4Motion w praktyce, czyli dlaczego warto mieć auto z napędem na cztery koła

4Motion w praktyce, czyli dlaczego warto mieć auto z napędem na cztery koła

4Motion w praktyce, czyli dlaczego warto mieć auto z napędem na cztery koła

Są tacy, którzy uważają napęd na cztery koła za niepotrzebny bajer, zwiększający cenę i zużycie paliwa samochodu. Są też tacy, którzy faktycznie jechali autem z napędem na cztery koła i przekonali się na własnej skórze, jak wiele zmienia.

Jeżdżąc nowym Volkswagenem T-Roc z napędem 4Motion po austriackich Alpach sam zobaczyłem, że dwie napędzane osie przydają się nawet w niewielkim aucie. Trasa naszego ekstremalnego testu najmniejszego niemieckiego crossovera biegła od lotniska w Monachium, poprzez autobahn, aż po serpentyny wiodące na szczyty gór.

Pokonując zakręty mające czasem blisko 180-stopniowy kąt dziękowałem w duchu, że nie jadę tą drogą autem z napędem na przednią oś. Szczególnie w tych miejscach, gdzie drogę pokrywała gruba warstwa ubitego śniegu, a przejazd był tak wąski, że aby minąć się z innym autem trzeba było niejednokrotnie cofać się nawet o kilkadziesiąt metrów, do specjalnie poszerzonego miejsca.

Napęd 4Motion w Volkswagenie T-Roc to gwarant bezpieczeństwa.

Tam, gdzie auto przednionapędowe po prostu wywinęłoby „bączka”, albo musiałoby wejść w zakręt z prędkością 2 km/h i przy asyście pilota, T-Roc z napędem 4Motion wgryzał się w podłoże i dzielnie składał się do skrętu. Czasem przy wtórze błyskającej jak stroboskop lampki sygnalizującej aktywność systemu kontroli trakcji, ale zawsze pewnie.

Na śniegu pozwalał zachować przyczepność tam, gdzie dla auta z napędem na jedną oś byłaby ona niemal nieosiągalna. Na asfalcie dawał pewność „wyrobienia” zakrętu, nawet gdy zdarzało mi się wejść w niektóre łuki odrobinę zbyt szybko.

Innymi słowy – T-Roc z napędem 4Motion pozwolił mi zajechać dalej.

Jak działa napęd 4Motion?

Wbrew obiegowej opinii, 4Motion nie jest napędem dołączanym, jaki zazwyczaj spotykamy w autach popularnych marek. Nie jest więc tak, że T-Roc przez większość czasu napędzany jest na przód, a w sytuacji kryzysowej komputer wysyła większą część momentu obrotowego na tylne koła.

4Motion to napęd stały. W T-Rocu, podobnie jak innych autach Volkswagena (prócz Amaroka i Touarega) za przekazywanie napędu odpowiada sprzęgło Haldex V generacji, które z pomocą komputera dynamicznie przekazuje moc napędową tam, gdzie jest potrzebna. W sytuacji skrajnej może rozdzielić ją nawet po równo, wysyłając po 25 proc. mocy na każde koło, działając jak blokada mechanizmu różnicowego.

W czasie zwykłej jazdy po normalnych drogach napęd 4Motion również nie jest bezczynny – 10 proc. momentu obrotowego zawsze przekazywane jest na tylną oś. Takie rozwiązanie jest znakomitym kompromisem między poprawieniem przyczepności a zachowaniem niskiego zużycia paliwa. T-Roc z silnikiem 2.0 190 KM w czasie mojego testu spalił średnio 8,4l na 100 km, co jak na auto o takiej mocy, z napędem na cztery koła, jest kapitalnym wynikiem. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że większość testu spędzona była na „wspinaczce”.

Decydując się na napęd 4Motion w T-Rocu dostajemy też do dyspozycji pokrętło 4Motion Active Control. Zależnie od tego, jaki tryb na nim wybierzemy, samochód zachowuje się nieco inaczej. Zmienia się sposób reakcji na gaz, przełożenie skrzyni biegów, a moment obrotowy przekazywany jest w taki sposób, by zachować optymalną przyczepność na danej nawierzchni. I rzeczywiście czuć jest różnicę – gdy przełączałem auto w tryb „śnieg”, jazda po ośnieżonym, oblodzonym podłożu stawała się odczuwalnie łatwiejsza.

Napęd na cztery koła to nie jedyny gwarant bezpieczeństwa Volkswagena T-Roc.

Na nic zda się nawet najlepszy napęd, jeśli kierował nim będzie niepewny kierowca. Dodatkową funkcją podnoszącą nasze bezpieczeństwo w trakcie pokonywania trudniejszych tras są połączone usługi Car-Net. Jeśli zdecydujemy się na wyposażenie T-Roca w taki pakiet usług, możemy otrzymać dostęp do dodatkowych aplikacji (App-Connect), informacji w czasie rzeczywistym (Guide & Inform), a dla większego spokoju ducha możemy zdecydować się na pakiet Security & Service.

W podstawowej wersji Security & Service oferuje najbardziej niezbędną funkcję – usługę wzywania pomocy. Służy temu dedykowany przycisk obok lusterka wstecznego.

Volkswagen pozwala rozbudować możliwości pakietu Security & Service. W wyższej wersji, Basic, oprócz ręcznego wzywania pomocy samochód potrafi także automatycznie zgłosić wypadek, ułatwia kierowcy wezwanie pomocy drogowej, a także może wygenerować pełny raport o stanie technicznym pojazdu i ułatwić umówienie się w warsztacie na wizytę.

W najwyższej wersji, Plus, dodatkowo otrzymujemy możliwość zapamiętania pozycji parkowania, podgląd stanu drzwi i świateł, informacje o statusie samochodu, o otoczeniu, etc. Wszystko to obsługujemy poprzez dedykowaną aplikację mobilną, z poziomu której w tym pakiecie można także kontrolować klakson oraz autoalarm.

Zachowujemy więc spokój ducha nawet wtedy, gdy nie ma nas przy aucie, bo w każdej chwili możemy sprawdzić na smartfonie, co dzieje się z naszym samochodem.

Nie tylko nasze bezpieczeństwo.

Car-Net Security & Service to także rozwiązanie dające spokój ducha rodzicom, użyczającym swoje auto pociechom, które dopiero co zdały egzamin na prawo jazdy. Po skonfigurowaniu usługi, rodzice mogą otrzymać powiadomienie mailem lub w aplikacji, jeśli dziecko przekroczy ustaloną prędkość, by móc od razu zareagować na zbyt “ciężką” nogę niewprawnego kierowcy. Aplikacja może być skonfigurowana także w ten sposób, by informować rodzica o tym, że auto przekroczyło wyznaczony obszar na mapie, lub gdy włączy się w nim autoalarm.

By zajechać dalej.

Wielu kierowców boi się zapuszczać na nieznane trasy i ruszać w trudniejszy teren swoim samochodem. Obecność napędu 4Motion i usług Car-Net Security & Service na pokładzie nowego Volkswagena T-Roc ma za zadanie uśmierzyć ten lęk, pokazując, że mając bezpieczne auto, wspomagane przez nowoczesną technologię, naprawdę można bez obaw pojechać dalej.

I choćby dlatego warto zdecydować się na dopłatę do tych dwóch opcji konfigurując T-Roca dla siebie. Nawet jeśli wydaje się nam, że przez większość czasu nie wykorzystamy pełni ich potencjału… warto je mieć dla tych momentów, kiedy jednak będziemy chcieli, by nasze auto potrafiło więcej.

*Tekst powstał we współpracy z marką VW.

Dołącz do dyskusji

Advertisement