Tym smartfonem nawet amator zrobi piękne zdjęcia. Samsung Galaxy S9 Plus – szczegółowy test aparatu

Recenzja/Foto 09.03.2018
Tym smartfonem nawet amator zrobi piękne zdjęcia. Samsung Galaxy S9 Plus – szczegółowy test aparatu

Tym smartfonem nawet amator zrobi piękne zdjęcia. Samsung Galaxy S9 Plus – szczegółowy test aparatu

Najważniejszą nowością w Samsungu Galaxy S9 jest aparat. Nowa wersja wnosi dużo nowości, ale jak sprawdzają się one w praktyce? Zapraszam do testu.

Od prawie dwóch tygodni testuję Samsunga Galaxy S9 Plus, czyli większą wersję smartfona wyposażoną w podwójny aparat.

Przypomnijmy sobie, czy wyróżnia się aparat Samsung Galaxy S9.

W mniejszej wersji Galaxy S9 znajdziemy pojedynczy aparat z matrycą 12 megapikseli (wielkość piksela na poziomie 1,4 µm) i stabilizowanym obiektywem o jasności f/1.5, co jest rekordową wartością na rynku smartfonów. Dużą nowością jest zmienna przysłona, którą możemy domknąć do wartości f/2.4, przy czym nie możemy korzystać z wartości pośrednich.

W Galaxy S9 Plus znajdziemy ten sam aparat, ale tuż pod nim znajduje się jeszcze drugi moduł. Jest on wyposażony w matrycę o rozdzielczości 12 megapikseli, która jest nieco mniejsza niż w głównym aparacie (wielkość piksela to 1 µm). Aparat ten jest wyposażony w stabilizowany teleobiektyw (kąt widzenia to 45 stopni, względem 77 stopni z podstawowego). Jasność tego obiektywu to f/2.4.

Zmienna przysłona to największa nowość, ale jak sprawdza się w praktyce?

Samsung Galaxy S9 Plus w trybie automatycznym sam dobiera przysłonę w zależności od warunków i robi to naprawdę dobrze. Zdecydowana większość zdjęć zrobionych w ciągu dnia jest robiona na przysłonie f/2.4, natomiast nocą i w ciemnych pomieszczeniach aparat sam schodzi do f/1.5. W trybie manualnym sami możemy dobierać otwór przysłony.

Po pierwsze, ostrość.

Zysk z przymknięcia przysłony polegana tym, że zdjęcia powinny być ostrzejsze niż na maksymalnym otworze. Tyle teorii, a jak to działa w praktyce w Galaxy S9? W centrum kadru nie zobaczymy praktycznie żadnej różnicy w ostrości pomiędzy f/1.5 a f/2.4.

Powyżej oryginalny kadr, poniżej wycinki 200 proc. ze środka.

Po lewej przysłona f/1.5, po prawej f/2.4.

Różnicę w ostrości zobaczymy za to w rogach. Spójrzcie na poniższe porównanie, gdzie na f/1.5 napis w rogu jest nieczytelny, a na f/2.4 jest wyraźny.

Powyżej oryginalny kadr, poniżej wycinki 200 proc. rogu kadru.

Po lewej przysłona f/1.5, po prawej f/2.4.

Ogólna ostrość zdjęć na f/2.4 jest więc wyższa, co na pewno przyda się na wyjazdach, w fotografii krajobrazu, etc. To dobrze, że w trybie automatycznym Samsung Galaxy S9 stara się trzymać tę przysłonę tak długo, jak to tylko możliwe.

Po drugie, rozmycie.

Drugą konsekwencją przymykania przysłony jest zmiana głębi ostrości, co wpływa na bokeh. Zdjęcia na f/1.5 będą bardziej rozmyte od tych na f/2.4. Jak różnica wygląda w praktyce?

Powyżej oryginalny kadr, poniżej wycinki 100 proc. kadrów z f/1.5 i f/2.4.

Po lewej przysłona f/1.5, po prawej f/2.4.

Jak widać, różnica nie jest uderzająca, ale jest zauważalna. Przysłona f/1.5 pozwala na bardzo przyjemne rozmycie tła, które kilka lat temu było nieosiągalne w smartfonach. Mówimy tu oczywiście o prawdziwym rozmyciu soczewkowym, a nie efekcie software’owym.

Zoom x2 działa bardzo sprytnie.

W Samsungu Galaxy S9 Plus teleobiektyw pozwala uzyskać powiększenie „x2”, choć w praktyce jest to dokładnie krotność x1,7. W zdjęciach wykonywanych za dnia, w dobrych warunkach oświetleniowych, aparat faktycznie zmienia obiektywy przy przełączaniu widoku.

Inaczej dzieje się w zdjęciach nocnych, kiedy światła brakuje. W takim przypadku Galaxy S9 Plus nie zmienia obiektywu, a wykorzystuje podstawowy moduł aparatu ze światłem f/1.5, czego efektem jest po prostu wycinek kadru ze środka ujęcia, który jest rozciągany do 12 megapikseli.

Po lewej zdjęcie z głównego obiektywu, po prawej tryb “x2”, który tutaj jest wycinkiem kadru.
Po lewej ręczne powiększenie zdjęcia z głównego obiektywu, po prawej powiększenie zdjęcia w trybie “x2”.

Takie oszukiwanie to standard wśród smartfonów z podwójnym obiektywem, ale nie mam o to żalu, bo efekt finalny wygląda bardzo dobrze. Co więcej, takie sztucznie rozciągnięte zdjęcie wygląda lepiej, niż gdybyśmy sami wycinali fragment x1,7 z centrum oryginalnego kadru.

Tryb portretowy… jest po prostu OK.

W trybie portretowym (Live Focus) smartfon przełącza się na teleobiektyw i rozmywa tło za fotografowaną osobą. Bardzo podoba mi się fakt, że nawet po zrobieniu zdjęcia możemy zmieniać stopień rozmycia tła, a dodatkowo możemy też przełączyć widok na szerokokątny obiektyw, jeśli uznamy, że portret sprawdza się średnio.

A sama jakość zdjęć w trybie Live Focus? Cóż, jest poprawnie, ale zdjęciom brakuje pazura. Krawędzie nie zawsze są idealnie rozpoznawane, a efekt rozmycia często wygląda sztucznie. Do tego portrety często mają trochę za zimną kolorystykę, przez co odcień skóry nie zawsze wygląda dobrze. Generalnie trzeba liczyć się z faktem, że zdjęcie w trybie portretowym może nie wyjść.

Zupełnie nie przekonał mnie tryb rozmywania tła w przednim aparacie, który potrzebuje bardzo dużo światła, żeby zdjęcie wyglądało dobrze. W pomieszczeniach fotki są bardzo miękkie i często po prostu nie wychodzą.

W standardowym trybie selfie mamy tonę efektów. Możemy nakładać na twarz makijaż, dobierać filtry i oczywiście korzystać z upiększaczy, czyli wyszczuplania twarzy, powiększania oczu i rozjaśniania cery.

Zdecydowanie lepiej radzi sobie tryb Żywność.

Zdjęcie w trybie automatycznym.
Zdjęcie w trybie Żywność.

Od czasu Galaxy S7 jest to mój ulubiony dodatkowy tryb aparatu. Kapitalnie sprawdza się w zdjęciach potraw, ale nie tylko, bo czasami zdarza mi się go stosować, kiedy chcę mocniej rozmyć tło, a nie chcę korzystać z Live Focus. W trybie Żywność aparat podbija kolory i delikatnie rozmywa tło poza okręgiem, w którym domyślnie powinien znajdować się talerz.

Tryb profesjonalny

W trybie profesjonalnym możemy zmieniać czułość ISO (tylko w zakresie 50–800), czas naświetlenia (maksymalnie 10 sekund), przysłonę, filtry, ostrość obrazu, balans bieli, ogólny poziom ekspozycji i tryb pomiaru światła (centralny ważony, punktowy i matrycowy).

Miłym zaskoczeniem jest focus peaking, czyli podświetlanie ostrych krawędzi przy manualnym ustawianiu ostrości. Niestety rozczarowuje fakt, że w trybie manualnym nie możemy przełączyć się na teleobiektyw, co jest niezrozumiałym brakiem. Zmiana przysłony wymaga z kolei dwóch kliknięć, czyli o jedno za dużo.

Generalnie tryb profesjonalny sprawdza się bardzo dobrze, choć ma kilka braków.

A jak poza tym sprawdza się aplikacja aparatu?

Została ona przemodelowana, dzięki czemu tryby możemy zmieniać poprzez gesty przesuwania ekranu na bok. To wygodniejsze rozwiązanie od menu widocznego na bocznym ekranie. Z kolei przewinięcie w górę lub w dół przełącza aparat na przedni. Jeden klik wystarczy do przełączenia się na teleobiektyw, a przesuwanie na boki przycisku migawki aktywuje zoom. Funkcja HDR domyślnie jest włączona w trybie automatycznym i jest schowana w menu aparatu.

Sam aparat jest niesamowicie szybki. Możemy go uruchomić z każdego miejsca w systemie poprzez podwójne kliknięcie przycisku blokady. Ostrość jest ustawiana błyskawicznie, a migawka nie ma właściwie żadnego opóźnienia. Jeśli masz w sobie dryg fotografa ulicznego, Galaxy S9 pozwoli ci na błyskawiczne reakcje.

Wisienka na torcie: nagrywanie w 960 kl./s

Dużą nowością w aparatacie Samsunga Galaxy S9 jest nagrywanie w super slow motion w 960 kl./s. Ten tryb bardzo przypomina to, co pokazało Sony w ubiegłym roku, choć warto podkreślić, że w tym roku Sony oferuje 960 kl./s w Full HD. W Samsungu do dyspozycji mamy rozdzielczość 720p i dodatkowo dość spory crop obrazu. Fragmenty nagrań o długości 0,2 sekundy są rozciągane do 6 sekund, przy czym aparat sam może wykrywać ruch i trafiać ze spowolnieniem dokładnie w tem moment, który chcemy. Działa to bardzo dobrze.

Następnie w edytorze możemy zmieniać długość spowolnienia, a domyślnie pod klip jest podkładana automatycznie muzyka pasująca do klimatu nagrania. Jakość takiego filmu nie powala (szczególnie oglądana na monitorze), ale samo rozciągnięcie ruchu wygląda spektakularnie.

Do dyspozycji mamy też tryb 240 kl./s w pełnej rozdzielczości Full HD. Tutaj spowolnienie obrazu też jest bardzo wyraźne, a dodatkowo aparat nagrywa i rozciąga dźwięk. Jakość jest o wiele lepsza.

Standardowe filmy możemy nagrywać w 4K przy 60 kl./s, a do wyboru mamy kodek zapisu h.264 lub nowszy h.265. Stabilizacja w wideo jest dostępna tylko do trybu 4K 30 kl./s włącznie. Przy nagrywaniu w 60 kl./s (zarówno w 4K jak i w 1080p) nie możemy korzystać ze śledzenia wideo i z efektów.

Podsumowując, Samsung Galaxy S9 Plus to najściślejszy top smartfonów jeśli chodzi o aparat.

Czy ten aparat jest najlepszy na rynku? Uważam, że tak, choć przewaga nad iPhone’em X i Pixelem 2 jest minimalna, a w wielu przypadkach niezauważalna. Najważniejsze, że galaxy S9 Plus jest smartfonem dającym świetne i powtarzalne rezultaty. Piękne zdjęcia wychodzą same, w trybie automatycznym, w dosłownie każdych warunkach. Nawet w całkowitej ciemności smartfon radzi sobie rewelacyjnie.

Smartfonem fotografowało mi się bardzo przyjemnie. Zdjęcia prezentują się przegenialnie na ekranie smartfona (choć jest tu pewna sztuczka, bo S9 maksymalnie rozjaśnia ekran w galerii zdjęć, żeby obraz wyglądał lepiej). Fotografie oglądane na dużym monitorze siłą rzeczy tracą nieco magii, ale to nadal najwyższa półka jeśli chodzi o fotografię mobilną. Możecie się o tym przekonać pobierając paczkę oryginalnych plików. Archiwum ZIP, 97 MB.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement