Dwanaście elementów, których brakuje mi po dwunastu miesiącach z Nintendo Switchem

Artykuł/Gry 17.04.2018
Dwanaście elementów, których brakuje mi po dwunastu miesiącach z Nintendo Switchem

Dwanaście elementów, których brakuje mi po dwunastu miesiącach z Nintendo Switchem

To już ponad rok od premiery konsoli Nintendo Switch. Mało który inny gadżet dał mi tyle frajdy. Nie oznacza to, że platforma jest idealna. W ciagu pierwszych 12 miesięcy wspólnej przygody zanotowałem 12 elementów, których najbardziej mi na Switchu brakuje. Cześć z nich to absolutne podstawy każdej współczesnej konsoli:

1. Stany zapisu w chmurze

Kupiłeś nowy model konsoli i chciałbyś przenieść progres nabity przez 135 godzin w The Legend of Zelda: Breath of the Wild? Nie w świecie Nintendo. Na Switchu stany zapisu są przechowywane we wbudowanej pamięci konsoli i tylko tam. Nie istnieją ich kopie zapasowe ani nie da się ich tworzyć. Musisz pamiętać, że tracąc Switcha, tracisz cały postęp we wszystkich uruchomionych grach wideo.

Myślisz, że cię to nie dotyczy? Obyś miał rację. Wystarczy jednak, że z twoją konsolą coś się stanie i będziesz musiał odesłać ją do serwisu. Naprawione urządzenie może do ciebie wrócić wyczyszczone z danych, a więc pozbawione wszystkich stanów zapisu. Xenoblade Chroniecles 2, Super Mario Odyssey, Darkest Dungeon – wszystko zupełnie od zera. Chyba bym gryzł ściany ze złości.

2. Prywatne wiadomości

Czasami, najzwyczajniej w świecie, chciałoby się napisać znajomemu pojawiającemu się na konsoli „gramy w coś?”. Na Switchu jest to jednak niemożliwe. Trzeba odłożyć konsolę, sięgnąć po smartfon i włączyć Messengera. Problemy pierwszego świata? Tylko myśląc bardzo powierzchownie.

Współcześnie konsola to coś więcej niż tylko maszynka do Mario Kartów. Wiedzą to Sony i Microsoft, głęboko integrując swoje systemy z platformami społecznościowymi. Wie to nawet Nintendo, oferujące systemową współpracę z Twitterem i Facebookiem w zakresie dzielenia się zrzutami ekranu oraz filmikami z rozgrywką. O ile jednak Sony i Microsoft starają się zatrzymać ruch użytkowników wewnątrz platformy, tak Nintendo kompletnie nie potrafi tego zrobić.

Co mi z tego, że znajomych na Switchu odnajdę po ich kontach na TT lub FB, skoro nie mogę wejść z nimi w najprostsze interakcje. Tutaj nie chodzi o to, żeby pisać elaboraty o pogodzie i polityce. Brak możliwości zwyczajnego podziękowania za wspólną grę to archaizm, którego nie da się w żaden sposób wytłumaczyć. Na pewno nie względami bezpieczeństwa, bo Nintendo posiada świetny system kontroli rodzicielskiej.

3. Kalendarz i wydarzenia

Pięknym rozwinięciem społeczności bliskich znajomych są wspólne kalendarze oraz organizowane w nich wydarzenia. Przykładowo, na PS4 utworzymy „turniej Injustice 2” dla kumpli z pracy, dodamy termin, a każdy zaproszony otrzyma stosowne przypomnienie przed rozpoczęciem zmagań. Ba, jeżeli taka opcja jest włączona, to nawet konsole znajomych same się włączą, gdy zostanie zaledwie kilka minut do korporacyjnego turnieju.

Aby brać udział w cyklicznych turniejach Mario Kart 8 Deluxe, muszę zaśmiecać Facebooka przynależnością do grupy. Ta jest świetnie prowadzona, ale to wciąż gorsze rozwiazanie niż spójny ekosystem konsoli, który wszystkie sprawy związane z grami wideo oraz interaktywną rozgrywką zamyka w jednym miejscu. Nintendo wciąż nie rozumie, że ten facebookowy ruch mógłby mieć u siebie. Z przypomnieniami na smartfon za pośrednictwem oficjalnej aplikacji.

4. Grupowy czat głosowy

To gigantyczne nieporozumienie, że wciąż nie mogę jednocześnie grać na konsoli oraz rozmawiać ze znajomymi. Switch nie oferuje żadnego systemowego czatu głosowego. Co więcej, nie zanosi się, aby taki kiedykolwiek powstał. Coraz więcej publikacji wskazuje na to, że konsola nie ma odpowiedniej mocy, aby jednocześnie poradzić sobie z grupowymi rozmowami oraz włączonymi najbardziej zasobożernymi grami wideo. Ałć!

To zła informacja o tyle, że Switch posiada kilka tytułów, w których głosowa komunikacja jest bardzo ważna. Jak na przykład sieciowa, silnie kooperacyjna strzelanina Splatoon 2, brutalny DOOM w trybach multiplayer czy Mario Kart 8 z podziałem na pojedynki drużynowe. Nie pozostaje mi nic innego, jak korzystać z Discorda, ograniczając w ten sposób słyszalność dźwięków z gier wideo. Jak jakieś zwierzę.

5. Virtual Console

Jedną z niezaprzeczalnych zalet Nintendo jest katalog kultowych gier na wyłączność. Pierwsze odsłony Mario Bros. czy Pokemony z Game Boyów to wciąż kury znoszące złote jaja. Nawet po dziesiątkach lat od swoich pierwotnych premier. Gracze na Switchu chcą rzucać pieniędzmi w ekran i kupować te same klasyki po raz kolejny. Niestety (dla siebie i Nintendo), nie mają takiej możliwości.

Wirtualna Konsola to usługa, dzięki której można kupić oraz uruchomić starsze gry na nowszych platformach Japończyków. Swoją wersję Virtual Console posiadało Wii oraz WiiU. Ma ją także znacznie słabszy od Switcha 3DS. Dlaczego Nintendo wciąż nie wprowadziło tej usługi na swoim najnowszym handheldzie? Nikt tego nie wie. Jest za to prawdopodobne, że absencja Wirtualnej Konsoli ma coś wspólnego z jesienną aktualizacją infrastruktury sieciowej oraz wprowadzeniem comiesięcznego abonamentu.

6. eShop 2.0

Cyfrowy sklep Nintendo w aktualnej postaci nie zdaje egzaminu. Napiszę więcej – eShop zamienił się w śmietnik, ponieważ samo Nintendo nie wzięło pod uwagę, że platforma cyfrowej dystrybucji będzie przeżywać aż takie oblężenie. Wszystko przez twórców gier niezależnych, którzy dosłownie zalali Switcha swoimi produkcjami. Czasami są dobre. W większości przypadków należy je jednak omijać szerokim łukiem.

Aktualny eShop zamienił się w „śmietnik indyków“. Wszystkie gry trafiają na jedną listę „Recent Releases“. Ta aktualnie bardziej odstrasza niż zachęca do zakupów. Pełno tutaj produkcji za 20 zł, które już grafiką tytułową uświadamiają, że ma się do czynienia z produktami o naprawdę wątpliwej jakości. eShop musi się zmienić. Nintendo powinno wziąć przykład z PlayStation oraz Xboksa. W przeciwnym przypadku ta platforma zacznie być utożsamiana z nośnikiem tanich crapów, które na żadnej innej konsoli nie mogą liczyć na podobną ekspozycję.

7. Przeglądarka internetowa

Nie chodzi o to, żeby na Switchu robić internetowe zakupy, zamawiać jedzenie z Pyszne.pl czy zajmować się rachunkami. Od tego mamy komputery, tablety i smartfony. Przeglądarka jest jednak narzędziem, które zawsze się przydaje. Chociażby po to, aby szybko zajrzeć do solucji, gdy utknęliśmy w jakiejś grze wideo. Jasne, możemy sięgnąć po smartfon, ale ten nie zawsze jest pod ręką. Konsolę siłą rzeczy trzymamy za to w dłoniach. Do tego Switch posiada funkcję minimalizacji gier.

Co najzabawniejsze, prosta przeglądarka internetowa jest wszyta w system. Korzysta z niej m. in. Twitter, Facebook oraz Rocket League. W tej ostatniej grze można nawet wejść na oficjalną witrynę producentów i poruszać się po jej sekcjach. Niestety, wyjście poza domenę nie wchodzi w grę. Przeglądarka wciąż jest zablokowana przez Nintendo. Powód? Zabezpieczenia antypirackie. To właśnie za pośrednictwem przeglądarki hackerzy uruchamiają środowisko zdolne do odpalenia homebrew.

8. Netflix

Sześciocalowy ekran 720p znajdujący się w Nintendo Switchu jest co najmniej wystarczający do oglądania mniej wymagających filmów i seriali. Do tego Switcha cechuje kompatybilność z klasycznymi kartami microSD. Programy można by pobierać do pamięci urządzenia w podobny sposób, jak dzisiaj robimy to na smartfonach i tabletach, aby później oglądać te treści w trybie offline. Idealne rozwiązanie podczas podróży. Będąc przy aspekcie mobilnym, Switch posiada stopkę, dzięki której tablet postawimy na stoliku, a bezprzewodowe Joy-Cony będą idealnie udawać pilota.

Z kolei w trybie stacjonarnym Netflix na Switchu nie różniłby się niczym od odpowiednika znajdującego się na podstawowym PlayStation 4 oraz Xboksie One. Treści w 1080p, wymagany dostęp do sieci, aplikacja wzorowana na tej dla telewizorów smartTV – naprawdę nie trudno to sobie wyobrazić. Skoro Hulu jest na Switchu, to nie mam żadnego wytłumaczenia na to, dlaczego wciąż nie ma tutaj Netfliksa. Oczywiście poza złą wolą którejkolwiek ze stron.

9. Spotify

Switch jako odtwarzacz muzyczny ma ograniczone zastosowanie. Jest wielki, nie wspiera bezprzewodowych słuchawek, a poruszanie się z konsolą wsadzoną do kieszeni spodni jest w zasadzie niemożliwe. Przyjemnie by jednak było, gdyby podczas rozgrywki w mniej wymagające, bardziej powtarzalne tytuły można by było włączyć własną playlistę.

Tak to działa na PlayStation 4, gdzie system jest kapitalnie zintegrowany ze Spotify. Grając w takie produkcje jak Rocket League, TERA, TES Online czy Overwatch, słucham wybranych przez siebie kawałków, które znacząco odświeżają powtarzalne doświadczenie. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby taka sama możliwość była dostępna na Switchu. Nie jest to pierwsza potrzeba gracza, ale hej – zawsze lepiej mieć daną możliwość, niż jej nie mieć.

10. Wsparcie Bluetooth/słuchawek USB-C

Będąc przy muzyce, Switch nie współgra ze słuchawkami bezprzewodowymi oraz słuchawkami z wejściem USB-C. Jeżeli posiadacie dokanałówki z którymi uprawiacie poranny jogging, to nie sparujecie ich ze Switchem. Wyjątkiem jest część modeli z donglem USB, które są kompatybilne z urządzeniem. Szkoda również, że Nintendo nie robi użytku z gniazda USB-C wbudowanego w konsolę. Ta nie rozpoznaje słuchawek, które są podłączane właśnie w ten sposób. Pozostaje klasyczny mini-jack.

11. PUBG Mobile oraz Fortnite Battle Royale

Gdy Wii debiutowało na europejskim rynku, konsola była sprzedawana razem z zestawem gier Wii Sports. Do Wii U dodawano z kolei Nintendo Land. Niestety, Switch nie posiada żadnej darmowej produkcji na dobry start. W eShopie znajduje się kilkanaście bezpłatnych wersji demonstracyjnych, ale to tyle.

Konsola potrzebuje porządnych gier Free2Play. Darmowej odskoczni od tytułów Nintendo na wyłączność, które kupuje się za 250 zł. Takimi produkcjami mogłyby być dwie sieciowe strzelaniny – PUBG Mobile oraz Fortnite: Battle Royale. Skoro obie doskonale działają na smartfonach i tabletach, tym bardziej powinny działać na Switchu. Przewagą konsoli byłyby fizyczne przyciski. Z chęcią zobaczyłbym również unikalne przedmioty i skórki inspirowane markami Nintendo w Fortnite: Battle Royale na Switchu.

Po cichu liczę, że o Fortnite oraz PUBG na Switcha dowiemy się podczas prezentacji Nintendo na E3 2018 w Los Angeles. Mam nadzieję, że mój nos mnie nie zawiedzie.

12. Czas

Xenoblade Chronicles 2 niebawem stanie się trzecią grą na Switcha, z którą spędzę ponad 100 godzin. Produkcje Nintendo to niesamowite pożeracze czasu. Switcha posiadam jako drugą konsolę, która swietnie uzupełnia się z PS4 Pro. Obie maszyny mogą się pochwalić rewelacyjnym katalogiem gier na wyłączność i nie mam pojęcia, kiedy ogram do końca wszystkie najważniejsze tytuły dla każdej z tych platform. Gdyby tylko doba miała 48 godzin.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement