Jeżeli ciebie też denerwuje ładowanie smartfona w aucie, jest rozwiązanie

Jeżeli ciebie też denerwuje ładowanie smartfona w aucie, jest rozwiązanie

Jeżeli ciebie też denerwuje ładowanie smartfona w aucie, jest rozwiązanie

Ładowarki samochodowe dotychczas bardziej kojarzyły mi się z podtrzymywaniem życia smartfona, niż z faktycznym ładowaniem. Jak się jednak okazuje, nowe technologie można wdrożyć nawet do wnętrza nie najnowszego auta.

Mam to (nie)szczęście, że mój ośmioletni samochód nie jest wyposażony w gniazdo USB. Jak można się domyślić, auto nie ma też dużego ekranu z wbudowaną nawigacją, dlatego praktycznie przy każdej podróży poza miasto korzystam z Map Google w smartfonie.

Nie wyobrażam sobie scenariusza, w którym ruszyłbym w trasę bez kabelka USB i ładowarki samochodowej wpinanej do gniazdka zapalniczki. Stałe podświetlenie ekranu podczas nawigacji, połączone z notorycznym zrywaniem zasięgu i szukaniem sieci w trasie, potrafi drenować akumulator w ekspresowym tempie.

W dzisiejszych czasach brak portu USB w samochodzie nie jest żadnym problemem, ponieważ w każdym sklepie z elektroniką kupimy ładowarkę samochodową wpinaną do gniazda zapalniczki. Tak też zrobiłem kilka lat temu i od tej pory nie zaprzątałem sobie głowy tematem ładowania.

Okazuje się, że nowe technologie docierają nawet do ładowarek samochodowych.

Jakiś czas temu w moje ręce wpadł zestaw dwóch ładowarek samochodowych marki Green Cell. Ich wyróżnikiem są porty szybkiego ładowania oraz dodatkowe gniazda zgodne ze standardem Quick Charge.

Jeżeli masz smartfona korzystającego z szybkiego ładowania, na pewno wiesz, że ta technologia jest po prostu niezastąpiona. To jedna z rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie nowoczesnego urządzenia mobilnego.

Kiedy zapomnę podłączyć smartfona na noc, a rano ruszam w miasto, nie jest to żadnym problemem. Podczas porannego prysznica i śniadania szybkie ładowanie dostarczy kilkadziesiąt procent na wskaźniku akumulatora. Ile konkretnie? Wszystko zależy od stopnia rozładowania i od samego smartfona, ale szybkie ładowanie zawsze działa sprawniej od podstawowego.

Z kolei Quick Charge to specjalna odmiana szybkiego ładowania kompatybilna ze smartfonami wyposażonymi w procesory Snapdragon. Według Qualcomma technologia Quick Charge 3.0 potrafi w pół godziny naładować akumulator od 0 do 70 proc. Tak to wygląda w teorii, natomiast w praktyce ładowanie przebiega tym wolniej im mamy wyższy poziom naładowania. Tak czy inaczej, w sytuacjach podbramkowych 30 minut na kablu zawsze daje dobre 30 proc. energii więcej.

Samochód nigdy nie kojarzył mi się z szybkim ładowaniem. A tu proszę – to możliwe.

Pierwsza z testowanych przeze mnie ładowarek to Green Cell 3 USB z Quick Charge 3.0. Sprzęt jest wyposażony w trzy porty USB, a całkowita moc jaką jest w stanie dostarczyć to 42 W.

Dwa gniazdka zapewniają szybkie ładowanie (po 5 V i 2,4 A), a trzecie złącze, oznaczone kolorem zielonym, wykorzystuje znacznie doskonalszy standard Quick Charge 3.0 opracowany przez Qualcomma. Jeśli twój smartfon ma procesor tego producenta, zapewne doskonale wiesz, jak genialnym wynalazkiem jest Quick Charge.

Poza portem QC 3.0 mamy też dwa porty smart, które umożliwiają szybkie ładowanie dwóch kolejnych urządzeń jednocześnie. Porty USB działają w taki sposób, że zawsze zapewnią najwyższą możliwą prędkość ładowania dla podłączonych urządzeń. To uniwersalne rozwiązanie zapewniające szybkie ładowanie również starszych smartfonów, w tym takich, które nie mają procesorów Qualcomma.

Podsumowując, ładowarka umożliwia szybkie ładowanie aż trzech urządzeń naraz, w tym jednego w standardzie Quick Charge 3.0.

Do drugiej ładowarki możemy podłączyć jednocześnie smartfona i np laptopa.

Oczywiście nie może to być dowolny komputer. W grę wchodzą małe, nowoczesne ultrabooki zasilane z portu USB-C. Właśnie taki port znajdziemy w drugiej ładowarce firmy Green Cell.

Znajdują się w niej dwa złącza: standardowe USB wyposażone w Quick Charge 3.0 i USB-C Power Delivery z maksymalną mocą 24 W. Pozwala to np. na jednoczesne bardzo szybkie ładowanie smartfona i komputera takiego jak Dell XPS 13, czy dwunastocalowy MacBook. W samochodzie, między spotkaniami! Dla osób żyjących w biegu to bardzo wygodne rozwiązanie.

Jak ładowarki samochodowe Green Cell sprawdzają się w praktyce?

Moja dotychczasowa ładowarka samochodowa była niesamowicie wolna. Przyzwyczaiłem się do tego. Trochę nieświadomie uznałem, że taki jest po prostu urok tej kategorii urządzeń.

Tymczasem technologia szybkiego ładowania zmienia wszystko. Kiedy stoję w korku, mogę w pół godziny dodać smartfonowi dobre 30 proc. do poziomu naładowania. Z kolei w trasie, kiedy korzystam z nawigacji, przewody ładowania nie muszą przez całą trasę plątać się po kokpicie, ponieważ braki energii są uzupełniane bardzo szybko.

Co więcej, moja żona może równolegle ze mną ładować swojego smartfona, a do tego jedno gniazdo USB z szybkim ładowaniem pozostaje wolne. Do czego można je wykorzystać? Przykładowo, do uzupełnienia energii powerbanka, który wydłuży czas pracy smartfona poza autem. To drobne rzeczy, które w wielu sytuacjach bywają nieocenione.

Obie ładowarki są kompatybilne ze standardowym gniazdem zapalniczki samochodowej (12–24 V). Porty USB są podświetlane delikatnym niebieskim światłem LED-owym. W dzień jest ono niezauważalne, ale dzięki temu nocą nie razi, a pozwala po ciemku znaleźć gniazdo.

Wady? Znalazłem dwie.

Po pierwsze, ładowarki potrafią się dość mocno nagrzać jeśli ładują więcej niż jedno urządzenie. Wynika to z wysokiej mocy ładowania, natomiast temperatury te są całkowicie bezpieczne. W praktyce ładowarka jest wyraźnie ciepła, ale nie są to alarmujące poziomy gorąca. Po drugie, w zestawie nie znajdziemy żadnych przewodów. Korzystając z portów Quick Charge trzeba pamiętać, by mieć przewód, który wykorzysta tę technologię.

Ładowarka Green Cell wyposażona w trzy porty USB kosztuje ok. 59 zł. Model z USB i USB-C to koszt rzędu 89 zł. Biorąc pod uwagę możliwości i parametry, to bardzo dobre ceny. Zakup tego sprzętu warto rozważyć jeśli masz samochód bez gniazda USB, ze zbyt małą liczbą takich gniazd, lub kiedy są one zbyt wolne. Marka Green Cell pojawi się na targach Electronics Show w Warszawie (13-15 kwietnia), gdzie będzie można zobaczyć testowane ładowarki na żywo.

*Materiał powstał we współpracy z marką Green Cell.

Dołącz do dyskusji

Advertisement