Vero, głośna aplikacja mająca zastąpić Facebooka, daje drugą szansę na darmową rejestrację

Artykuł/Social media 01.03.2018
Vero, głośna aplikacja mająca zastąpić Facebooka, daje drugą szansę na darmową rejestrację

Vero, głośna aplikacja mająca zastąpić Facebooka, daje drugą szansę na darmową rejestrację

Ze względu na ogromne zainteresowanie aplikacją, twórcy rozszerzają program bezpłatnego dostępu na więcej, niż milion pierwszych kont.

Wydawać by się mogło, że wielki, smakowity tort serwisów społecznościowych został już dawno podzielony między kilku największych graczy, a cała reszta maluczkich musi zadowolić się okruchami.

Kiedy ostatnio rejestrowaliście się w nowym serwisie społecznościowym? U mnie był to Snapchat, dobre trzy lata temu. Na rynku nastąpiło skostnienie. Pomijając typowe komunikatory typu WhatsApp, Facebook Messenger, czy WeChat (choć moim zdaniem to właśnie one będą rosnąć w siłę), zostaje nam zaledwie kilku graczy.

Niekwestionowanym liderem jest Facebook, który ma ok. 2,2 mld aktywnych użytkowników. Jakąś formą medium społecznościowego jest też YouTube, z którego korzysta 1,5 mld ludzi miesięcznie. Dalej mamy rosnącego Instagrama (800 mln) i cały czas wielkiego Tumblra (790 mln), a kolejni gracze są już znacznie mniejsi. To głównie Twitter (330 mln) oraz LinkedIn, Viber, Snapchat, Pinterest i Reddit, które balansują w granicach 200–300 mln.

Ostatnio zrobiło się głośno o nowym graczu. Vero ma być remedium na reklamy.

Słowo „vero” w języku włoskim oznacza „prawdziwy”. I taki właśnie ma być nowy serwis. Aplikacja Vero ma wrócić do korzeni społecznościówek, bez reklam, bez Edge Rank i innych algorytmów wypychających treści, które nie do końca chcemy oglądać.

Założenia są więc słuszne. W serwisach społecznościowych coraz trudniej śledzić swoich prawdziwych znajomych. Algorytmy Facebooka podsuwają za dużo profili firmowych, co ostatnio zauważył nawet sam Zuckerberg. Instagram i Snapchat zalewa coraz więcej reklam. Twitter jest w tym gronie najbardziej wiarygodny, ale to medium mocno branżowe.

Jak działa Vero?

Vero stawia na wyraźny podział tego, co widzą nasi znajomi. Przy dodawaniu znajomego możemy przypisać go do konkretnej listy osób: bliskich przyjaciół, przyjaciół lub dalszych znajomych.

Sama publikacja postów przebiega podobnie jak na Facebooku, a treści mogą docierać do jednej z trzech wymienionych wyżej grup albo do osób, które nas obserwują, podobnie jak ma to miejsce np. na Twitterze.

W Vero znajduje się też czytelny mechanizm rekomendacji miejsc. Możemy oznaczyć miejsce z adnotacją „jestm tu”, „byłem tam” lub „chcę tam pójść”. Odwiedzone miejsca możemy polecić lub odradzić znajomym. Analogicznie działa to w przypadku rekomendacji filmów, książek, czy muzyki. Odwiedzone miejsca – a także dowolne inne posty – możemy grupować w kolekcje, co ma wprowadzić porządek przy przeglądaniu profilu.

Ważną cechą Vero jest też wbudowany komunikator, działający podobnie do Facebook Messengera.

Bez reklam, algorytmów i botów, za to z opłatami. No chyba, że zdążysz się zarejestrować w najbliższym czasie.

Założenia Vero są szczytne i… naiwne, ale tylko na pierwszy rzut oka. Jak zarabiać na serwisie, w którym nie ma reklam? Twórcy mają odpowiedź na to pytanie: to użytkownik będzie płacił za serwis. Mają to być drobne kwoty, rzędu równowartości kilku dobrych kaw rocznie.

Twórcy serwisu zapewniali, że pierwszy milion użytkowników będzie mógł korzystać z Vero za darmo na zawsze. Od kiedy o aplikacji zrobiło się głośno, serwery były mocno przeciążone, przez co nowi użytkownicy mieli problemy z rejestracją. W międzyczasie bardzo szybko wykorzystano limit pierwszego miliona chętnych.

Vero postanowiło zmienić zasady i zapewnić darmowy dostęp do serwisu dla wszystkich osób, które zarejestrują się w nim w najbliższym czasie. Potrwa to do odwołania. Po tym ogłoszeniu serwery znów mają problemy z przyjęciem nowej fali chętnych.

Jeżeli chcesz sprawdzić Vero, musisz pobrać aplikację dostępną na Androida i iOS. Serwis nie ma wersji działającej na komputerach.

Dołącz do dyskusji

Advertisement