Większość kłótni w internecie ma korzenie w zapaści kontekstu

Felieton/Technologie 05.03.2018
Większość kłótni w internecie ma korzenie w zapaści kontekstu

Większość kłótni w internecie ma korzenie w zapaści kontekstu

Context collapse – to jedno z najważniejszych pojęć, tłumaczących zjawiska w internecie i nas, ludzi, w nim.

Praktycznie wszystko, co robimy w sieci można odnieść do context collapse (zapaść kontekstu jest chyba najbardziej odpowiednim tłumaczeniem), za jego pomocą można wytłumaczyć szersze zjawiska, ale też kryzys tożsamości człowieka w mediach społecznościowych.

Człowiek to stworzenie społeczne. Niemal w każdej sytuacji, zwykle nawet świadomie o tym nie myśląc, oceniamy otoczenie, odczytujemy wskazówki sytuacyjne i dostosowujemy swoje zachowanie do tego właśnie kontekstu społecznego. Pomyślcie o tym, jak o różnicy zachowań pomiędzy imprezą ze znajomymi, a obiadem z rodziną. Nie tylko zachowujemy się inaczej, ale używamy też lekko zmodyfikowanego języka. Jeszcze inaczej odczytamy kontekst podczas spotkania biznesowego i rozmowy z przypadkową osobą na ulicy.

Jesteśmy świetni w wyłapywaniu tych kontekstów, przynajmniej większość z nas jest. To całkowicie naturalny proces, wynikający z tego, że zawsze próbujemy być postrzegani w określony sposób. Na imprezie chcemy dobrze się bawić i by inni czuli się z nami komfortowo, a w pracy staramy się być profesjonalni. Nasze tożsamości, “ja”, zawsze opieramy na kontekście społecznym. To oczywiście uproszczona wersja, bo nasze zdolności adaptacyjne są o wiele bardziej skomplikowane.

Zapaść kontekstu następuje wtedy, gdy przenosimy interakcje międzyludzkie w sferę online i nie mamy dostępu do kontekstu społecznego.

Wchodzimy w interakcje z szeroką publiką, zwykle złożoną z osób z różnych grup i dostosowywanie się do sytuacji przestaje być możliwe. Przemieszanie świata wirtualnego z rzeczywistością, rozwój web 2.0, wzrost znaczenia obecności w internecie, społeczna akceptacja relacji z ludźmi których się nie zna i nie widziało się nigdy na oczy – wszystko to sprawia, że kontekst przestaje istnieć, co prowadzi do kompletnego przewartościowania tego kim jesteśmy. Zmieniają się zwyczaje, interakcje, ale jednocześnie jesteśmy świadkami wielkiego chaosu.

Na pewno znacie sytuacje, gdy ktoś znany wrzucił do sieci posta i zebrał masę krytyki. Przykładem może być Agata Młynarska która kiedyś wrzuciła na Facebooka zdjęcie, na którym uprawia jogę i tekst o tym, że przeszkadza jej turystyczny, prostacki plebs nad morzem. To doskonały przykład zapaści kontekstu. Agata Młynarska, na co dzień zadaje się z osobami o podobnym do swojego statusie społecznym i pewnie poglądach. Idę o zakład, że często w towarzystwie narzeka na ludzi, którzy nie uprawiają jogi na ślicznych nadmorskich tarasach i zamiast tego wybierają gofry i parawany na zatłoczonej plaży. W “swoim” towarzystwie takie stwierdzenia nie wywołają kontrowersji.

Jednak Agata Młynarska nie pomyślała o tym, że upubliczniając taki komentarz, wyszła z tego kontekstu i zaufała, że jej odbiorcy odczytają go tak samo. Problem w tym, że w świecie online to tak nie działa. Nie mamy dostępnych, potrzebnych do odnalezienia kontekstu wskazówek, więc przypisujemy intencje przez pryzmat naszych doświadczeń i preferencji. Wpis Młynarskiej większość z nas odebrała negatywnie, bo autorka nie potrafi – nie może, bo nie ma takiej możliwości – odczytać publiki.

Dziwne i nieprzyjemne sytuacje powodowane zapaścią kontekstu wynikają też ze zderzenia informacji przeznaczonych dla małych, tematycznych grup z ogólną publiką. Nieraz oburzają nas ostre, będące nie na miejscu, żarty polityków czy po prostu zwykłych użytkowników internetu. Tylko, że zwykle autorzy tychże, nie myśleli o nas, ale komunikowali się wewnątrz mniejszych grup, o całkowicie innej wrażliwości, wewnętrznych żartach i innych granicach przyzwoitości i wrażliwości.

Jesteśmy w trakcie burzliwego procesu uczenia się, jak odczytywać kontekst w sieci i czy to w ogóle możliwe.

Czasem decydujemy się zamykać w niszy i ignorować resztę, częściej jednak sprowadzamy nasze przekazy do najniższego wspólnego mianownika, by zadowolić wszystkich. Próbujemy separować je z podziałem na grupy, to jednak na dłuższą metę jest niemożliwe, jeśli chcemy być obecni w mediach społecznościowych. Bez kontekstu łatwo przychodzi nam ocenianie innych i przypisywanie im intencji.

Większość kłótni w internecie ma korzenie w zapaści kontekstu. To zjawisko wyjaśnia też wzrost popularności sieci społecznościowych które nie tylko pozwalają na usunięcie treści po określonym czasie, ale także lepsze dopasowanie odbiorców. Gdzieś podskórnie czujemy, że upublicznianie wszystkiego i pozostawianie tego w sieci na zawsze, może w przyszłości odbić się negatywnie. Na przykład, gdy za 10 lat ktoś postanowi wyciągnąć nasze stare posty z Facebooka i Twittera i odarte z kontekstu użyć jako broni.

Jesteśmy trochę jak dzieci próbujące znaleźć drogę we mgle. Zapaść kontekstu powinna zmuszać do zadawania sobie pytań o to, kim jesteśmy, kim chcemy być i na czym tak naprawdę nam zależy. Powinna także przewartościować pojmowanie treści, które odbieramy w sieci.

Dołącz do dyskusji

Advertisement