Wracają wspomnienia z dzieciństwa. Od dziś możesz pobawić się Tamagotchi na smartfonie

News/Gry 19.03.2018
Wracają wspomnienia z dzieciństwa. Od dziś możesz pobawić się Tamagotchi na smartfonie

Wracają wspomnienia z dzieciństwa. Od dziś możesz pobawić się Tamagotchi na smartfonie

Spełniają się marzenia, o których nie wiedzieliśmy, że je mamy. W Google Play i App Storze pojawiła się gra My Tamagotchi Forever.

Pamiętam, jak bardzo miałam złamane serce, kiedy ojciec oznajmił, że nie kupi mi tego ustrojstwa. Ziemia się zatrzęsła. Przecież wszyscy to mieli i hodowali swoje małe dziwadła. Ojciec chciał mnie pozbawić możliwości zostania nieletnią tech-surogatką. Rodzice czasami naprawdę nic nie rozumieją. Nic.

My Tamagotchi Forever na smartfonie.

Teraz mam drugą szansę. Po wielu latach Tamagotchi pojawiają się na telefonach. Banadai Namco wypuściło na rynek grę My Tamagotchi Forever. Znów będzie można karmić wirtualne stworzonko jabłkami i czekoladą, kąpać je w wannie i oczywiście sprzątać po nim nierealne wręcz ilości kupy.

W uwspółcześnionej wersji twórcy zdecydowali się na wprowadzenie nowych możliwości. Można wybrać się ze swoim berbeciem na miasto do Tamatown, grać w minigry i dzięki odrobinie magii AR zrobić sobie zdjęcie z małym, wyhodowanym potworkiem.

Tamagotchi to jeden z tych dziwnych symboli naszego dzieciństwa.

Moi rodzice w końcu się złamali i nie ominęło mnie to pokoleniowe doświadczenie. Z innymi rozpaczałam, kiedy małe stworzonko umierało. Powiedzmy sobie szczerze, nikt, poza mistrzami sztuk hodowlanych, nie był w stanie utrzymać go zbyt długo przy życiu. Ta krótka lekcja przemijania i śmiertelności technologii ćwiczyła nas w smutku i przelotnej żałobie. A potem znów wracaliśmy do zabawy.

Nie wiem, czy współcześnie ma szansę zawładnąć dzieciakami.

Z perspektywy czasu trudno mi zrozumieć fascynację tą grą. Nie jestem też pewna, do kogo nowa wersja jest skierowana. Czy w zamyśle twórców rodzice będą pokazywać swoim dzieciom, w co grali w ich wieku i przekazywać w ten sposób bakcyla Tamagotchi kolejnemu pokoleniu? A może wcale to nie będzie potrzebne. Może twórcy liczą na to, że ten sam pomysł sprawdzi się po latach i przemówi do nowego pokolenia małych hodowców?

Wydaje mi się, że dla nas Tamagotchi było wejściem do świata ubogiej, bo ubogiej, ale technologii. Odwzorowanie rzeczywistości, dorastania i dojrzewania w zabawce, którą zawsze możemy mieć przy sobie, to był wtedy dla dziecka cud techniki. Współczesnym dzieciakom czego jak czego, ale kontaktu z magią technologii akurat nie brakuje, dlatego nie wróżę sukcesu, ale może sama jakiegoś potworka wyhoduję.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement