od ok. tygodnia i jak na razie jestem bardzo zadowolony. Wszystkie treningi robię na siłowni, więc bardzo szybko doceniłem opcję odblokowywania telefonu twarzą. Nie trzeba szukać palcem skanera. Sam telefon też świetnie leży w dłoni.

Huawei Smart Scale pozwala na kontrolę więcej, niż tylko wagi. W moim przypadku skupiam się na treningu, który nie tylko ma doprowadzić do zrzucenia zbędnych kilogramów, ale też nabrania masy mięśniowej. Waga Huawei pozwala na monitorowanie proc. tkanki mięśniowej i tłuszczowej, za co chwalę ją dodatkowo. Obecnie zrezygnowałem z wszelkich słodkich napojów i fastfoodów. Organizm musi się przyzwyczaić do nowej dziennej dawki składników odżywczych.

Grzegorz Cze:

Telefon super spisuje się na rowerze stacjonarnym. Wyświetlacz jest na tyle duży, że oglądanie seriali podczas tego typu treningów nie sprawia najmniejszych problemów. Co do Huawei Smart Scale, to jest super. Nie ma żadnych zbędnych dodatków, wyświetlacz jest czytelny i to wystarczy. Parowanie sprzętu również jest szaleńczo łatwe.

No i co najważniejsze, chyba działa, bo w ciągu tygodnia troszkę ponad kilogram poszedł w dół. Wystarczyło całkowicie odstawić napoje gazowane oraz ograniczyć wieczorne jedzenie, co ze względu na tryb pracy jest dość ciężkie ale walczę z tym. Co mogę powiedzieć, w pełni szczerze, to sprzęt ten mocno zmotywował mnie do podjęcia pewnych kroków, związanych ze zrzucaniem wagi. Mam nadzieję, że uda się w tym wytrwać.

Szymon Motyka:

Smartfon Huawei Mate 10 Lite jest lekkim telefonem, który dobrze leży w dłoni. Jest elegancki i ładny. Dodatkowo, cechuje się dobrym, jak na swoją klasę podwójnym aparatem. Ekran jest jasny i czytelny. Można na nim wygodnie pooglądać filmy w przerwie między treningami. Nie zużywa też za dużo baterii. Na plus zaliczam też odblokowywanie telefonu za pomocą czytnika linii papilarnych. Jest to naprawdę wygodne.

Teraz przejdźmy do drugiego, kluczowego dla akcji sprzętu, czyli wagi Huawei. Przypomniała mi ona, jak bardzo zaniedbałem swoją dietę, zwłaszcza od czasu świąt, gdy nie wróciłem do ścisłej diety, ustalonej przez dietetyczkę. Huawei Smart Scale pokazuje większość potrzebnych statystyk, które do tej pory były dostępne w wagach zaawansowanych. Dzięki swojemu eleganckiemu i minimalistycznemu designowi, nie trzeba się jej wstydzić i chować w tajemnym pomieszczeniu.

Paweł Grabowski

Waga Huawei Smart Scale skradła moje serce. Jest prześliczna. Bardzo dobrze prezentuje się na każdej powierzchni i w każdym pomieszczeniu. Największym plusem Huawei Smart Scale jest to, że nie ma problemów z różnymi pomiarami w zależności od miejsca ważenia, a taki problem miałem na swojej poprzedniej wadze. W łazience byłem cięższy o pół kilo niż w pokoju. Tutaj ten problem nie występuje. Obsługa pomiarów jest banalnie prosta. Klikamy na kwadracik „stań na wadze”, wykonujemy wskazaną czynność i gotowe – wiemy wszystko o składzie swojego ciała. 

Jeśli chodzi o telefon, to… jest duży, niebieski i bardzo wygodny w obsłudze. Ekran 18:9 sprawdza się świetnie, jeśli chodzi o konsumpcję treści – korzystanie z Netflixa, gra w PUBG oraz czytanie e-booków to czysta przyjemność. Przydaje się to zwłaszcza jeżeli ktoś ćwiczy na rowerku stacjonarnym i sama jazda jest dla niego nudna. GPS w telefonie działa bardzo dobrze.

Zrzucanie kilogramów idzie pomału. Na razie stosuję zasadę unikania soli i cukru, wypijam 200 ml wody co pół godziny, żeby odzwyczaić organizm od magazynowania wody. Ograniczyłem pieczywo, do diety wprowadziłem większą ilość warzyw – pomidory, ogórki, rzodkiewkę, paprykę.

Cezary Jachowski

Telefon spisuje się bardzo dobrze. Zaraz po zakupie nakleiłem na szybkę hybrydowe szkło 3MK a na plecki nałożyłem skromny case Goosphery. 3-4 razy w tygodniu towarzyszy mi na siłowni, jest duży, ale nie rozprasza, duży ekran idealnie spisuje się podczas oglądania Netflixa na rowerku czy bieżni. Bez problemów sparował się z moimi Jaybird X3 i dedykowaną aplikacją. Telefon zdecydowanie odmienił moją opinię na temat średniopółkowców Huawei.

Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że z wagi będę równie zadowolony, co z telefonu. Jest naprawdę elegancka, do tego banalnie prosta w obsłudze i wydaje się, że także dosyć dokładna, pomiar proc. tkanki tłuszczowej nieznacznie tylko odbiega od pomiarów z Tanity w tych samych warunkach. Aplikacja jest prosta, daje fajny podgląd trendów zarówno całej wagi jak i masy tłuszczu i mięśni w ciele. Zdecydowanie pomogła mi kontrolować szczególnie dwa ostatnie parametry, bo nie wymaga wycieczki do siłowni na czczo.

A odnośnie samego projektu… Zwiększyłem dawkę kaloryczną do około 2800 dziennie, a także do maksimum zwiększyłem intensywność ćwiczeń na siłowni, jak pisałem wcześniej są to już 3-4 treningi siłowe w tygodniu. Wróciłem do stosowanej i sprawdzonej niegdyś suplementacji, z doświadczenia wiem że z takim trybem ćwiczeń nie da się nie przytyć 🙂 Cel – 80kg i spadek % tkanki tłuszczowej do 14-15 proc. (obecnie 76,8 kg i 18,4 proc.).

To jeszcze nie koniec.

Mam nadzieję, że przed planowanym końcem akcji uda mi się zrzucić jeszcze 2-3 kg. Poza tym, mamy z Dawidem taki niecny plan, żeby – uwaga – kontynuować tą naszą przygodę ze zdrowym trybem życia nieco dłużej. Po tych kilku pierwszych tygodniach, które potrafią być naprawdę męczące, człowiek popada w tzw. zdrową rutynę, przestaje narzekać i zaczyna czuć się o wiele lepiej. Cały dotychczasowy wysiłek jest godny zachodu.

Dołącz do dyskusji

Advertisement