Zarwałem dwie noce i zafundowałem sobie moralnego kaca. Frostpunk – recenzja

Recenzja/Gry 23.04.2018
Zarwałem dwie noce i zafundowałem sobie moralnego kaca. Frostpunk – recenzja

Zarwałem dwie noce i zafundowałem sobie moralnego kaca. Frostpunk – recenzja

24 kwietnia ma premierę Frostpunk, czyli nowa survivalowa strategia twórców kapitalnego This War of Mine. Polacy z 11 bit studios kolejny raz sprawili, że z wypiekami na twarzy zarywałem noce przy pececie. Nie mogłem się oderwać, chociaż z każdą mijającą godziną, poczucie beznadziei się pogłębiało.

Zima nadchodzi… a nie, to nie to. Wojna nigdy się nie zmienia… – nie, to też nie ta bajka. I bardzo dobrze. Frostpunk zbudował własną, unikatową tożsamość. Podobnie jak w This War of Mine, tak i tutaj musiałem zmierzyć się z niewyobrażalną, przytłaczającą tragedią. Oraz z własnym sumieniem.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios

11 bit studios trzy lata temu urzekło graczy grą osadzoną w realiach wojennych, której akcja została przedstawiona z punktu widzenia cywilów. Frostpunk z kolei opowiada o losach ludzkości w obliczu nadejścia nowej epoki lodowcowej, a z pomysłu na świat wynika cała unikatowa mechanika.

Frostpunk jest grą strategiczną łączącą cechy city buildera i survivalu.

Kilka tuzinów uchodźców z Londynu, garść surowców i jeden (niedziałający jeszcze) parowy generator – to wszystko, czym dysponuje gracz, będący zarządcą jednego z ostatnich, o ile nie ostatniego miasta na Ziemi. Osadnikom brakuje wszystkiego: węgla, drewna, stali, jedzenia. I nade wszystko nadziei.

Po krótkim i bardzo klimatycznym intro, z fenomenalną muzyką – wywołującą u mnie za każdym razem ciarki w podobny sposób jak motyw przewodni do filmu 28 dni później – zostałem rzucony na klaustrofobiczną mapę. Podobnie, jak w poprzedniej grze polskiego studia zadanie jest proste: tylko i aż przeżyć.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot

Świat we Frostpunku niczego nie wybacza.

Z pokrytych śniegiem terenów trzeba każdy patyk i każdy kamień wyrywać siłą. Mieszkańcy zmagają się z chorobami, głodem i wywołanymi niską temperaturą awariami. Zimne dni i jeszcze zimniejsze noce sprawiają, że coraz trudniejsza walka o przetrwanie przytłacza w obliczu niepowstrzymanego żywiołu.

11 bit studios udało się perfekcyjnie zmiksować znane z gier strategicznych mechanizmy z przytłaczającym klimatem This War of Mine, podnosząc je do potęgi. Nie dowodzimy już tylko kilkorgiem cywili podczas wojennej zawieruchy. Wydajemy rozkazy dziesiątkom przerażonych, zdesperowanych ludzi.

Jak się gra we Frostpunk?

Trójwymiarowy świat przedstawiony jest z lotu ptaka, jak w wielu innych strategiach. Widok można oddalić i oglądać całe miasto na jednym ekranie, z opcjonalnym filtrem pokazującym temperaturę. Da się też obrócić kamerę dookoła względem generatora i przybliżyć, zmieniając perspektywę, by przyglądać się życiu mieszkańców.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot

Podglądanie wciąga! Poddani nie tylko pozyskują surowce, budują budynki i pracują w zakładach, ale w wolnym czasie zajmują się swoimi sprawami. Odpoczywają, zbierają się na poranne apele i… chodzą na pogrzeby. Każdy ma awatar, imię i nazwisko. Są czymś więcej niż zlepkiem pikseli i suchymi liczbami w tabeli.

Przywiązanie do detali robi niesamowite wrażenie.

Pod względem oprawy graficznej Frostpunk jest śliczny. Aż smutno się robi, gdy się patrzy, jak te małe ludziki przedzierają się uparcie przez śnieg w kierunku złóż węgla. Pieczołowicie wykonane modele budynków, dołująca kolorystyka, cykl dobowy i dynamicznie zmieniające się warunki pogodowe? To tylko początek.

Na szczęście nie ma tu przerostu formy nad treścią. Nawigacja jest intuicyjna, a interfejs przejrzysty. Do grania wystarczy w zasadzie sama mysz z rolką, ale oczywiście wygodniej wydaje się część poleceń z klawiatury. Do tego gra ma opcję nie tylko przyspieszania upływu czasu, ale również aktywną pauzę.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot

Granie we Frostpunk w czasie rzeczywistym byłoby torturą.

Na głowie gracza jest dosłownie wszystko. Zaczyna się od typowych podstaw, czyli założenia bazy. Trzeba zebrać trochę węgla i drewna, odpalić generator, zdobyć pożywienie. Dobrze byłoby postawić też chatkę medyka, dodatkowy magazyn, a także warsztat pozwalający opracowywać nowe technologie…

Gra podpowiada, jakie kolejne kroki gracz powinien podjąć. I lepiej nie lekceważyć podpowiedzi. Wystarczy mały błąd na samym początku, by miasto z ulotnymi perspektywami stało się zapomnianym cmentarzyskiem. Surowce kończą się bardzo szybko, a pozyskiwanie ich nie sprowadza się tylko do jednego kliknięcia.

Bardzo spodobał mi się pomysł na nietypowy plan budowy miasta.

Mapa składa się nie z wieloboków, a z pierścieni. Jej centralnym punktem jest wydzielający bezcenne ciepło generator. Gracz może budować kolejne budynki dookoła niego. Gdy zabraknie miejsca, można rozpocząć budowę w kolejnym, pojemniejszym pierścieniu. Problem w tym, że im dalej od generatora, tym zimniej.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot 63

Dbanie o poziom ciepła to absolutna podstawa. Rozwijanie generatora idzie mozolnie, a dodatkowe stacje ciepła pochłaniają ogromne ilości zasobów. Wiele razy musiałem decydować, w których dzielnicach ogrzewanie wyłączyć. A rano pojawiał się komunikat, że moim robotnikom trzeba było amputować nogi…

Podczas pierwszej rozgrywki byłem przytłoczony skomplikowaną siecią zależności.

Jak bardzo bym się nie starał, to moim poddanym zawsze czegoś brakowało. Jeśli już zadbałem o jedzenie, to w kotłach zaczynało brakować węgla. Jeśli zebrałem węgiel, okazywało się, że kończy się drewno. Jak postawiłem tartak, spadła temperatura i ludzie zaczęli chorować. I tak w kółko. Zawsze coś.

Grając we Frostpunk, trzeba myśleć o kilka ruchów do przodu – przede wszystkim w kontekście cyklu dobowego. Trzeba wydobyć w ciągu dnia na tyle dużo węgla, żeby ogrzać mieszkańców w domach na noc. Inaczej obudzą się chorzy, będą mniej wydajnie pracować. A kolejna noc będzie jeszcze zimniejsza. Spirala się nakręca.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot 60

Jeden błąd w szacunkach potrafi skończyć się katastrofą.

Bieżące problemy można na szczęście rozwiązywać na kilka sposobów, tak samo, jak jest kilka różnych dróg pozyskania surowców. Frostpunk jednak bezlitośnie rzuca graczowi pod nogi kłody, aktywując skrypty zdarzeń losowych. I szybko uczy konsekwencji podjętych decyzji.

Cykl dobowy to jedno, ale trzeba też mieć na uwadze prognozę pogody. Gra przypomina o zmieniającym się klimacie. Kilkukrotnie byłem przekonany, że udało mi się już wyjść na prostą, a nagle okazało się, że już za kilka dni temperatura spadnie o kolejne 20 stopni. No i wtedy stanąłem przed wyborem.

Czy wysłać dzieci do pracy?

Jednym z elementów mechaniki Frostpunk jest stanowienie nowego prawa. W obliczu zagrożenia można podjąć wiele wątpliwych moralnie decyzji. Jedną z pierwszych może być posłanie dzieci do zakładów. Jeśli gracz się na to zdecyduje, zyska dodatkową siłę roboczą. Nie da się jednak uciec od konsekwencji.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot 20

Może się okazać, że młody i niedoświadczony człowiek ulegnie wypadkowi. Do zarządcy zgłasza się wtedy jego rodzic ze łzami w oczach i prośbą, by zamknąć dane stanowisko do końca dnia. Tylko jeśli to jest ostatnia czynna kopalnia węgla, czy będzie to rozsądne posunięcie? Czy nie wywoła oburzenia innych rodziców?

Do tego część przepisów prawnych wzajemnie się wyklucza.

Drzewko rozwoju legislacji jest nawet ciekawsze niż to technologicznie. Prawa nie da się wycofać, a wybranie jednej gałęzi rozwoju zwykle zamyka drugą. Na późniejszym etapie gry można wybrać jedną z dwóch głównych ścieżek, które diametralnie zmieniają rozwijające się społeczeństwo.

Gracz musi zdecydować, jak będzie traktować zmarłych, a jak poważnie chorych. Czy pozwoli ludziom poświęcać czas pracy na uroczyste pogrzeby, czy może zgodzi się bimber? Wybuduje świątynie, a może zacznie narzucać swoją wolę? Wyśle zwiadowców na pomoc uchodźcom? A może te sprawy zignoruje?

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot 34

Nad ranem, gdy skończyłem pierwszy scenariusz, miałem moralnego kaca.

Poszedłem drogą porządku. Ustaliłem straż obywatelską – poddani bili brawo. Nie mogłem sobie pozwolić na to, by ludzie kradli zasoby jedzenia – powołałem milicję i przyznałem jej dodatkowe uprawnienia, by mogła rozganiać nielegalne zgromadzenia. Nie miałem jednak wyboru. A przynajmniej tak sobie to tłumaczę.

Nie planowałem radykalnej zmiany ustroju, ale co innego miałem zrobić? Mieszkańcy mojego miasta zaczęli się buntować. Jeśli nie rozgoniłbym protestu, lada moment opuściliby miasto i ruszyli na pewną śmierć poza jego mury. Nie tylko sami umarliby z zimna, ale też skazaliby wiernych mi poddanych na śmierć.

Nim się obejrzałem, moje społeczeństwo stało się niemal faszystowskie.

Z początku byłem pełen dobrych intencji, ale po jakimś czasie złapała mnie znieczulica. Doszło do tego, że przestałem liczyć się z życiem obywateli – przecież to kolejne gęby do wyżywienia. Przyjmując uchodźców, odprawiałem spod bram tych obłożnie chorych. Medycy i tak nie radzili sobie z leczeniem swoich.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot 68

Otworzyłem za to centrum propagandy i zacząłem drukować ulotki, żeby podreperować morale. Nie trzeba było długo czekać, aż obywatele zaczną się buntować oraz… wzajemnie na siebie donosić. Gra pozwalała mi decydować, jak zareagować na takie jednostkowe wydarzenia – a i tutaj każda akcja miała swoją reakcję.

Frostpunk mimo wszystko uczy wartości ludzkiego życia.

Niezależnie od tego, jakim władcą zostanie gracz – są dostępne dwie ścieżki, a obie mogą zostać wypaczone – surowce i zabudowania to rzecz wtórna. Jedna rozgrywka we Frostpunk trwa kilkadziesiąt wirtualnych dni, więc nie da się wygenerować nowych ludzi inaczej, niż poprzez odnajdowanie ocalałych.

Gra posiada osobny moduł pozwalający wysyłać misje zwiadowcze, badać ruiny i zakładać dodatkowe osady dostarczające surowce. Sytuacji, w których obcy mogą zasilić szeregi miasta, jest tylko kilka. Tym samym każda śmierć, a uniknąć ich się praktycznie nie da, w takim małym społeczeństwie jest tragedią.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios

Zarówno w kontekście etycznym, jak i pragmatycznym.

Oprócz dbania o zaopatrzenie, infrastrukturę, prawo, technologię i misje zwiadowcze, gracz musi cały czas monitorować nastroje swojego społeczeństwa. Opisują je dwa parametry: niezadowolenie oraz nadzieja. Praktycznie każda z podjętych decyzji ma na nie wpływ, a brak dbania o te parametry ma katastrofalne skutki.

Chciałem zwiększyć produkcję węgla, więc ustanowiłem dłuższe zmiany w fabryce. Aby uspokoić nastroje społeczne, wybudowałem dom publiczny. Niestety poskutkowało to utratą nadziei wśród moich poddanych, ale poprawiłem ją, ocieplając domy. Tylko potem znów zaczęło brakować węgla… Możecie sobie wyobrazić tę spiralę.

Warto też dodać, że Frostpunk opowiada konkretną historię.

Gracz otrzymuje co jakiś czas zadania do zrealizowania. Poddani komentują rządy, zgłaszają się z prośbami, a gra proponuje kilka reakcji. Można mieszkańców zignorować albo coś im obiecać. Nie wywiążesz się z obietnicy? Notowania lecą w dół. Wywiążesz się? Idą w górę, ale nie wszystkim spodoba się np. obiecany szafot na rynku.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot 35

Oprócz tego dostępne są zadania związane z głównym wątkiem fabularnym. Czy i jak gracz je wykona, zależy oczywiście od niego, ale gra prowadzi ku końcowi de facto liniowej historii. Jest ona dość przewidywalna, ale ma kilka rozwidleń. Za to zakończenie to majstersztyk. Emocje sięgają zenitu.

To dobra decyzja, że Frostpunk przy pierwszym podejściu nie oferuje wyboru poziomu trudności.

Gry przyzwyczaiły mnie do tego, że pod koniec jestem niemalże bogiem i rozwijam wszystkie drzewa zdolności. W produkcjach 11 bit studios na to nie ma co liczyć. Frostpunk jest wymagający. Zawsze czegoś brakuje, ale dzięki temu każdy sukces daje zastrzyk dopaminy. Jest jak bimber rozdany załamanym poddanym.

Dla weteranów strategii na szczęście też coś się znalazło. Po przejściu podstawowej kampanii gracz otrzymuje możliwość rozegrania scenariusza przy innych parametrach takich jak np. większa lub mniejsza odporność poddanych na choroby. Oprócz tego można odblokować też dwie inne kampanie.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot 52

Jest też niestety łyżka prochu w beczce smalcu.

Frostpunk to bez dwóch zdań gra wyjątkowa. Jedna z najbardziej wciągających produkcji, w jakie mi przyszło grać od lat. Mechanika jest bardzo dopracowana i zbalansowana. Cel twórcom udało się osiągnąć – zmusza do myślenia i refleksji. Żałuję tylko, że we Frostpunk nie miałem okazji zagrać na konsoli.

Grę od 11 bit studios w wersji recenzenckiej testowałem na komputerze i trapiły ją typowe dla tej platformy problemy techniczne. Za pierwszym razem natrafiłem na błąd niepozwalający mi skorzystać z generatora przez kilka dni w finałowym akcie, bo kończyło się to wyjściem do pulpitu.

To zabija klimat.

Podstawową kampanię przeszedłem dwa razy i w obu przypadkach skończyło się zarwaną nocą – nie oderwałem się od ekranu, póki nie zobaczyłem napisów końcowych. Zmarzlina wciąga niczym lepkie bagno. Samoistne zamknięcie się gry, gdy aż wstrzymywałem oddech, oczekując na świt (w grze i w rzeczywistości) rozczarowało.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot 62

Na szczęście pomiędzy moją pierwszą a drugą rozgrywką pojawił się patch, po którym gra działała już nieco stabilniej. Mam nadzieję, że przed jutrzejszą premierą pojawi się jeszcze jedna łatka, która wyeliminuje najpoważniejsze problemy, by nie popsuć zabawy najwierniejszym fanom.

Pomimo zachwytów mam też kilka uwag do samej rozgrywki.

Kampanię przeszedłem dwukrotnie, wybierając obie główne ścieżki rozwoju. W obu przypadkach poświęciłem około 8 godzin. Okazało się, że różnią się od siebie nieco mniej, niż się spodziewałem. Do tego pod koniec drugiej sesji miałem wrażenie wtórności zdarzeń losowych. Zbyt często powtarzały się podobne komunikaty.

Na szczęście 11 bit studios można zaufać, że będzie dbało o swoją grę już po premierze. W przypadku This War of Mine pojawiło się sporo dużych aktualizacji i nowych trybów zabawy. Frostpunk zaś na start ma dwie dodatkowe kampanie i w menu twórcy obiecują, że „wkrótce” pojawią się kolejne scenariusze.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot 45

Samouczek mógłby też kilka rzeczy wyjaśniać lepiej.

Większość elementów mechaniki załapałem w lot, ale nie każdy był oczywisty. Dość późno np. zrozumiałem, że obok budynku generującego węgiel trzeba postawić chatkę zbieraczy. Przetrwałem do końca gry, ale sporo mieszkańców przypłaciło to życiem. Byłem wściekły – trochę na siebie, trochę na interfejs.

Za drugim razem grało się nieco łatwiej, a moje miasto rozrosło się niemal do granic krateru. To wiązało się jednak z innymi problemami. Zabrakło – albo nie znalazłem – menu, w którym mógłbym zarządzać budynkami jednocześnie. Nie miałem też pod ręką informacji, że skończył się czas odnawiania zdolności.

Chociaż gdy o tym myślę, mogło być to celowe działanie.

Gracz, który dobrze rozplanował miasto, ma ułatwione zadanie. W moim przypadku, chociaż starałem się budować z głową, po koniec doklejałem kolejne domy i zakłady tam, gdzie akurat było jeszcze ciepło. Nim się obejrzałem, zrobił się bałagan, a ja potrafiłem się w budowanej przez siebie metropolii zgubić.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot 57

Rzecz w tym, że zarządzanie w skali mikro i przypisywanie konkretnych robotników do zakładów przy 80 osadnikach sprawia frajdę. Szukanie tego jednego składu z drewnem, a nie z węglem, wśród kilkudziesięciu podobnie ponurych budynków, już irytowało. Ten jeden aspekt dałoby się poprawić.

Duża skala to miecz obosieczny.

Frostpunk przy dobrze rozegranej partii zapiera dech w piersiach. Oglądanie funkcjonującego miasta w ostatnich chwilach rozgrywki, niczym dobrze naoliwionej i samowystarczalnej machiny, napawa wręcz dumą. Niestety im większe miasto, tym mniej czuje się więź z poddanymi. A może to o to chodzi?

Z tego płynie nauka i gorzka refleksja. Przyjmując do osady wszystkich chętnych, ratując każdego ocalałego, moje społeczeństwo stawało się dla mnie coraz bardziej obce. Nie było to przyjemne uczucie, ale sprzeczne i wyraziste emocje są akurat znakiem rozpoznawczym 11 bit studios.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot

Mam tylko jedno „ale” w związku z zakończeniem.

O głównym wątku i jego konkluzji z wiadomych względów nie mówię nic więcej prócz tego, że rozwiązanie było satysfakcjonujące – niemniej jednak brakowało mi rozbudowanego panelu statystyk, którym gracze mogliby dzielić się między sobą w mediach społecznościowych.

Chętnie obejrzałbym pod koniec zabawy planszę, na której wyszczególnione byłyby wszystkie moje wybory. Z ciekawości sprawdziłbym, ilu osadników i w jakich okolicznościach straciłem oraz jak wiele wydobyłem surowców – a potem przy kolejnych rozgrywkach poprawiałbym swoje rekordy, ale…

Nawet bez tego nie mogę się doczekać, aż znów wybiorę się do tego niegościnnego świata.

Z pewnością w wersję pecetową zagram jeszcze kilka razy, by przetestować różne ścieżki rozwoju. Nieco się rozczarowałem, że nie ma wersji dedykowanej komputerom Apple’a, ale i tak gram na swoim MacBooku… dzięki możliwości strumieniowania gry z podpiętego do telewizora peceta w ramach platformy Steam.

frostpunk recenzja opinie 11 bit studios screenshot 67

Ciekaw też jestem, jak twórcom uda się rozwiązać problem sterowania padem, jeśli zdecydują się wydać Frostpunk na konsolach. This War of Mine w końcu trafiło na PlayStation 4 i Xbox One, więc i Frostpunka spodziewam się na tych platformach. Oparcie siatki mapy o pierścienie może tutaj sporo pomóc.

Nie spodziewałbym się jednak prędko wersji mobilnej.

Sterowanie na tabletach mogłoby wypaść nieźle, ale nie widzę tej gry na smartfonach. Za dużo ikon i menu. W dodatku Frostpunk jest znacznie bardziej rozbudowany graficznie niż poprzednia gra 11 bit studios, co mogłoby być problemem przy portowaniu. Nie tracę jednak nadziei na wersję na Nintendo Switch…

Jak na razie 11 bit studios nie wypowiada się jednak na temat innych platform, ale This War of Mine doczekało się wydania mobilnego i konsolowego – można mieć nadzieję, że i Frostpunk zawita poza pecety. Do tego czasu planuję katować dalej tę grę z myszą w dłoni. I pewnie nie raz ze łzami w oczach.

Na koniec recenzji chciałem tylko dodać, że nowa produkcja 11 bit studios nie jest grą dla każdego, ale skoro dalej to czytacie, to chyba nie muszę. Wszyscy fani This War of Mine oraz entuzjaści gier ambitnych, traktujących o trudnych tematach, powinni być z Frostpunka bardzo zadowoleni.

Dołącz do dyskusji