Wpisanie uzależnienia od gier na listę zaburzeń może bardziej zaszkodzić niż pomóc

News/Gry 02.03.2018
Wpisanie uzależnienia od gier na listę zaburzeń może bardziej zaszkodzić niż pomóc

Wpisanie uzależnienia od gier na listę zaburzeń może bardziej zaszkodzić niż pomóc

Pamiętacie, jak na początku stycznia WHO umieściło uzależnienie od gier wideo w klasyfikacji chorób i problemów zdrowotnych? Część naukowców nie zgadza się z takim postawieniem sprawy i uważa, że ten ruch może przynieść więcej szkód niż pożytku. Ale po kolei. 

Na początku stycznia Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała szkic beta Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (ICD). To przydatna rzecz, która ustala pewne standardy i pomaga naukowcom na całym świecie porozumieć się ze sobą i wypracować wspólne definicje i zasady badania określonych zjawisk.

Według nowej definicji zaburzeniem jest przedkładanie grania nad inne czynności. Uzależnienie zaczyna utrudniać normalne funkcjonowanie i pełnienie ról społecznych — w pracy, w rodzinie, w szkole.

Hola, hola, WHO. Nie tak szybko.

Naukowcy z 34 różnych instytucji podpisali się pod artykułem, który zachęca WHO do przemyślenia wpisania uzależnienia od gier do klasyfikacji. Autorzy tekstu nie zaprzeczają temu, że nadmierne granie w gry może powodować problemy. Mówią raczej: Hej, WHO, wstrzymaj konie, potrzeba więcej badań, żeby ogłosić nową kategorię w ICD-11. Cokolwiek zostanie wpisane do ICD, będzie poparte najwyżej kilkoma przypuszczeniami.

W teorii wprowadzenie nowej jednostki w klasyfikacji ma ułatwić życie naukowcom, psychologom i psychiatrom. W praktyce może to życie utrudnić. Istnieje ryzyko, że takie wpisanie sprawi, że nikt nie będzie chciał patrzeć na problem z szerokiej perspektywy. Badania będą się ograniczać do tych prowadzonych pod kątem wąskich badań nałogów. To ograniczy dyskusję na temat tego, czy nadmierne granie należy traktować jako zaburzenie behawioralne samo w sobie, czy tylko jako objaw czegoś innego.

Jeśli coś raz zostanie oficjalnie uznane za chorobę, bardzo trudno to odkręcić. Są ludzie, którzy nadal powołują się na stary spis zaburzeń psychicznych i twierdzą, że homoseksualizm jest chorobą.

Chciałabym wierzyć, że skończyły się czasy, w których grom przypisuje się niemal demoniczną moc i odpowiedzialność za powodowanie zaburzeń psychicznych i budzenie nadmiernej agresji. A potem włączam telewizor i widzę, jak Donald Trump sugeruje, że przyczyną masakry w szkole są brutalne gry wideo i filmy albo patrzę na nowy mem facebookowy i już nie jestem niczego pewna.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement