Microsoft chyba bardzo chce, żebyśmy przestali używać jego klienta pocztowego

Microsoft chyba bardzo chce, żebyśmy przestali używać jego klienta pocztowego

Microsoft chyba bardzo chce, żebyśmy przestali używać jego klienta pocztowego

Nowa kompilacja testowa Windows 10 wprowadza istotną zmianę użytkową. Integruje na sztywno aplikację Poczta z przeglądarką Edge, niezależne od ustawień wybranych przez użytkownika. Proszę, niech ktoś zatrzyma tę karuzelę śmiechu.

Prace nad wiosenną aktualizacją Windows 10 powoli się kończą. To też oznacza, że rozkręcają się te prowadzone nad jesienną aktualizacją. Pierwsze testowe kompilacje edycji Redstone 5 są już dostępne w ramach programu Windows Insider. Na razie zmian zaimplementowanych do testowania jest niewiele.

Pojawiła się jednak jedna nowość, na którą zareagujecie oburzeniem lub śmiechem. I wątpię, by ktokolwiek z was ją zaakceptował. Chodzi o sposób, w jaki Microsoft będzie dbał o naszą wygodę i bezpieczeństwo. A tym sposobem jest ścisłe powiązanie przeglądarki Edge z aplikacją Poczta.

Od momentu aktualizacji do wersji, która będzie miała swoją premierę jesienią, wszystkie hiperłącza, w które klikniemy z poziomu aplikacji Poczta, zostaną otwarte w przeglądarce Edge. Niezależnie od tego, jaką przeglądarkę ustawiliśmy jako domyślną.

Windows 10 niczym iOS wymusza korzystanie z przeglądarki Edge w aplikacji Poczta.

Na szczęście ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Microsoft tłumacząc tę zmianę stosuje, jak zawsze, garść swoich marketingowych hasełek. Że Edge ma fajny tryb czytania, jest zintegrowany z Cortaną, SharePointem i OneDrive’em, że oszczędza akumulator w urządzeniu i że jest bezpieczny. Dodaje jednak, że liczy na ocenę tej decyzji ze strony testerów uczestniczących w programie Windows Insider. Choć ta będzie łatwa do przewidzenia.

Windows 10 Poczta Edge
Edge z aktualizacji na akutalizację staje się coraz lepszy. Preferuję jednak wolność wyboru.

To jest tak głupie, że aż komiczne. Przypomina mi to zachowanie dorastającego szczeniaczka, który po aklimatyzacji w domu zaczyna sprawdzać, co mu wolno i jak daleko może się posunąć. A przecież jedną z kluczowych zalet Windows jest elastyczność i wolność w doborze narzędzi, z których chcemy korzystać.

To druga tego typu, dyplomatycznie rzecz ujmując, kontrowersyjna decyzja Microsoftu związana z przeglądarką Edge. Pierwszą była ta związana z usunięciem możliwości zmiany domyślnej przeglądarki w Windows 10 w Trybie S. I jest do wybronienia z uwagi na cel, jaki ów tryb ma osiągnąć. Tu niestety nie widzę ani jednej korzyści dla użytkownika.

Dla kogo więc ta korzyść?

To oczywiste, dla Microsoftu. Choć motywy są prawdopodobnie inne, niż niektórzy z was uważają. Windows na chwilę obecną system, który działa… cudem. Nie, poważnie. Sam fakt, że ta sklejka na patyczki po lodach, recepturki i gumę do żucia działa tak dobrze na tak wielu różnych konfiguracjach i w tak wielu środowiskach to cud. I powód do złożenia ogromnych gratulacji zespołowi inżynierów Microsoftu.

To jednak się nie sprawdzi na dłuższą metę. O czym Microsoft doskonale wie, eksperymenty z Windows RT czy Windows 10 S są tego najlepszym dowodem. Windows zawiera w sobie rozwiązania zaprojektowane dekady temu, które muszą być jakoś scalane z nowoczesnymi komponentami. Każda próba pozbycia się ich wiąże się jednak zawsze z zerwaniem zgodności z archaicznymi, acz nadal popularnymi sprzętami czy programami. A co za tym idzie, z negatywną reakcją użytkowników Windows.

Microsoft od lat dąży do tego, by Windows był jeszcze bezpieczniejszy, bardziej stabilny, wydajniejszy (i bez spadków wydajności wraz z czasem użytkowania systemu) i prostszy. A za wzór obrał sobie system, który prawdopodobnie jako jedyny wszystkie te cechy ma w miarę opanowane od dawna. Chodzi oczywiście o iOS-a.

Dobre rozwiązania należy kopiować. Ale nie na ślepo.

Cel, jaki obrał Microsoft, uważam za słuszny. Uważam wręcz, że bardziej zdecydowane ruchy przyniosłyby więcej pożytku. Windows powinien stać się systemem mobilnym. O prostej konstrukcji, którego sposób działania będzie przewidywalny, którego dużo łatwiej serwisować i do którego dużo łatwiej wprowadzać innowacje. Nie widzę dla siebie równie dobrej alternatywy wobec Windows, ale niektóre rzeczy w tym systemie nie działają jak powinny.

Archaiczność niektórych rozwiązań rodzi problemy w stosowaniu strategii Windows jako usługa, Always Connected PC, Windows na ARM czy w czerpaniu wszystkich możliwych korzyści z PWA. Rozumiem, że działające w tle agenty Firefoksa czy Chrome’a utrudniają życie programistom Microsoftu, wprowadzając elementy potencjalnie negatywnie wpływające na kulturę pracy systemu, nad którymi firma nie ma kontroli.

Zacznijmy jednak od innej strony.

Windows 10 Poczta Edge
Systemowy klient pocztowy w Windows 10 nie jest zły. Użytkownicy Chrome, Opery i Firefoksa prawdopodobnie go jednak porzucą.

Jak chcemy zdzielić użytkownika kijkiem, to najpierw dajmy mu dwie marchewki. Jakie korzyści odniosę z otwierania linków z Poczty wyłącznie w Edge? Żadnych lub prawie żadnych. Chcę najpierw zobaczyć efekty prac nad modernizacją Windows. Chcę dostrzec, że system sukcesywnie zrzuca balast archaicznych rozwiązań, stając się jeszcze lepszym, niż jest aktualnie. Potem możemy dopiero pogadać o ograniczaniu wyboru użytkownika a la Apple.

I wiem o czym piszę. Bo mnie ta zmiana w zasadzie by nie dotknęła. Poczta i Edge są u mnie domyślnymi aplikacjami, wykorzystywanymi codziennie. Edge stał się bardzo dobrą przeglądarką, Poczta wystarczającym klientem. Tym bardziej wiem, że są ważniejsze problemy do rozwiązania w Windows. Dopóki te nie będą rozwiązane, dopóty ograniczenie wyboru użytkownika zawsze będzie zwykłą pomyłką.

Po prawdzie wybór jest – tak po prostu – zawsze lepszy od jego braku. Możemy jednak iść na kompromis. Na razie wydaje się on jednak jednostronny.

Dołącz do dyskusji

Advertisement