„Legalny Windows za 50 zł” to więcej kłopotów niż pożytku

„Legalny Windows za 50 zł” to więcej kłopotów niż pożytku

„Legalny Windows za 50 zł” to więcej kłopotów niż pożytku

Niesamowicie tanie oferty kupna systemu Windows można bardzo łatwo znaleźć w sieci. Niestety prawie wszystkie z nich są piratami. W tym wypadku bardzo na miejscu jest powiedzenie, że chytry traci dwa razy. Nielegalny system może się okazać bowiem o wiele droższy niż wynosi cena na aukcji.

Kiedy na stronie internetowej widzimy ofertę „Najnowszy LEGALNY Windows 10 PRO CD-KEY Gwarancja jakości” za 50 zł, zdrowy rozsądek powinien podpowiadać nam, że coś jest nie tak.

Co chwilę dowiadujemy się o kolejnych zatrzymaniach piratów. Są aresztowani, płacą odszkodowania, a mimo to nadal działają i oszukują. Niestety walka z internetowymi handlarzami przypomina próbę ubicia hydry, której odrastały kolejne głowy. Przestępców nie przekonują surowe kary i doniesienia o rozbiciu kolejnych szajek.

Ostatni duży sukces policji miał miejsce w listopadzie 2017 roku. Na terenie Hiszpanii aresztowano wtedy i przetransportowano do Polski parę, która trudniła się pirackim procederem. Wcześniej olsztyńscy funkcjonariusze zabezpieczyli dowody z ich mazurskiej „manufaktury”: duplikator płyt, kilkaset naklejek legalizacyjnych, nośników DVD, kopert i opakowań.

Opakowanie stylizowane na oryginalne miało dodać kupującym pewności, ale przed sądem stało się okazją do postawienia dodatkowych zarzutów. Większość handlarzy nie sili się jednak na inwestycje w postaci urządzeń do podrabiania oryginałów i sprzedaje klucze, które w legalnym obiegu nigdy nie powinny się znaleźć. Microsoft nie sprzedaje ich bowiem jako samodzielnych produktów. Skąd zatem biorą się one w obiegu?

Najczęściej z Chin, gdzie wytwarzana jest większość elektroniki. Zorganizowane grupy przestępcze współpracują tam z pracownikami fabryk, którzy są w stanie hurtowo kopiować klucze przeznaczone dla produkowanych komputerów. Taki laptop pracuje później bez zastrzeżeń, ale na jego kluczu działać może również system operacyjny z drugiego końca świata. I to nie jeden. Takie rozdwojenie może okazać się problematyczne, np. kiedy prawowity właściciel będzie chciał skorzystać ze swojego klucza przy przeinstalowywaniu systemu.

Kupujemy Windowsa – jak zrobić to legalnie?

Opcji mamy kilka. Pierwszym wyborem powinien być oficjalny, internetowy sklep Microsoftu, ale system można kupić także u autoryzowanych partnerów. Są wśród nich takie sklepy jak Media Markt, Saturn, Media Expert, Euro RTV, X-kom, Komputronik, gdzie kwestia legalności również jest klarowna.

Dla pewności zakup możemy sprawdzić wykorzystując zabezpieczenia Microsoftu:

  • na zewnątrz pudełka z systemem powinna znajdować się etykieta certyfikatu autentyczności z informacją o produkcie, kraju pochodzenia i kraju, gdzie powinno się korzystać z systemu. Aby utrudnić podrobienie etykiety zabezpiecza się ją nadrukiem Intaglio (wyczuwalne opuszkami palców grzbiety na etykiecie) i obrazem utajonym (pod niewielkim kątem widoczne są dodatkowe informacje).
  • do płyty czy pendrive’a z systemem powinna być dołączona karta klucza produktu z 25 – znakowym kluczem. Nie powinna być kupowana osobno.
  • jeśli kupujemy Windowsa 10 w postaci pakietu, to na pendrive’ie znajdziemy też hologram, który mieni się barwami po przechyleniu. Podobny efekt dotyczy płyt, na których sprzedawane były starsze wersje systemów operacyjnych.
  • ważne jest również samo pudełko. Jeśli zawiera błędy w pisowni, rozmyty tekst czy obrazy niskiej jakości powinna się nam zapalić w głowie lampka ostrzegawcza, że system nie pochodzi z legalnej dystrybucji.

Wszystkie te zabezpieczenia nie zostały wprowadzone bez przyczyny. Świat wciąż bardzo powoli rezygnuje z piratów. Badanie BSA pokazało, że w 2015 roku aż 39 proc. oprogramowania instalowanego na komputerach, nie miało poprawnej licencji. Polska uplasowała się niestety grubo powyżej średniej z wynikiem 48 proc.

Kłopoty mogą spotkać również kupującego.

Na nic zdadzą się tłumaczenia, podkreślające nieświadomość w momencie nabywania systemu. Podejrzanie niska cena i brak możliwości wykazania, że produkt został legalnie wprowadzony do obrotu przez Microsoft (a nie pochodzi np. z kradzieży) to wystarczające ostrzeżenia, przez które powinniśmy przerwać transakcję. W myśl przepisów polskiego Kodeksu Karnego nabywanie pirackiego oprogramowania może stanowić paserstwo. Grozi za nie kara nawet do pięciu lat pozbawienia wolności, a odpowiedzialność można ponieść nawet za działanie nieumyślne. Dlatego przy każdym zakupie oprogramowania należy sobie zadać pytanie „czy jesteśmy pewni, że pochodzi ono z legalnego źródła?”.

Choć w Polsce konsumenci decydują o swoich zakupach biorąc pod uwagę głównie cenę, to liczyć się powinien również koszt alternatywny. Nawet jeśli kupując nielegalne oprogramowanie nie doświadczymy nieprzyjemności z prawem, to wystawiamy się na zwiększone ryzyko infekcji szkodliwym oprogramowaniem i tracimy dostęp do aktualizacji zwiększających bezpieczeństwo.

O tym, że ta gra nie jest warta świeczki przekonacie się czytając mój kolejny artykuł o nielegalnym oprogramowaniu.

Partnerem artykułu jest Microsoft.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement