Dość już o Facebooku i Zuckerbergu. Sprawdziłem, co wie o mnie Microsoft

Dość już o Facebooku i Zuckerbergu. Sprawdziłem, co wie o mnie Microsoft

Dość już o Facebooku i Zuckerbergu. Sprawdziłem, co wie o mnie Microsoft

Pojeździliśmy już sobie po Facebooku i jego profilowaniu użytkowników. Zrozumieliśmy – mam nadzieję – że Internet nie jest darmowy. Postanowiłem z ciekawości sprawdzić, jak wiele danych na mój temat gromadzi Microsoft.

Microsoft i Apple to ostatni z gigantów IT, którzy próbują walczyć o prawo do prywatności swoich użytkowników. Obie firmy należy za to wyłącznie chwalić. Zwłaszcza że powód do chwalenia wcale nie jest taki oczywisty. Nacisk na ochronę prywatności wiąże się bowiem z uboższą funkcjonalnością usług od tych należących do konkurencji. Skoro usługi tych firm nas dyskretnie nie śledzą, to wiedzą mniej na nasz temat. I w mniejszym stopniu mogą nam pomagać.

Z usług Apple’a nie korzystam wcale, z wyłączeniem znakomitego Apple Music. Używam jednak rozwiązań Microsoftu prywatnie i zawodowo. W większości z wyboru, w niektórych przypadkach by być na bieżąco, jako specjalista od Microsoftu na Spider’s Web. Jestem więc idealnym kandydatem, by sprawdzić, czy Microsoft jest zachłanny na moje prywatne dane, by móc je przetwarzać.

Mówimy oczywiście o danych powiązanych ze mną i te, które w myśl prawa i regulaminów świadczenia usług Microsoft może przetwarzać. Dane prywatne w chmurze, choć hostowane przez Microsoft, nie są przez niego przetwarzane. Do tego zbioru nie należą też dane anonimizowane. Skupiamy się wyłącznie na szpiegowaniu.

A Microsoft ma okazję mnie szpiegować, oj zdecydowanie ma. Pracuję na Windows 10 i Office 365, surfuję za pomocą Edge’a na tablecie i telefonie, gram w ramach sieci Xbox Live, używam Skype’a, Microsoft Launcher, Outlooka… nawet czasem na Binga zajrzę, choć prawie zawsze kończy się to rozczarowaniem. Tyle możliwości.

Jak sprawdzić, co o nas wie Microsoft?

W myśl różnorakich regulacji prawnych obowiązujących w Unii Europejskiej i innych częściach świata, Microsoft ma obowiązek listować dane, które zbiera na temat swoich użytkowników i które są z nim powiązane. Każdy może te dane przejrzeć, oraz – jeśli ma takie życzenie – usunąć. Microsoft ten obowiązek realizuje.

microsoft zbieranie danych

By dobrać się do gromadzonych na nasz temat przez Microsoft danych, należy odwiedzić webowy panel do zarządzania Kontem Microsoft i tam kliknąć w sekcję Prywatność. W panelu oprócz przeglądania tych danych możemy je usuwać. Co ciekawe, możemy też wyłączyć ich przetwarzanie bez ich usuwania. Ta ostatnia opcja podzielona jest na system operacyjny, przeglądarkę internetową i pozostałe aktywności.

No dobrze, to jakie właściwie dane zbiera i przetwarza Microsoft?

Po pierwsze, Microsoft gromadzi moją historię przeglądania z przeglądarki Edge.

Firma może więc z dużym prawdopodobieństwem oszacować,  gdzie czytam newsy ze świata, jakie portale społecznościowe lubię, gdzie robię zakupy, i tak dalej. Funkcję zbierania tych danych można wyłączyć w ustawieniach przeglądarki Edge. Efektem ubocznym wyłączenia zbierania tych danych jest brak synchronizacji historii przeglądania między naszymi urządzeniami.

Po drugie, Microsoft zbiera wszystkie wydane jego produktom polecenia głosowe.

Ta funkcja nie działa w Polsce, więc nie miałem nic do przejrzenia. Usunięcie tych danych, jak twierdzi Microsoft, zmniejszy precyzję rozpoznawania naszego głosu, bowiem SI Microsoftu nie będzie miała wzorców do nauki.

Po trzecie, Microsoft zbiera naszą historię wyszukiwania.

microsoft zbieranie danych

Wszystkie pytania, jakie zadałem wyszukiwarce Bing, są gromadzone i przetwarzane. Microsoft wie więc, czym się interesuje. Co istotne, są tam zbierane tylko zapytania zadane bezpośrednio w usłudze Bing. Jeżeli korzystamy z usług wykorzystujących Binga w tle – na przykład z funkcji Poszukiwanie w OneNote – dane te nie są gromadzone i przetwarzane. Zapisywane są jednak również linki, w jakie kliknąłem po zadaniu pytania wyszukiwarce.

Zbierania tych danych wyłączyć się w oczywisty sposób nie da (Microsoft rekomenduje korzystanie z trybu InPrivate przeglądarki, jeżeli nie chcemy karmić Binga informacjami na nasz temat). Ich usunięcie, selektywne bądź hurtowe, zmniejsza precyzję wyszukiwarki oraz uniemożliwia niedostępnej w Polsce Cortanie oferowania powiązanych sugestii.

Po czwarte, Microsoft zbiera historię naszej lokalizacji.

microsoft zbieranie danych

Na tej podstawie Microsoft wie o mnie… niewiele. Jedyny produkt, jaki korzysta z usług lokalizacji Microsoftu, którego używam, to Surface Pro. Aplikacje Microsoftu na moim telefonie odczytują dane zapewniane przez Google i te nie są gromadzone i przetwarzane. Microsoft w efekcie wie, gdzie mieszkam i wie, gdzie bywają konferencje prasowe.

Funkcję tę można wyłączyć. Konsekwencją tego jest brak funkcji geolokalizacji na urządzeniu oraz brak podpowiedzi Cortany związanych z przemieszczaniem się z miejsca na miejsce.

Po piąte, Microsoft zbiera informacje o moim zdrowiu.

Zgaduję, że jestem jedną z bardzo nielicznych osób na świecie, które mają tam jakiekolwiek informacje. Usługa Microsoft Health cieszy się znikomą popularnością. Jest wykorzystywana przez opaskę Microsoft Band, można też pod nią podczepiać – czego nie robi w zasadzie nikt – usługi RunKeeper, MyFitnessPal, Lose It!, Healthvault czy kilku innych. Usunięcie tych danych uniemożliwi usłudze Health i Cortanie wysyłanie porad na temat aktywności ruchowej czy diety.

Po szóste: Cortana.

Cortana nie jest dostępna w Polsce, nie miałem więc tu nic do wyczyszczenia. Możemy jednak edytować absolutnie wszystko, co asystentka Microsoftu o nas wie. Usuwanie tych danych, co wydaje się oczywiste, ogłupia Cortanę, ograniczając jej funkcjonalność.

Po siódme i ostatnie: dobrowolnie podane dane profilowe do usług konsumenckich i lista autoryzowanych aplikacji.

W wybranych usługach sami podajemy dobrowolnie informacje do naszych profili. Są to nasz wiek, nazwisko czy zdjęcie profilowe w usługach Konto Microsoft, Xbox Live i Skype. Wydaje się to oczywiste, ale dla porządku wymieniamy.

Usunięcie tych danych spowoduje, że będzie naszym znajomym trudniej odnaleźć nasz profil. Microsoft zapamiętuje też aplikacje, którym świadomie udzieliliśmy dostęp do naszych prywatnych danych przez niego gromadzonych. Usunięcie aplikacji z listy odcina jej dostęp do naszych danych.

To, co mi się tu szczególnie podoba, to kontrola.

Zarządzanie prywatnością w produktach Microsoftu jest umieszczone w logicznym miejscu. Modyfikowanie rodzajów zbieranych przez Microsoft danych jest łatwe i intuicyjne. W każdej chwili możemy to zrobić. Co więcej, wiele z tych funkcji jest domyślnie wyłączonych – jeżeli produkt Microsoftu, na przykład, chce sprawdzić naszą lokalizację, najpierw grzecznie o to pyta. Nie pozwala również na to połączonym aplikacjom i usługom, wyświetlając najpierw użytkownikowi odpowiedni monit.

microsoft zbieranie danych

To najlepszy z możliwych kompromisów. Niektóre funkcje nie są możliwe do realizacji bez przetwarzania danych i ich anonimizacji, a nawet te często są domyślnie wyłączone. Resztę możemy zawsze wyłączyć sami lub są najpierw anonimizowane. Decyzja z czego korzystać, a w którym miejscu bronić naszej prywatności, należy – jak być powinno – do was.

Dołącz do dyskusji