Prawnicy twierdzą, że kryptowaluty są jak bursztyn. To dary ziemi. Tymczasem ministerstwo finansów nadal milczy

Artykuł/Technologie 17.04.2018
Prawnicy twierdzą, że kryptowaluty są jak bursztyn. To dary ziemi. Tymczasem ministerstwo finansów nadal milczy

Prawnicy twierdzą, że kryptowaluty są jak bursztyn. To dary ziemi. Tymczasem ministerstwo finansów nadal milczy

Po tym jak Ministerstwo Finansów opublikowało swoją interpretację podatku od transakcji wykonywanych przy pomocy kryptowalut, a kilka dni później wycofało się z niej rakiem, rzeczywistość zastygła w oczekiwaniu. Ale resort, nie przejmując się kalendarzem, uparcie milczy. Tymczasem na zlecenie Polskiego Stowarzyszenia Bitcoin powstała opinia prawna, w której kryptowaluty nie są w ogóle traktowane jak pieniądz elektroniczny.

Ministerstwo Finansów musiało naprawdę wyjątkowo postarać się o skomplikowanie sytuacji tych, którzy w poprzednim roku postanowili dokonać jakichkolwiek transakcji w kryptowalutach. I w resorcie muszą być pewnie z siebie zadowoleni, bo ta wyjątkowa sztuka im wyszła jak nigdy.

Interpretacyjny bałagan ministerstwa.

Najpierw nieprzemyślany komunikat, raptem na mniej niż miesiąc przed ostatecznym terminem złożenia zeznania podatkowego – 30 kwietnia. Potem, gdy sieć nabrzmiała od protestów zdenerwowanych, ale przede wszystkim zdezorientowanych kryptoinwestorów, na stronie ministerstwo pojawia się następny komunikat twierdzący, że ten wcześniejszy nie jest do końca ostateczny.  I że teraz w ministerstwie wszyscy pracują w pocie czoła, żeby skonstruować końcową wersję. Żeby już każdy wiedział, co robić.

Po tych wydarzeniach wysłaliśmy do resortu pytania i czekamy. Tymczasem zbliża się 30 kwietnia, czyli ostatni dzień złożenia deklaracji podatkowej. Nadal nie wiadomo, jak rozliczać podatek z kryptowalut. Nie wiedzą tego przecież same urzędy skarbowe.

Pierwszy w Polsce protest kryptoinwestorów.

O temperaturze wrzenia najlepiej świadczy fakt, że na najbliższy piątek (20 kwietnia), na godz. 13 planowany jest pierwszy w Polsce protest kryptoinwestorów, którzy chcą wyrazić swoją dezaprobatę przed siedzibą Ministerstwa Finansów.

Nikt nie chce ze swoimi podatkami borykać się już po 30 kwietnia, kiedy do interpretacyjnego bólu głowy, dojdzie jeszcze finansowa kara. Nie dziwi więc, że i osoby prywatne i inne podmioty zlecają kancelariom prawnym sporządzenie odpowiedniej opinii.

Kryptowaluta to nie waluta. Więc nie ma podatku?

Na taką drogą zdecydowało się Polskie Stowarzyszenie Bitcoin. Stworzenie opinii na temat opodatkowania kryptowalut zlecono Kancelarii Kijowski i Graś. Interpretacja obowiązujących przepisów pozwoliła tamtejszym prawnikom na sformułowanie kontrowersyjnej i rewolucyjnej przy okazji tezy, z której wynika, że kryptowaluty nie są objęte prawem majątkowym oraz nie spełniają również kryteriów  pieniądza elektronicznego. Tym samym od handlu kryptowalutami nie powinien być odliczany żaden podatek.

Czy tak jest faktycznie? Decydujące będzie zdanie samego Ministerstwa Finansów. Nie wiemy, kiedy jednak będzie nam dane je poznać. Wtedy dopiero rozstrzygnie się, czy należny jest, tak jak resort pierwotnie zakładał, podatek od czynności cywilnoprawnych (PCC) czy jednak obrót kryptowalutami traktować trzeba jak obrót normalnej waluty? A może, idąc kierunkiem prawników wynajętych przez Polskie Stowarzyszenie Bitcoinów, patrzeć na kryptowaluty jak na dary ziemi?

Jak bursztyn albo złoto.

Waluta cyfrowa nie może być uznawana za prawny środek płatniczy, nie jest bowiem emitowana przez organ władzy publicznej. Określanie jej jako waluty cyfrowej, wirtualnej, kryptowaluty, czy jakiejkolwiek innej waluty jest akceptowalne jedynie w języku potocznym. Bliższymi wobec walut cyfrowych, w aspekcie jurydycznym, są dary ziemi takie jak np. bursztyn czy złoto, z tym zastrzeżeniem, że po wydobyciu stają się one rzeczą w rozumieniu art. 45 kodeksu cywilnego. Waluta cyfrowa jest zatem pierwotnym miernikiem wartości, który może posiadać atrybut środka umarzania zobowiązań, o ile strony tak postanowią. Oznacza to, że dłużnik może „uwolnić się” od zobowiązania za pomocą waluty cyfrowej tylko wówczas, gdy wierzyciel wyrazi zgodę na przyjęcie świadczenia w takiej postaci. Nikt nie ma obowiązku przyjęcia świadczenia w postaci waluty cyfrowej wbrew własnej woli – czytamy na stronie PSB.

Wyścig z czasem trwa, a meta jest już dobrze widoczna. Czekamy z niecierpliwością na to kiedy i jak zakończy się tej interpretacyjny bałagan. Ciągle liczymy też na odpowiedź ze strony Ministerstwa Finansów.

Dołącz do dyskusji

Advertisement