Polacy zrobili deskorolkę, która może jechać 67 km/h. Szkoda, że nikt jej w Polsce nie chce

News/Sprzęt 02.03.2018
Polacy zrobili deskorolkę, która może jechać 67 km/h. Szkoda, że nikt jej w Polsce nie chce

Polacy zrobili deskorolkę, która może jechać 67 km/h. Szkoda, że nikt jej w Polsce nie chce

Polacy zrobili niesamowitą deskę, która ma rozwijać prędkość do 67 km/h i dawać sobie radę na każdej nawierzchni. Problem? Nikt nie chce uwierzyć w ten projekt. 

Od lutego na platformie Indiegogo grupa Polaków próbuje zebrać fundusze na wyprodukowanie i sprzedaż deskorolek elektrycznych. Nie byle jakich deskorolek. Według twórców to cacko jest najlepszą i najszybszą deską świata. Rozwija prędkość do 67 km/h. W teorii. W praktyce nikt jeszcze nie odważył się na niej rozpędzić tak bardzo. Nie dziwię się. Mi robi się jakby duszno już na samą myśl o takiej przejażdżce.

Jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Deska jest ponoć absolutnie wyjątkowa i świetna. Grupa ludzi stojących za nią budzi zaufanie. Kampania jest prowadzona na Indiegogo, czyli dużej i znanej platformie crowdfoundingowej. To dlaczego do tej pory udało się zebrać tylko 0 proc. funduszy?

Przedstawiciele Vixa Boards piszą, do kogo mogą. Film o deskorolce obejrzało na YouTubie ponad 200 tys. osób. Efekt? Sprzedano jedną czapeczkę z daszkiem, jedną opaskę na rękę i wpłacono jednego dolara za dozgonną wdzięczność producentów. Trudno to nazwać powalającym sukcesem. Producent twierdzi co prawda, że zainteresowanie jest znacznie większe niż to oddaje kampania, ale o szczegółach nic nie mówi. Ponoć potencjalni klienci wyrażają zainteresowanie produktem próbują składać oferty poza platformą. Vixa odsyła ich jednak do Indiegogo. Wtedy najwyraźniej zapał opada.

Za drogo dla Polaków?

Nie oszukujmy się. Niecałe 2000 dol. za deskorolkę to sporo. Projekt jest ambitny i musi kosztować, ale możliwe, że jest nieco zbyt ambitny jak na możliwości finansowe Polaków. Dlatego Vixa miała dwa wybory – pójść na kompromis, jeśli chodzi o jakość wykonania albo możliwości deski i obniżyć cenę, albo skierować ofertę do zamożniejszych klientów. Wybrała to drugie.

Ekipa stojąca za Vixą jest pewna siebie i gra va banque. W ciągu najbliższych dwóch tygodni chce wysłać deskorolkę do Caseya Neistata. Odważny ruch, bo znany YouTuber jest oddanym użytkownikiem Boosted Board. Mimo, że testował wiele desek, mało która może w jego opinii dorównać tej ulubionej. Ludzie stojący za Vixą pokazują w ten sposób, że naprawdę wierzą w ten projekt i są przekonani, że mogą skutecznie zawalczyć o miejsce w sercu (i na kanale) YouTubera.

Został miesiąc i 100 tys. dol. do zebrania. Żeby to osiągnąć, trzeba sprzedać 50 deskorolek. Deskorolek, a nie czapeczek czy bransoletek.




Dołącz do dyskusji

Advertisement