Powodem braku kampanii w Call of Duty: Black Ops 4 jest tryb Battle Royale. Battlefield idzie podobną drogą

News/Gry 19.04.2018
Powodem braku kampanii w Call of Duty: Black Ops 4 jest tryb Battle Royale. Battlefield idzie podobną drogą

Powodem braku kampanii w Call of Duty: Black Ops 4 jest tryb Battle Royale. Battlefield idzie podobną drogą

Activision chce odkroić kawałek dochodowego tortu, pałaszowanego przez twórców Fortnite oraz PUBG. Dlatego Call of Duty: Black Ops 4 nie będzie posiadać kampanii dla jednego gracza. Zastąpi ją tryb Battle Royale. Podobne rozwiazanie ma się pojawić w nowym Battlefieldzie.

Battle Royale nie jest trybem nowym, lecz dopiero teraz gry oparte o tę mechanikę przeżywają złoty okres. PUBG zmiotło ze sceny sieciowych strzelanin wszystkich klasycznych przedstawicieli gatunku, z Call of Duty, CS:GO i Battlefieldem na czele. Popularność tej gry przerosła najśmielsze oczekiwania, gdy ponad trzy miliony graczy JEDNOCZEŚNIE znajdowało się na serwerach. Wielu wydawców marzy, by sprzedać tyle egzemplarzy własnych gier. Co dopiero pisać o jednocześnie zalogowanych użytkownikach.

Bezpłatne, pospiesznie tworzone i aktualizowane Fortnite: Battle Royale udowodniło, że mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko chwilową modą. Battle Royale to aktualnie najpopularniejszy model sieciowej rozgrywki na świecie. Zarówno PUBG jak i Fortnite zarabiają ponad 100 mln dol miesięcznie. Nic dziwnego, że inni wydawcy patrzą na te tytuły z gigantyczną zazdrością.

Activision również chce położyć dłonie na dochodowym torcie. Ma to umożliwić Call of Duty: Black Ops 4.

Kilkanaście godzin temu pisałem, że Black Ops 4 nie dostanie kampanii dla jednego gracza, ponieważ twórcy nie zdążyli zmieścić się w terminie produkcyjnym. Większość zasobów studia została przeniesiona do trybów wieloosobowych, przez co praca nad modułem dla jednego gracza posuwała się zbyt powoli. W końcu stało się jasne, że Treyarch nie dowiezie dobrej, filmowej kampanii na premierę, więc całkowicie z niej zrezygnowano.

Teraz wiemy, dlaczego studio potrzebowało aż tylu pracowników przy modułach sieciowych. Powodem jest właśnie tryb Battle Royale, który pojawi się w Call od Duty: Black Ops 4 obok tradycyjnych rozgrywek multiplayer oraz nastawionego na kooperację trybu Zombies. Wygląda na to, że nowa odsłona popularnej serii będzie tworem typowo pod sieciową rozgrywkę. Tak twierdzi jeden z redaktorów Kotaku, który potwierdza wcześniejsze sensacje redakcji Polygon. To bardzo wiarygodne żródło.

Trudno się dziwić Activision, że firma podejmuje takie działania. Ten wydawca od zawsze pokazywał, iż największym priorytetem jest dla niego maksymalizacja zysków. Skoro aktualnie największe pieniądze są w Battle Royale, to Acti będzie szło w tym kierunku, chociażby kosztem filmowej kampanii dla jednego gracza. Szkoda, bo to właśnie niesamowite misje offline, takie jak ta w Stalingradzie, Czarnobylu czy na rosyjskim terminalu sprawiły, że Call of Duty zdobyło koronę pierwszoosobowych strzelanin.

Co najciekawsze, tryb Battle Royale ma posiadać rownież najnowszy Battlefield.

Według sieciowych doniesień (ach te kontrolowane przecieki) nowy moduł strzelaniny DICE nie jest na tak zaawansowanym stopniu prac, jak tryb Battle Royale w Call of Duty: Black Ops 4. Elektronicy testują nowego Battlefielda pod kątem implementacji systemu Battle Royale, lecz wciąż nie jest przesądzone, czy ten znajdzie się w grze na premierę. Niewykluczone, że zostanie oznaczony jako beta, bądź zostanie dodany w późniejszym czasie, w formie aktualizacji.

Mamy więc dwie czołowe serie strzelanin, pospiesznie goniące za dwoma internetowymi fenomenami Battle Royale. Czy popularność tego typu rozgrywek jest na tyle duża, że Call of Duty, Battlefield, Fortnite i PUBG zmieszczą się przy jednym stole? Zyski z tych dwóch ostatnich tytułów wciąż rosną, a aktywnych graczy przybywa. Można sądzić, że wciąż istnieje masa potencjalnych klientów do zagospodarowania, nawet pomimo domniemanej wierności fanów PUBG oraz Fortnite.

Szkoda tylko, że cierpi na tym gracz lubujący się w filmowych kampaniach dla jednego gracza. Taki, który nie zostawia potem równowartości drugiej gry w mikro-transakcjach za skrzynki z losową zawartością.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji