Burzy uświęcony porządek między graczami oraz audiofilami. SteelSeries Arctis Pro + GameDAC – recenzja

Recenzja/Gry 21.03.2018
Burzy uświęcony porządek między graczami oraz audiofilami. SteelSeries Arctis Pro + GameDAC – recenzja

Burzy uświęcony porządek między graczami oraz audiofilami. SteelSeries Arctis Pro + GameDAC – recenzja

Kiedy odwiedzacie sklep RTV AGD, to zestawy słuchawkowe dla graczy znajdują się w zupełnie innym miejscu niż słuchawki do odtwarzania muzyki. Dzieje się tak nie bez powodu. Podział na sprzęty dla audiofilów oraz graczy to pradawna tradycja, kultywowana z dziada pradziada. W SteelSeries za nic mają jednak uświęcony zwyczaj. Duńczycy postanowili stworzyć pierwszy headset, który zadowoli obie grupy – SteelSeries Arctis Pro + GameDAC.

Co łączy zestawy słuchawkowe dla graczy ze słuchawkami do odtwarzania muzyki? Tylko to, że oba urządzenia zakłada się na głowę. Nieco przejaskrawiam sytuację po to, aby uzmysłowić, że mówimy o dwóch zupełnie różnych grupach produktów. Jasne, to i to służy do odtwarzania dźwięków. Tak jak telefon stacjonarny i smartfon służą do dzwonienia, a suszarka oraz odkurzacz szumią podczas pracy.

Wielu internautów (nienależących do żadnej z dwóch grup) wciąż nie rozumie podziału na słuchawki dla graczy i audiofilów.

Gdybym dostawał złotówkę za każdym razem, gdy w komentarzach pojawia się zdanie „moje XXX są tańsze, a grają muzykę lepiej“, to nie pisałbym tego tekstu, tylko bawił się za wasze pieniądze. Oczywiście, że grają muzykę lepiej. Ponieważ są stworzone do grania muzyki! Z kolei zestawy dla graczy posiadają scenę zbudowaną pod kompletnie inne zastosowanie. To trochę jak napisać, że IMAX jest lepszy od sceny kameralnej w teatrze, bo więcej widać.

Zamiast tonów średnich, w słuchawkach dla graczy liczą się tony niskie i tony wysokie. Od wyrazistego wokalu ważniejszy jest cyfrowy dźwięk przestrzenny. Pasma są oddzielane w inny sposób, kładzie się akcent na inne dźwięki, a część tonów specjalnie wyciąga się ponad naturalne brzmienie. Dobre słuchawki do odtwarzania muzyki mają sprawić, że ich posiadacz czuje, jak gdyby stał zaraz przed grupą ulubionych artystów. Celem takiego sprzętu jest przekazanie słuchaczowi muzyki w takiej jakości i o takim brzmieniu, jak wymarzyli to sobie twórcy.

Z kolei zestawy słuchawkowe dla graczy muszą dawać realną przewagę na wirtualnym polu bitwy. Mają podkręcać umiejętności graczy, pomagając w wykryciu wroga oraz budować kinowy, filmowy charakter. Tego nie da się pogodzić. Nie tak, aby obie grupy klientów były stuprocentowo zadowolone. Oczywiście zawsze znajdą się szaleńcy, którzy będą próbowali. Najnowszymi na liście do wariatkowa są ci ze SteelSeries.

SteelSeries Arctis Pro + GameDAC to pierwszy zestaw słuchawkowy dla graczy z certyfikatem Hi-Res Audio. Co to oznacza?

Certyfikat Hi-Res Audio gwarantuje, że urządzenie jest kompatybilne z plikami dźwiękowymi o parametrach (przynajmniej) 96 kHz/24 bit. Postaram się wytłumaczyć to zagadnienie, posługując się nieco koślawą metaforą ze świata gier wideo. Tak jak w grach mamy niskie, średnie oraz wysokie ustawienia graficzne, tak w świecie muzyki słuchamy skompresowanych plików 256/320 kbps, plików o jakości krążka CD (1411 kbps), a także plików Hi-Fi wysokiej jakości.

Szybkość transmisji bitów (kbps) to nie jedyny wyznacznik jakości audio. Wchodząc w ustawienia dźwiękowe systemu Windows lub MacOS, na pewno spotkaliście się z ciągiem znaków 44kHz/16-bit lub 96kHz/24-bit. Pierwsza wartość (kHz) jest częstotliwością próbkowania. Powiedzmy, że to odpowiednik klatek na sekundę ze świata gier. Im więcej, tym lepiej. Druga wartość (bit) to liczba bitów wchodzących w skład jednej próbki. Im więcej bitów w samplu, tym sampel jest głębszy i bogatszy. Lepiej zdefiniowany.

Plik 96kHz/24-bit zajmuje trzy razy tyle danych, co ten sam plik w jakości CD (44kHz/16-bit). Album artysty zarejestrowany w parametrach Hi-Res zazwyczaj potrzebuje ponad 1GB przestrzeni. Dlatego często dystrybuowany jest na kilku krążkach CD, specjalnych płytach super-audio CD, a także (rzadko już spotykanych) nośnikach DVD-Audio. Artyści najczęściej nagrywają swoje utwory właśnie w parametrach 96kHz/24-bit, co korzystnie wpływa na jakość procesu konwersji, która powinna być jak najmniej inwazyjna dla oryginalnego materiału.

Audio Hi-Res ma niewiele wspólnego ze światem gier wideo, galopującym w kierunku dźwięku przestrzennego.

Dźwięk 96kHz/24-bit praktycznie nie istnieje na konsolach. Nawet na systemach Windows oraz macOS pliki z takimi parametrami są domyślnie skalowane w dół do jakości CD. Aby to zmienić, trzeba pofatygować się do zakładki ustawień dźwięku (dla macOS systemowy konfigurator MIDI audio) i tam wybrać odpowiednią częstotliwość. W praktyce najbezpieczniejszym i najbardziej niezawodnym sposobem na odsłuch muzyki 96kHz/24-bit pozostają dedykowane urządzenia dla audiofilów. Na tym polu od lat 90-tych nie zmieniło się wiele.

Nic nam bowiem po systemowym 96kHz/24-bit w Windows 10, skoro nie będziemy posiadać odpowiedniego sprzętu peryferyjnego radzącego sobie z Hi-Res Audio. Takim sprzętem ma być właśnie SteelSeries Arctis Pro z zewnętrznym przetwornikiem cyfrowo-analogowym nazwanym GameDAC. Zestaw robi rewelacyjne pierwsze wrażenie, zarówno pod względem możliwości, jak i samego wyglądu. Oczywiście jak zwykle szukałem, do czego można się przyczepić.

Przetwornik cyfrowo-analogowy GameDAC? Panie, a na co to komu?

Zadaniem przetwornika jest zamiana cyfrowego sygnału wypływającego z urządzenia źródłowego na sygnał analogowy trafiający bezpośrednio do słuchawek. Oczywiście dokładnie to samo robi byle jaki konwerter umieszczony w DualShocku 4, telewizorze, słuchawkach i tonie sprzętu elektronicznego. Inaczej nigdy byśmy nie usłyszeli zero-jedynkowego dźwięku, np. pliku mp3. Pod marketingowym hasłem przetwornika cyfrowo-analogowego kryje się wyłącznie fakt, że zera i jedynki są przetwarzane na fale akustyczne.

Niestety, konwertery audio to podzespoły, na których koszt tnie się najmocniej w procesie produkcyjnym elektroniki użytkowej. GameDAC od SteelSeries idzie pod prąd tej praktyce, wyróżniając się wysokiej jakości komponentami, których sercem jest układ ESS Sabre 9018. Bardzo popularny chip używany w sprzętach dedykowanych audiofilom. Sama jego obecność gwarantuje, że mamy do czynienia z czymś więcej niż typowym modelem dla graczy. Warto tylko pamiętać, że chip nie jest dominującym czynnikiem wpływającym na jakość dźwięku.

Równie ważny, co chip, jest umieszczony w konwerterze wzmacniacz (integra). To właśnie on sprawia, że słuchawki Hi-Res są w stanie podołać wyzwaniu, jakie stawiają pliki z wielką głębią i wysoką częstotliwością próbkowania. Wzmacniacze są w stanie napędzać słuchawki o wysokiej impedancji na maksymalny poziom ich możliwości, a także korygować dźwiękowe niedoskonałości. Ten umieszczony w GameDAC nie daje zbyt wiele możliwości, ale przeczytacie o tym w rozdziale dla audiofilów.

Trzy tryby, by wszystkimi rządzić (i w ciemności białym OLED-em związać).

Jak wspomniałem na samym początku, branża gier wideo jest daleko poza parametrami 96 kHz/24 bit, uważanymi za wstęp do jakości studyjnej. Producenci interaktywnych produkcji pozostali przy standardzie krążka CD, skupiając się na rozbudowie swoich dzieł pod kątem wirtualnej sceny przestrzennej. Wybuch na lewo, kroki na prawo, wystrzał nad głową, dźwięk toczącego się granatu pod nogami… rozplanowanie przestrzenne to filar gamingowego audio. W grach wideo korzyści ze wsparcia wyższego próbkowania w zasadzie nie istnieją.

Na całe szczęście Duńczycy są tego świadomi. Dlatego przetwornik GameDAC w SteelSeries Rival Pro jest jednocześnie panelem nawigacyjnym z ekranem OLED, głębokościowym pokrętłem oraz przyciskiem fizycznym. Za pomocą panelu sterowania można się przełączać między trzema podstawowymi trybami funkcjonowania tego zestawu słuchawkowego:

  • Hi-Res Audio (USB) – parametry 96 kHz/24 bit dla Windows oraz macOS. Brak cyfrowego dźwięku przestrzennego. Dedykowany słuchaniu muzyki w wysokiej jakości.
  • PC (USB) – parametry 44kHz/16-bit dla Windows oraz macOS. Cyfrowy dźwięk przestrzenny wsparty standardem DTS Headphone X2. Podręczny mikser czatu. Dedykowany graniu na komputerze osobistym.
  • PS4 (kabel optyczny/USB) – parametry 44kHz/16-bit. Cyfrowy dźwięk przestrzenny wsparty standardem DTS Headphone X2. Podręczny mikser czatu. Dedykowany graniu na konsoli z rodziny PlayStation 4. Również PS4 Slim bez gniazda optycznego.

Steel pomyślał o wszystkim. Przełączanie się między trybami jest szybkie i łatwe. Wystarczy użyć do tego panelu wbudowanego w konwerter. Nie potrzeba odłączać urządzenia od gniazda ani instalować dodatkowych sterowników. Do tego sprzęt przepięknie dogaduje się z Windowsem 10. Trzeba tylko pamiętać, aby ręcznie wybrać wartość 96kHz podczas pierwszego połączenia w trybie Hi-Res Audio.

Panel konwertera to miejsce, do którego będziecie często wracać. Nie tylko przełącza się tutaj między trybami działania, ale również reguluje głośność czatu i audio, włącza cyfrowy dźwięk przestrzenny, a także korzysta z korektora oraz decyduje o głośności mikrofonu. Nawet kolor LED-a na obudowie słuchawek oraz kolor lampki sygnalizującej wyciszenie mikrofonu ustawia się za pomocą pokrętła konwertera. Ogólne doświadczenie jest bardzo przyjemne dla użytkownika. Wszystko działa jak w zegarku.

Jakość dźwięku: z punktu widzenia gracza.

SteelSeries Arctis Pro posiadają zakres częstotliwości od 5 do aż 40000 Hz. To widełki, które wychodzą daleko poza skalę słyszalną przez człowieka. Po co Duńczykom słuchawki dla psów i nietoperzy? Chodzi o rozciągnięcie akustyki. Chociaż zakres ludzkiego ucha obejmuje częstotliwości od 20 do 20000 Hz, fala rozpoczyna się szybciej oraz sięga dalej. Wyobraźcie sobie fałdę na płaskiej tafli wody w basenie. Gdy ta obija się o ciało nieruchomego pływaka, ma już swój kształt, zdobyty w drodze do człowieka stojącego w wodzie. Gdyby rozpoczynała się później, byłaby zniekształcona.

Wyższy przedział częstotliwości naprawdę robi różnicę? Na pewno nie bezpośrednio. Testowałem słuchawki o niższych widełkach, które grały lepiej od tych z wyższymi. To jedna z wypadkowych, ale na pewno nienależąca do tych najbardziej istotnych. Szeroki zakres może pozytywnie wpływać na rozbudowanie i zasięg sceny przestrzennej, lecz nie przesądza o jakości dźwięku. Nie dajcie sobie tego wmówić.

Gracze prędzej docenią cyfrowy dźwięk przestrzenny oparty o DTS Headphone X w wersji 2.0. Ulepszona edycja tego rozwiązania wprowadza mocniejszy bas, zbliżając się niebezpiecznie do konkurencyjnego, w moim odczuciu gorszego Dolby Digital. Będąc przy basie, ten i tak jest zadziwiająco delikatny jak na słuchawki dla graczy. Do tego dudnienia i wybuchy zostały pozbawione specyficznego, ziemistego zabarwienia rodem z sali kinowej. Dźwięk jest bardziej naturalny, a średnica i wysokie tony są bardziej zauważalne.

Przystosowanie słuchawek do muzyki w wysokiej jakości zbiera swoje żniwo. Nawet w trybie PC, z włączonym DTS-em, SteelSeries Arctis Pro nie mają takiego uderzenia jak konkurencyjne zestawy dokręcane wyłącznie pod gry wideo. Sam nie wiem, czy to dobrze. Zwolennicy realistycznego brzmienia będą zachwyceni, ale gdyby zależało mi na wzorowym odwzorowaniu dźwięku, sięgnąłbym po wysłużone AKG. Na szczęście scena przestrzenna jest bardzo dobra. Jedna z najlepszych, chociaż na tym polu Turtle Beach wciąż pozostaje niepokonany.

To, że SteelSeries Arctis Pro daje realną przewagę na serwerach, jest niepodważalne. Szeroka scena oparta na 12 fikcyjnych podwójnych kanałach DTS pozwala „słyszeć przez ściany“ nadbiegających przeciwników. Grając w Overwatcha możecie obracać się na pięcie w zasadzie na ślepo. Zawsze będziecie ze stuprocentową pewnością wiedzieć, że macie na plecach przeciwnika. Poczujecie nie tylko kierunek, ale również odległość względem własnego awatara. Trudno mi cokolwiek zarzucić pierścieniowi 360 stopni.

Gorzej wypadają obiekty horyzontalne. Dźwięk nad oraz pod głową gracza nie jest już tak wyraźnie naniesiony na przestrzenną mapę, co źródła wertykalne. To jednak problem zdecydowanej większości headsetów dostępnych na rynku. Zadowalające rezultaty z tego obszaru czułem jedynie na słuchawkach przestrzennych Sony, współpracujących z grami celowo pisanymi pod ich autorską scenę 3D Audio (Uncharted 4).

Jakość dźwięku: z punktu widzenia słuchacza.

Jeśli większość czasu spędziliście na gamingowych headsetach z podbitym basem, na pewno będziecie zaskoczeni możliwościami zestawu Arctis Pro + GameDAC. Odkryjecie, że w waszych ulubionych utworach znajduje się więcej instrumentów, niż pierwotnie sądziliście. SteelSeries Arctis Pro wychwytuje muzyczny naturalizm, dociągając niedoskonałości strun, smyczków i grdyk. Słuchawki dają szansę poznania utworów na nowo. Nawet tych, które zna się od lat.

Gamingowy profil produktu wciąż jednak daje o sobie znać. To nie są jedne z tych słuchawek, które grają „na twarz“ odbiorcy, jak gdyby stał w pierwszym rzędzie na koncercie. Dźwięk w Arctis Pro idzie bardziej po bokach i po skroniach, co na pewno jest konsekwencją podkręcenia sceny pod cyfrową przestrzeń w 360 stopniach. Do tego słuchawki najlepiej odnajdują się w pozycji V na equalizerze. To również zdradza gamingowe pochodzenie zestawu. Pewnych rzeczy nie przeskoczysz.

Nie zmienia to faktu, że zestaw SteelSeries Arctis Pro + GameDAC jest jednym z niewielu, na których dobrze brzmią nie tylko gry wideo, ale również muzyka. Nie chodzi o łatwy do odtworzenia na scenie V pop czy elektro, ale takie gatunki jak metal oraz rock. To niepodważalna przewaga tego modelu nad konkurencją. Wątpię jednak, by właśnie ten element był najważniejszy podczas decydowania o zakupie gamingowych słuchawek.

Jakość dźwięku: z punktu widzenia audiofila.

SteelSeries Arctis Pro + GameDAC kosztuje 1099 zł. To jakaś 1/4 ceny porządnego audiofilskiego przetwornika. Takiego, który nie jest przepłacony, oferując rozsądny stosunek ceny do parametrów. A przecież trzeba jeszcze dodać do tego koszt wysokiej jakości słuchawek. Ekonomiczny rachunek jest bezlitosny. Hi-Res Audio w wykonaniu SteelSeries to maksymalnie 96kHz/24-bit, czyli tak naprawdę wartość wstępna dla audiofilskiego świata. Świata, w którym cena komponentu rozpoczyna się od 5 – 10 tys zł.

SteelSeries Arctis Pro + GameDAC nie gra jak topowy sprzęt dla audiofilów. Nie może grać. Zestaw ociera się o świat muzyki w najwyższej jakości. Korzysta z podobnych podzespołów, dzięki czemu posiada odpowiedni certyfikat, ale nie oznacza to jeszcze, że mamy do czynienia z topowym sprzętem Hi-Fi. Arctis Pro zrobi piorunujące wrażenie na graczu, ale nie na świadomym posiadaczu zewnętrznych wzmacniaczy i przetworników. Właśnie, będąc przy wzmacniaczu…

Martwi mnie wbudowany w konwerter wzmacniacz. Chociaż specyfika słuchawek pokazuje opór prądowy na poziomie 32 Ohm, to mam wrażenie, że sprzętowi brakuje od czasu do czasu kopniaka. Wnioskuję tak po symptomach charakterystycznych dla słabego wzmacniacza, takich jak relatywnie niska głośność maksymalna oraz zbyt silnie wyeksponowana góra, gubiąca średnicę.

Być może przeciętny użytkownik nawet tego nie dostrzeże, ale przeciętny użytkownik nie wydaje przecież ponad tysiąca złotych na słuchawki. Mam też wrażenie, że przetwornik ze wzmacniaczem na problemy z upscalingiem plików 44kHz/16-bit do 96kHz/24-bit. Dostaje czkawki objawiającej się szumem, pikaniem i przeklikiem. Może to być również kwestia niedostatecznego ekranowania przewodu i interferencji magnetycznej.

SteelSeries Arctis Pro + GameDAC – zestaw ewidentnie biurkowy, nie kanapowy.

Duńczycy postarali się, aby ich sprzęt świetnie współpracował z konsolą PS4 za pomocą złącza optycznego. W zestawie znajduje się również tradycyjne złącze jack dla smartfonów i tabletów. Zestaw słuchawkowy posiada bardzo szerokie zastosowanie, ale od razu czuć, pod kogo było robione to urządzenie. W jego DNA jest wpisana rozgrywka komputerowa. Zabawa za biurkiem, z przetwornikiem pewnie osadzonym na płaskim blacie gdzieś obok klawiatury i podstawy monitora.

Oczywiście grać na PS4 jak najbardziej się da. Do tego mikser czatu pozwala balansować głośnością Imprezy i rozgrywki. Tyle tylko, że ten nieszczęsny GameDAC wisi wtedy w powietrzu, łącząc konsolę i słuchawki gumowym kablem. Bezprzewodowa obsługa słuchawek niestety nie jest możliwa. Z myślą o niej w SteelSeries powstał inny model Arctisa Pro, wykorzystujący sprawdzoną przystawkę z czasów Siberii Wireless.

Jestem nieco przerażony pustymi zachwytami, jakie padają pod adresem tego zestawu słuchawkowego w mediach.

Moi koledzy po fachu zdają się rozpisywać nad SteelSeries Arctis Pro + GameDAC jak nad topowym zestawem dla audiofilów, który zwala z nóg brzmieniem. Zachwycają się przetwornikiem, który jest przecież obecny w każdym urządzeniu RTV. Nie chcę nikogo podejrzewać o brak wiedzy i doświadczenia, ale… to naprawdę nie tak, że mamy do czynienia z audiofilskim sprzętem z najwyższej czy chociażby środkowej półki.

Jakość muzyki faktycznie będzie lepsza niż na większości headsetów podkręconych typowo pod gry wideo. Co do tego nie ma wątpliwości. Arctis Pro to zestaw, wobec którego ignoranci nierozumiejący rozróżnienia na sprzęt do gier i muzyki nie będą mogli powiedzieć: „moje grają lepiej“. Jeżeli jednak polecilibyście ten sprzęt prawdziwemu audiofilowi, to najprawdopodobniej grzecznie by podziękował i odwrócił się na pięcie.

SteelSeries faktycznie robi coś wyjątkowego. Miesza dwa zdawałoby się niemożliwe do połączenia światy. Arctis Pro + GameDAC jest wypośrodkowany między grami oraz muzyką. Ma to jednak nie tylko pozytywne konsekwencje. Słuchawki nie mają takiego basowego kopa jak produkty konkurencji dedykowane grom. Jestem też przekonany, że audiofile nie zainteresują się tym sprzętem. Z kolei od strony branży gier wideo standard 96kHz/24-bit praktycznie nie istnieje.

W pewnym sensie SteelSeries Arctis Pro + GameDAC to słuchawki odporne na przyszłość.

Headset jest przygotowany na rozwój sceny audio w grach wideo. To bez wątpienia najciekawszy zestaw słuchawkowy wydany w ciągu ostatnich miesięcy. Do tego aktualnie mój ulubiony, jeżeli chodzi o granie przed PC. Arctisy na stałe wylądowały na moim biurku i zdaje się, że poleżą tam naprawdę długo. Nie oznacza to jednak, że sprzęt za ponad 1000 zł polecam każdemu.

Dla większości graczy te słuchawki będą zbyt drogie i zbyt dobre. Osoby przyzwyczajone do basów łamiących kręgi szyjne mogą mieć też wrażenie, że w Arctisach za mało się dzieje, jest zbyt czysto i zbyt naturalnie. Uwielbiam przeskakiwać między trybami działania i włączać obsługę Hi-Res Audio, ale aby docenić bezstratną jakość, trzeba posiadać pliki muzyczne z parametrami 96kHz/24-bit. Tej głębi i lepszego próbkowania niestety nie uświadczycie w grach wideo. Musicie zdawać sobie z tego sprawę.

Największe zalety:

  • Płynne przejście między Hi-Res i cyfrowym dźwiękiem przestrzennym
  • Niezwykle eleganckie, niezwykle wygodne
  • Panel nawigacji działa jak w zegarku
  • Wykorzystanie wysokiej jakości komponentów
  • Wielka wszechstronność
  • Żadne inne gamingowe słuchawki nie robią tak wiele, aby przypodobać się miłośnikom muzyki

Największe wady:

  • Gumowy kabel
  • Niski stopień regulacji pałąka
  • To nie jest sprzęt ze świata audiofilów. On o ten świat się zaledwie ociera
  • Wzmacniaczowi brakuje mocy

Premiera SteelSeries Arctis Pro + GameDAC to ważne wydarzenie. Headset wpływa na technologiczną rzeczywistość, na nowo rozgrzewając debatę dotyczącą dźwięku Hi-Fi w grach wideo. Wyraźnie widać, że Duńczycy mają ambicję tworzenia trendów w branży, wychodząc poza bańkę bezpiecznego produkowania sprawdzonych sprzętów. To wielkie rzeczy. Dlatego uważam, że debiut tych słuchawek jest ważniejszy dla całego środowiska game-audio, niż dla pojedynczych konsumentów. Zwłaszcza takich z cieńszymi portfelami.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement