Autentycznie boję się grać w PUBG Mobile – moje pierwsze wrażenia

Recenzja/Gry 21.03.2018
Autentycznie boję się grać w PUBG Mobile – moje pierwsze wrażenia

Autentycznie boję się grać w PUBG Mobile – moje pierwsze wrażenia

O PUBG słyszałem. O PUBG czytałem. Jak w PUBG grają, widziałem. Wczoraj odblokowano dla Polski możliwość gry w PUBG Mobile. Przeczytałem tekst Szymona z pierwszymi wrażeniami i… stwierdziłem, że niegłupim pomysłem może być zainstalowanie tej gry na iPadzie. Kilka godzin później oderwałem się od tabletu i byłem zaskoczony, że jest już tak późno i że gra mobilna może być taka dobra.

Od kilku lat nie jestem już nałogowym graczem. Wcześniej zdarzało mi się jednak wsiąkać na długie godziny, tygodnie, miesiące, a nawet lata w takie tytuły jak Wolfenstein: Enemy Territory, Counter-Strike, World of Warcraft, czy World of Tanks. Po paru godzinkach z PUBG Mobile już wiem, że to jest ta gra. Gra, która wciąga jak narkotyk.

Największym zaskoczeniem jest dla mnie to, że piszę te słowa o grze mobilnej. O grze przygotowanej z myślą o stosunkowo niewielkich urządzeniach przenośnych. O grze, która jest nieco uproszczoną i ograniczoną wersją dużej gry konsolowej/komputerowej.

Pierwsze spotkanie

Przygodę w PUBG Mobile zaczynamy od tworzenia postaci. Wybieramy płeć, kolor skóry razem z twarzą, fryzurę i jej kolor. Nie ma tu za wiele opcji, ale jak się później okazuje, twarzy naszego bohatera (oraz innych) nie oglądamy niemal wcale, więc nie przeszkadza zupełnie fakt, że po mapie z setką graczy biegają postacie pozornie podobne do siebie. Bo podobne są wyłącznie wtedy, gdy są w samej bieliźnie, czyli na samym początku rozgrywki.

Rozwój postaci w PUBG Mobile opiera się w jakimś stopniu na kompletowaniu elementów garderoby. Po to, żeby nie rozpoczynać walki w samych majtkach lub majtkach i staniku, jeśli zdecydowaliśmy się na stworzenie postaci kobiecej. Po paru walkach moja Ilorka (chętnie przyjmę wasze zaproszenia do znajomych w PUBG Mobile) dorobiła się czapki. A po tym, jak zalogowałem się go gry dzisiaj rano, dostała również koszulę. Regularnym logowaniem oraz innymi aktywnościami gra nagradza gracza. Są to jednak bonusy, które nie mają znaczącego wpływu na rozgrywkę.

Wyskakujemy z samolotu

Gdy pierwszy raz leciałem samolotem byłem zestresowany. Myśl, że towarzyszy mi setka innych graczy, a ja nawet dobrze nie znam interfejsu gry, była nieco paraliżująca. Rywalizację i chęć zajęcia jak najlepszego miejsca w rankingu czuć w PUBG Mobile jeszcze zanim walka zacznie się na dobre.

PUBG Mobile - opinie, ocena, recenzja

Lecąc samolotem zastanawiałem się, gdzie powinienem wyskoczyć. Podczas pierwszej walki zdecydowałem się na skok w ostatniej chwili, gdy samolot już niemal kończył przelatywać nad lądem. Taka decyzja dała mi pewną gwarancję, że za moimi plecami nie będzie już wielu przeciwników. Lądowanie na skraju wyspy to jednak inne wyzwanie – wraz z upływającym czasem obszar rozgrywki zmniejsza się, więc gracze muszą się przemieszczać w kierunku coraz mniejszego okręgu. Tak, żeby nie pozostawać za jego granicami. Dlatego w pierwszej walce czekało mnie sporo biegania.

Podnieś, co widzisz. I tym walcz

Z grubsza wiedziałem, jak wygląda gra w PUBG, jednak gdy tylko wylądowałem na wyspie i dobiegłem do najbliższego budynku emocje niemal odebrały mi rozum. Totalnie zapomniałem, że wokół mnie toczą się walki, a obszar gry będzie się stale zmniejszał. Zacząłem chodzić po kolejnych pomieszczeniach kompletując ekwipunek. Plecak, kamizelka, karabin, jakiś pistolet, trochę medykamentów. Czułem, że z chwili na chwilę moja postać jest potężniejsza. Nadal była w samych majtkach i staniku, ale dzięki reszcie wyposażenia wyglądała bardzo profesjonalnie.

Tak sobie chodziłem po tych domkach i już niemal zapomniałem, że nie gram w Sims: Przygotowanie do imprezy, a w morderczego PUBG Mobile. Przyjemne zbieranie elementów ekwipunku przerwały mi strzały za oknem.

Zaczęło się – to była moja pierwsza myśl. Zauważyłem, że ktoś biegnie w moją stronę i zachowuje się tak, jakby zobaczył mnie pierwszy. To najprawdopodobniej on strzelał w stronę budynku, w którym byłem. Pewnie zobaczył mnie przez okno – pomyślałem.

PUBG Mobile - opinie, ocena, recenzja

Najpierw padłem na ziemię. Spanikowałem. Nic nie widziałem, więc podniosłem się do kucnięcia. Mogłem obserwować go nie ryzykując przy tym zbyt wiele. Emocje opadły i minął początkowy szok spowodowany tym, że totalnie dałem się zaskoczyć przeciwnikowi.

Oddałem parę strzałów w ścianę, a potem jeszcze małą serię w szafkę. Okej, umiem celować i strzelać – powiedziałem do siebie. Przeładowałem broń, podszedłem ponownie do okna, żeby zdjąć intruza, ale go już tam nie było.

Zszedłem na parter i zauważyłem, jak ktoś wbiegł do budynku, w którym byłem już wcześniej. Wiedziałem, że skarbów tam nie znajdzie, co dodało mi pewności siebie. Pobiegłem za nim i wpakowałem w niego pół magazynku. Padł. Mogłem zabrać to, co znalazł do tej pory.

PUBG Mobile - opinie, ocena, recenzja

Radość nie trwała długo. Ktoś usłyszał strzały i biegł w moją stronę. Podszedłem do drzwi, które po chwili zostały ostrzelane. Podbiegłem do okna i strzeliłem w kierunku nieproszonego gościa. Upadł. Podbiegłem do niego i dobiłem. Zabrałem jego ekwipunek. Czułem ogromne emocje, sporą radość.

Wiedziałem jednak, że w grze pozostają jeszcze dziesiątki przeciwników, a ja muszę się teraz zmierzyć z tym najbardziej bezlitosnym. Z upływającym czasem.

Za kilka chwil obszar, na którym będzie dalej toczyła się rozgrywka miał ulec skurczeniu. Wskoczyłem do łodzi motorowej, przepłynąłem przez kanał, wybiegłem w stronę zabudowań, gdzie znalazłem motocykl. Tylko żebym sam się nie zabił, bo będzie wstyd – pomyślałem.

Wsiadłem i wtedy się trochę rozczarowałem. Prowadzenie wszystkich pojazdów w PUBG Mobile jest dość toporne. Są proste w obsłudze, ale jazda nimi nie sprawia szczególnej przyjemności.

PUBG Mobile - opinie, ocena, recenzja

Gra toczyła się dalej, a ja eliminowałem kolejnych graczy. W mojej pierwszej rozgrywce w PUBG Mobile zaszedłem daleko. Byłem jednym z trzech, którzy przeżyli najdłużej. Gdy pojawiło się podsumowanie meczu nie byłem ani smutny, ani zły, że moja postać zginęła. Byłem zadowolony z rozrywki i zastrzyku emocji jakie dał mi PUBG Mobile i chciałem więcej. Więcej. Więcej.

Zagrałem jeszcze kilka razy. Czasem szło mi gorzej, czasem lepiej. Jednak zawsze świetnie się bawiłem. Wkręciłem się w rozgrywkę drużynową i w jednym z kolejnych meczów razem z moim sprzymierzeńcem dotrwaliśmy do końca rozgrywki. Gdy zostały cztery osoby udało mi się wyeliminować jednego z graczy. Potem padł mój sojusznik. Na mapie zostaliśmy tylko ja i on – mój ostatni przeciwnik. W decydującej walce niestety dał się we znaki mój brak obeznania w PUBG Mobile i niesprawna jeszcze pamięć mięśniowa. Byłem przekonany, że wykonam skok, a okazało się, że nacisnąłem na celownik. Moje pole widzenia niespodziewanie się zawęziło i zanim zrozumiałem, co się stało, było już za późno na naprawienie błędów. Przeciwnik otworzył ogień.

Byłem jednak drugi. Drugi na sto graczy, z których każdy miał takie same szanse. To było miłe ukoronowanie pierwszego dnia z PUBG Mobile.

Jednak najlepszą rundę zagrałem dzisiaj rano. I nie była najlepsza dlatego, że najlepiej mi poszło. Wręcz przeciwnie, poszło mi bardzo przeciętnie, ale w tym meczu ważne było coś innego – praca zespołowa.

Trafiłem do drużyny składającej się z czterech graczy, z których trzech wylądowało stosunkowo blisko siebie. Rozpoczęliśmy plądrowanie budynków kompletując niezbędny sprzęt. Mieliśmy sporo pecha, bo od początku gry musieliśmy sporo biegać. Najpierw na mapie pojawiła się czerwona strefa, a my byliśmy w niemal jej samym środku. Ucieczka przed bombardowaniem trochę nas rozproszyła, ale po paru chwilach podjechał motocykl z przyczepką, w którym siedziało dwóch moich kumpli. Wskoczyłem do nich i pojechaliśmy w świat. To był zupełnie inny PUBG Mobile. Otwieraliśmy ogień do wszystkiego, co się ruszało. Czuliśmy się, jakbyśmy byli niezniszczalni.

PUBG Mobile - opinie, ocena, recenzja

Przejechaliśmy kawał drogi, po czym znaleźliśmy samochód terenowy. Do takiego pojazdu mogły się zmieścić cztery osoby, czyli dokładnie tyle, ile liczyła nasza drużyna. Na czacie ustaliliśmy, że jedziemy po ostatniego towarzysza broni, który niestety znajdował się w odległym miejscu. Zabranie go do pojazdu i przejazd do nowej, mniejszej strefy gry okazał się problemem. Po drodze trafiliśmy na silny opór dwóch grup graczy. Stoczyliśmy zacięte walki. Padłem. Drużyna jednak po mnie wróciła, postawiła moją postać na nogi i ruszyliśmy dalej. Niestety w tym zamieszaniu ktoś rąbnął nam samochód, a my zostaliśmy daleko na mapie. Za daleko, żeby uciec przed zaciskającym się kręgiem.

PUBG Mobile - opinie, ocena, recenzja

Dwóch sojuszników skoczyło na motocykl i odjechało. Ja i jeszcze jeden gość zostaliśmy. To była głupia porażka. Trochę przez błąd taktyczny, trochę przez zagapienie się. Jednak tę rundę wspominam jak na razie najlepiej.

Cudowna przygoda, zażarta rywalizacja i wielkie emocje – to moja recenzja PUBG Mobile.

Polecam, jeśli macie sporo czasu. Ta gra ma w nosie twoje postanowienia w stylu „tylko jedna runda”. Ja się boję w nią grać. Boję się się, że mnie wciągnie jeszcze bardziej.

*Wszystkie zrzuty ekranu z PUBG Mobile wykonałem na iPadzie 2017, na którym grałem na średnich ustawieniach graficznych – takie zaproponowała gra.

Dołącz do dyskusji

Advertisement