Kiedy jedna kamera to za mało. Mio MiVue 752 WIFI Dual – recenzja

Recenzja/Motoryzacja 06.03.2018
Kiedy jedna kamera to za mało. Mio MiVue 752 WIFI Dual – recenzja

Kiedy jedna kamera to za mało. Mio MiVue 752 WIFI Dual – recenzja

Mówi się, że podczas jazdy samochodem trzeba mieć oczy dookoła głowy. Dlaczego więc tego samego nie odnieść do… rejestratorów jazdy?

Podobnego zdania była najwyraźniej firma Mio, której dwukamerowy system – MiVue 752 WIFI Dual – podróżował przez ostatnich kilkanaście dni w moim prywatnym aucie. Jak się sprawdził?

Kamera z przodu, kamera z tyłu.

MiVue 752 WIFI Dual jest zestawem nietypowym pod co najmniej kilkoma względami. Pierwszym – i najbardziej rzucającym się w oczy – jest fakt, że w pudełku znajdziemy nie jedną, a dwie jednostki rejestrujące nasze przejazdy.

Pierwsza, mocowana na przedniej szybie, jest mózgiem wszystkich operacji. W jej przypadku do montażu niezbędny jest dedykowany uchwyt (w zestawie) z przyssawką, na który przy rozpoczęciu jazdy nasuwamy urządzenie.

Co istotne, choć producent zaleca oczywiście dokładne oczyszczenie miejsca, w którym przysysany będzie uchwyt, zdecydowałem się zlekceważyć tę sugestię i przykleić go na to, co zastałem w aucie. Efekt? Dziesiątki kilometrów pokonanych autem o twardym zawieszeniu po dziurawych wrocławskich drogach i ani jednego przypadku, kiedy kamera próbowała odczepić się od szyby.

Kamerę można umieścić tuż pod szybą, a kabel poprowadzić górą. Nic nie zasłania wtedy pola widzenia i doceniamy długie przewody.

Mimo prostej konstrukcji uchwyt zapewnia też wystarczającą do nagrywania stabilizację, jednocześnie pozwalając na dość szeroki zakres regulacji ukierunkowania obiektywu.

Z tyłu natomiast kamera (model A20) jest jeszcze mniejsza. Mniejsza nawet niż uchwyt montażowy kamery przedniej.

W jej przypadku pozbyto się bowiem wszystkiego, co zbędne. Nie ma tutaj ekranu, nie ma dodatkowych czujników, wbudowanego akumulatora i podobnych – została tylko esencja kamery, którą do szyby przyklejamy taśmą 3M (w zestawie, już zamocowana). Warto jednak zamontować ją przynajmniej mniej więcej na środku tylnej szyby – dodatkowa kamera ma bowiem opcję regulacji wyłącznie w pionie.

I jak to się ze sobą łączy?

Pomimo dopisku WIFI w nazwie zestawu – kablem. Warto więc przy okazji pierwszego montażu dobrze rozplanować, którędy poprowadzimy przewody, żeby nie przeszkadzały nam w trakcie jazdy. Nawet na szybko da się jednak całość zrealizować wystarczajaco estetycznie i komfortowo.

Dodatkowo całość zrealizowana jest bardzo schludnie. Wtyczka wchodząca do urządzenia jest jedna (o dziwo – miniUSB), ale podłączone do niej są dwa kable, początkowo biegnące razem.

Jeśli ktoś nie chce mieć świadomości, że wozi ze sobą kamerę, może ukryć ją za lusterkiem i włączyć automatyczne wyłączanie wyświetlacza po określonym czasie. To drugie rozwiązanie ułatwi nam też jazdę wieczorem.

Dopiero po pewnym czasie te rozdzielają się i jeden trafia do ładowarki do gniazda zapalniczki, natomiast drugi (tym razem już z końcówką microUSB) ląduje we wstecznej kamerze. Nie ma przy tym najmniejszych obaw o to, że mamy duże auto i zabraknie nam przewodu – ten ma około 7 metrów. Czy więc przeciągniemy go przez środek, czy spróbujemy przeciągnąć go bokiem albo podsufitką – i tak starczy.

Jedyne, do czego mógłbym mieć w tym miejscu zastrzeżenia, to budowa ładowarki – jest dosyć chuda, przez co w wyrobionych gniazdach zapalniczek (moje odsłużyło prawie 260 tys. km) trzeba czasem poszukać punktu, w którym się zablokuje. Poza tym cała instalacja jest banalnie prosta.

Jak bardzo widać taki zestaw?

Możemy ukryć kamerę na wysokości lusterka – wtedy trudno będzie ją zobaczyć.

Przednia kamera jest niewielka (52,5 x 87,8 x 31,9 mm), ale – częściowo poprzez jasną i sporą przyssawkę – trudno jest udawać, że jest całkowicie niewidoczna. Nie ma to jednak większego znaczenia – o ile nie planujemy zostawić jej w trybie parkingowym, demontaż zajmie kilka sekund. Jeśli natomiast chcemy ją zostawić na szybie, wystarczy umieścić ją na wysokości lusterka – ktoś będzie musiał uważnie jej szukać, żeby ją znaleźć. Zostawiałem 752 wielokrotnie w samochodzie w ruchliwych (i mniej ruchliwych) miejscach i nigdy nie miałem z tym problemów.

Tylnej kamery nie ma natomiast powodu zdejmować. Mało kto zwróci na nią uwagę, tym bardziej, jeśli – tak jak ja – macie przyciemniane tylne szyby. Wtedy jest całkowicie niezauważalna.

I przy okazji mała niespodzianka – nawet przyciemniane szyby nie powodują, że tylna kamera staje się bezużyteczna. Nic z tych rzeczy.

Trzeba to jakoś konfigurować?

Dobra wiadomość – ani trochę! Jeśli chcemy skorzystać jedynie z podstawowych funkcji zestawu kamer, wystarczy przyczepić je do szyb, podłączyć zasilanie, wsadzić kartę pamięci i po prostu ruszyć przed siebie. Kamery same uruchomią się i zaczną nagrywanie w momencie, kiedy uruchomimy silnik. Zakończą natomiast wtedy, kiedy go zgasimy, przy czym tylna wyłączy się natychmiast (brak własnego zasilania), natomiast przednia wytrzyma kilkadziesiąt sekund więcej, żeby zapisać wszystkie pliki. W sytuacji, kiedy chcemy, żeby kamery działały po wyłączeniu silnika, powinniśmy wyposażyć się w Mio Smartbox (lub inne źródło zasilania).

Jeśli więc nie chcemy przedzierać się przez i tak zaskakująco czytelne menu, wcale nie musimy tego robić. Nagrywanie w pętli, ręczne i automatyczne blokowanie fragmentów nagrań, zapis trasy, rozsądna rozdzielczość i liczba klatek na sekundę, pętle i tak dalej – to wszystko ustawione jest domyślnie tak, żeby każdy był zadowolony. O ile ktokolwiek może być zadowolony w momencie, kiedy będzie zmuszony skorzystać z nagrania z tego sprzętu…

Jak się to obsługuje?

Przyciskami. Ekran, pomimo sporej przekątnej (2,7″) i dobrej czytelności w słońcu, nie jest ani trochę dotykowy.

W sumie do naszej dyspozycji oddanych jest 6 guzików. Pierwszy umieszczono po lewej stronie i służy po prostu do ręcznego włączania i wyłączania urządzenia:

Na froncie umieszczono jeden, również pomarańczowy przycisk. Jego funkcja jest jednak inna – wciśnięcie go blokuje nagranie na kilka sekund wstecz i w przód, gwarantując, że nie zostanie ono nadpisane, gdy zabraknie miejsca na karcie.

Mógłby wprawdzie odrobinę bardziej wystawać z obudowy, ale i tak wciśnięcie go generuje pewne kliknięcie i odpowiedni komunikat, dzięki czemu nie musimy żyć w niepewności, czy na pewno zapisaliśmy właściwą treść.

Dodatkowo wciśnięcie pomarańczowego przycisku oznacza w pamięci dany fragment jako Wydarzenie (widoczne potem w aplikacji komputerowej), a jeśli kamerka jest połączona z telefonem (o czym później), automatycznie prześle do pamięci smartfona odpowiedni plik.

Pozostałe cztery przyciski ulokowano na prawej krawędzi jeden nad drugim. Służą do nawigacji po menu i bardzo szybko można się do nich przyzwyczaić. Tym bardziej, że są cały czas opisane na ekranie, przez co nie trzeba się ich uczyć na pamięć, ani męczyć z latarką przy korzystaniu z nich np. w nocy.

I co taki zestaw potrafi? Poza nagrywaniem, oczywiście.

Właściwie wszystko. I niektóre z tych dodatkowych rzeczy robi naprawdę dobrze.

Z podstawowych dodatków kluczowy jest odbiornik GPS (istnieje możliwość wyłączenia, tak samo jak i nadpisywania na nagraniu informacji o prędkości) i trójosiowy czujnik przeciążeń (z możliwością szerokiej regulacji czułości, w zależności od posiadanego auta). Ten pierwszy pozwala nam zapisać przebieg trasy i faktyczną prędkość, natomiast ten drugi zapisuje dane dotyczące np. tego, z której strony nasz samochód został uderzony.

Na szczyt listy ciekawostek trafiają popularne ostatnio w nowych samochodach systemy bezpieczeństwa, czyli m.in. asystent utrzymania pasa ruchu czy ostrzeżenia o zbyt małej odległości od poprzedzającego samochodu. Zanim zaczniemy, wymagana jest krótka konfiguracja, polegająca na odpowiednim ustawieniu przedniej kamery, a potem nastawieniu odpowiednich linii na ekranie w odpowiednie miejsca (maska, horyzont).

I o ile do systemu ostrzegania o zjeździe z pasa ruchu nie byłem do końca przekonany, o tyle ten informujący o konieczności hamowania, a przynajmniej zachowania zwiększonej ostrożności, działał zaskakująco skutecznie. Nie na tyle skutecznie, żebym mógł przestać patrzeć na drogę (zdarzały się fałszywe alarmy związane z autami stojącymi na poboczu), ale na tyle poprawnie, żebym nie musiał go wyłączać. Zresztą porównałem go z najlepszym posiadanym przeze mnie systemem wczesnego ostrzegania – moją dziewczyną siedzącą na fotelu pasażera, i piknięcie dobywało się z kamerki niemal w tym samym momencie, w którym z siedzenia pasażera dobiegał do mnie zza zaciśniętych zębów pomruk “chyba trochę za blisko…”.

Satysfakcjonująco też działa system informowania o fotoradarach, z darmową, comiesięczną aktualizacją i opcją błyskawicznego (jedno kliknięcie) dodawania zauważonych przez siebie fotoradarów. Działa też w sprytny sposób – jeśli jedziemy z wyraźnie zbyt wysoką prędkością, system poinformuje nas o obecności fotoradaru dużo wcześniej. Jeśli natomiast jedziemy wolniej, ale nadal zbyt szybko – poinformuje nas o tym odrobinę później.

Satysfakcjonująco, a nie bardzo dobrze, bo MiVue 752 WIFI Dual wyposażono wprawdzie w GPS, ale – co zrozumiałe – nie wyposażono go już w mapy. W związku z tym poinformuje nas, że w pewnej odległości od nas znajduje się fotoradar, ale gdzie dokładnie jest i czy w ogóle jest na naszej trasie – tego niestety nie jest nam już w stanie powiedzieć. Choć jak na rejestrator jazdy to i tak bardzo dużo.

Pozostałe dodatkowe funkcje – a jest ich sporo – traktowałem w trakcie jazdy głównie jako ciekawostki. Jeśli ktoś jednak zapomina o przerwach w podróży, może ustawić automatyczne przypomnienie co określoną liczbę godzin. Jeśli stara się jeździć eco, może na ekranie monitorować, czy listek symbolizujący nasz styl jazdy przybiera barwę zieloną (jest dobrze), czy może zmierza w kierunku żółtego lub czerwonego (gorzej). Jeśli zagapimy się na światłach, MiVue wykryje, że samochód przed nami ruszył, i piknie, żeby wybudzić nas z letargu. Jeśli dokupimy zestaw czujników ciśnienia w kołach – poinformuje o zmianie tego parametru. W krajach, gdzie nie trzeba używać świateł mijania przez całą dobę, MiVue przypomni natomiast w odpowiednim momencie, żeby je włączyć.

Tak, miłośnicy gadżetów zdecydowanie będą mieli tutaj sporo zabawek do dyspozycji.

A co z tym WIFI w nazwie?

Gdyby tego wszystkiego było mało, do malutkiej obudowy MiVue 752 zmieszczono jeszcze moduł Wi-Fi i jest to akurat genialne posunięcie. Nie musimy podłączać urządzenia do komputera albo przeglądać na miejscu zdarzenia filmu na małym ekranie – w kilka chwil wszystko mamy na smartfonie.

Wystarczy uruchomić odpowiednią opcję w menu urządzenia, następnie połączyć się z poziomu telefonu z utworzoną siecią i uruchomić aplikację MiVue lub MiVue Pro. Z tego miejsca mamy dwie dalsze drogi. Pierwszą jest… streamowanie obrazu z kamery na żywo na smartfonie (dostępne tylko przy nagrywaniu 1080p w 30 kl./s).

Połączenie Wi-Fi daje nam jednak dużo więcej opcji. Chcemy przejrzeć film zapisany na kamerze? Dwa kliknięcia na telefonie i już oglądamy dowolne treści zapisane w pamięci. A jeśli wcisnęliśmy przycisk nagrywania awaryjnego, odpowiedni fragment już jest w drodze do naszego smartfona.

Wciąż mało? Z poziomu aplikacji możemy też udostępnić dowolne wideo (do dowolnego serwisu społecznościowego albo serwisu Mio/MiVue) albo przejrzeć nagrania wykonane w naszej okolicy.

Biorąc więc pod uwagę fakt, jak krótką żyją samochodowe rejestratory po odłączeniu od gniazdka, możliwość natychmiastowego pobrania treści na telefon i ewentualne wrzucenie do sieci to dużo więcej, niż tylko zwykły gadżet. 

Ok, ok. A jak jest z jakością nagrań?

Przednia kamera zestawu 752 Dual oferuje parametry, które nikogo nie powinny rozczarować. Rejestracja wideo w maksymalnej rozdzielczości 1440p, jasny obiektyw f/1.8, kąt widzenia 140 stopni, a do tego tryby nagrywania 1080p 30 kl./s i 1080p 60 kl./s.  Z tyłu jest odrobinę gorzej – maksymalnie wideo nagrywane jest w rozdzielczości 1080p przy 30 kl/s, a jasność obiektywu to 2.0.

Uwaga: nagrania umieszczone w serwisie YouTube podlegają kompresji, przez co cechują się przeważnie zauważalnie niższą jakością niż oryginalne materiały. 

Jak taki zestaw spisuje się w dzień? Bez najmniejszego zarzutu. Tablice rejestracyjne są czytelne, podobnie jak poziome i pionowe oznaczenia drogowe na naprawdę sporą odległość.

Jakość nagrań, nawet przy najwyższej możliwej rozdzielczości, nie jest oczywiście kinowa. Efekty kompresji widać chociażby na powyższym zdjęciu na niebie czy na krzakach oraz drzewach. Ale to akurat przy nagrywaniu samochodowym wideorejestratorem obchodzi nas najmniej. Tak samo jak to, że przednia kamera z jakiegoś powodu ciągnie w kierunku zielonego zabarwienia.

Nie trzeba przy tym wcale podjeżdżać bezpośrednio do interesującego nas samochodu, żeby utrwalić numery jego tablic rejestracyjnych. Zasięg, a także prędkości, przy których numery rejestracyjne są czytelne, jest naprawdę zadowalający.

W przypadku kamery tylnej, dodatkowo w moim samochodzie blokowanej przez przyciemnianą szybę, zasięg czytelności jest odrobinę mniejszy. Ale jeśli ktoś np. wjedzie nam w tylny zderzak i postanowi uciec, z całą pewnością nie ujdzie mu to na sucho.

Fioletowy zafarb ujęć zrzuciłbym w tym przypadku właśnie na przyciemnienie szyb.

MiVue 752 stosunkowo szybko radzi sobie też ze zmianą oświetlenia i jazdą pod słońce (tak, jest WDR) – nagły wjazd do tunelu czy podziemnego parkingu powoduje błyskawiczną zmianą ustawień nagrywania i dopasowaniem się do warunków.

A jak jest w nocy?

Zacznijmy może od tylnej kamery, która u mnie w aucie miała wyjątkowo trudne zadanie. Ale poradziła sobie z nim satysfakcjonująco.

Niestety w takich warunkach oświetleniowych trudno nie zauważyć różnicy pomiędzy tym, co serwuje kamera przednia, a co tylna.

O ile bowiem obraz z tej pierwszej jest może i jeszcze bardziej zielonkawy, ale za to nadal bardzo czytelny, o tyle z tyłu – przynajmniej do momentu, kiedy ktoś nie podjedzie bezpośrednio za nas – widzimy głównie ciemność. Inna sprawa, że przy przyciemnionych szybach z tyłu (zgodnie z prawem!) również i ja obracając się do tyłu, widzę głównie ciemność.

Przód natomiast podobnych problemów nie ma, co można zobaczyć tutaj:

Oczywiście, gdyby oceniać obraz w kategoriach czysto doznaniowych, to można byłoby opisać go jako niezbyt piękny. Zwłaszcza w nocy widoczna jest bardzo intensywne działanie algorytmów i wynikające z tego niedoskonałości. Tylko kogo to będzie interesować, kiedy tak naprawdę jedyną istotną informacją będzie to, kto w kogo wjechał, kto na kim wymusił pierwszeństwo, czy kto jechał szybciej, niż powinien.

Przy tym wszystkim przyznam jednak, że nie reklamowany na pudełku i obudowie tryb rejestracji w 1440p zrobił na mnie największe wrażenie, a opcja nagrywania w 60 kl./s i 1080p. Taka rozdzielczość i tak spokojnie wystarczy do identyfikacji sprawcy, a płynność całego obrazu jest, cóż, przyjemniejsza dla oka.

Jedyne o czym warto pamiętać, to o konieczności wyposażenia się w możliwie największą kartę pamięci. Jeśli niezbyt często jesteśmy przy komputerze i nie chce nam się korzystać z Wi-Fi i smartfona, to stare filmy zostaną dość szybko nadpisane. 5 minut filmu w najwyższej jakości to około 700-800 MB dla samej kamery przedniej. Do tego dochodzi jeszcze 300-500 MB dla kamery z tyłu, więc w ciągu 5 minut zużyjemy faktycznie grubo ponad 1 GB pamięci. Na szczęście MiVue 752 przyjmie karty o pojemności aż do 128 GB.

A jak z oprogramowaniem?

Chyba największe pozytywne zaskoczenie. Spodziewałem się kiepskiej aplikacji, a otrzymałem naprawdę wartościowe oprogramowanie do zarządzania nagraniami, uzyskiwania dostępu do szczegółowych danych i nie tylko.

Obsługa nie należy do przesadnie skomplikowanych – naszym podstawowym narzędziem przy wybieraniu wideo jest kalendarz, w którym oznaczono, kiedy zostały zarejestrowane jakiekolwiek nagrania. Listę możemy przy tym filtrować, ograniczając się np. wyłącznie do Wydarzeń (zapisanych automatycznie lub ręcznie) albo Wydarzeń parkingowych. Potem pozostaje nam kliknięcie na materiał z interesującej nas godziny i tyle.

Aplikacja sama połączy obrazy z dwóch kamer (choć te potrafią się momentami minimalnie czasowo rozjechać), pomiędzy którymi możemy się do woli przełączać, a także dorzuci do nich pełen worek szczegółowych informacji – naszą dokładną lokalizację, prędkość (pokrywa się z GPS z telefonu), siły działające na nasz samochód i mapkę z zapisem przejazdu. Z pozoru przesada i natłok informacji, ale z drugiej strony, jeśli wiemy, gdzie miał miejsce wypadek, możemy szybko przewinąć film do odpowiedniego miejsca (przydatne np. przy 5-minutowych pętlach). Zlokalizować krytyczny punkt nagrania można też np. na bazie wykresu przeciążeń.

Później możemy z nagraniami zrobić wszystko, co tylko chcemy. Wyeksportować, wykonać zdjęcie (z jednej kamery, drugiej kamery, albo jednej i drugiej na jednocześnie), wysłać do sieci (jest nawet skrót do Facebooka i YouTube’a), czy wyeksportować zapis trasy do pliku KML.

I na koniec – tryb parkingowy.

Podgląd dla trybu parkingowego oferowany jest oczywiście dla obydwu kamer.

Są powody, żeby nie zabierać wideorejestratora z samochodu nawet wtedy, kiedy sami z niego wysiadamy. Tym powodem jest tryb parkingowy – szczególnie przydatny właśnie przy zestawie złożonym z dwóch kamer.

Aktywacja tego trybu (domyślnie jest wyłączony) jest banalna – odszukujemy w menu pozycji “Tryb park.” i wybieramy odpowiednią opcję, przy okazji ustalając, jaka przestrzeń ma być zarezerwowana dla tej funkcji.

Wszystkie ustawienia, dotyczące m.in. czułości czujników, można w szerokim zakresie regulować.

Potem nie trzeba już robić nic – przy domyślnych ustawieniach kamera automatycznie rozpocznie rejestrowanie obrazu wtedy, kiedy wykryje ruch lub przeciążenia, a następnie zapisze odpowiednie pliki na karcie pamięci. Będzie je można stamtąd błyskawicznie wydobyć albo za pośrednictwem smartfona (przy połączeniu przez Wi-Fi wyświetli się odpowiedni folder), albo z poziomu komputera (MiVue Manager oferuje odpowiednią zakładkę dla tego trybu).

Dodatkowo, jeśli kamera zarejestruje w trakcie postoju jakiekolwiek zdarzenie, wyświetli odpowiednią informację po uruchomieniu auta, proponując przejrzenie nagrań. Nie ma więc szans na sytuację, w której ktoś np. porysuje nam samochód, a my zorientujemy się o tym dopiero po kilku tygodniach.

Nie trzeba jednak trzymać się domyślnych ustawień – podobnie jak w przypadku wszystkich pozostałych funkcji 752, tak i Tryb Parkowania można niemal dowolnie konfigurować. Użytkownik jest w stanie zdefiniować, czy i w jakich sytuacjach tryb parkingowy zostanie uruchomiony, w jaki sposób aktywowane będzie nagrywanie (np. tylko ruch bez czujnika przeciążeń, tylko czujnik przeciążeń albo jedno i drugie), a także jaka jest czułość poszczególnych czujników.

Oczywiście podczas całego procesu rejestracji wykorzystywane są dwie kamery. Nie grozi nam więc sytuacja, kiedy ktoś kopnie w nasz samochód z tyłu, co aktywuje wyłącznie przednią kamerę, która oczywiście nie pozwoli nam na identyfikację sprawcy. Tutaj jesteśmy kryci z dwóch stron. Co istotne, ruch wykrywany jest przez przednią, i przez tylną kamerę.

Jak to zasilać?

Model 752 wyposażono w akumulator pozwalający na pracę urządzenia bez zewnętrznego zasilania przez czas niezbędny do poprawnego zapisu plików. Jeśli więc nasz samochód nie dostarcza prądu do gniazda zapalniczki po wyjęciu kluczyków, konieczne jest skorzystanie z innych rozwiązań. Nawet jeśli możemy w ten sposób zasilić kamerę w Trybie Parkingowy – lepiej uważać. Szczególnie w takie mrozy jak obecnie może się to skończyć porannymi problemami z rozruchem.

Opcje, które przetestowałem, są dwie. Pierwszą jest najzwyklejszy na świecie powerbank, najlepiej o jak największej pojemności. 752 Dual działał bez problemu z każdym powerbankiem, którego do niego podłączyłem, ale nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie. Głównie dlatego, że dokładamy do całego zestawu odrobinę zbędny gadżet, który trudno jest estetycznie ukryć. Do tego dochodzi jeszcze kolejny kabel i fakt, że przy każdym uruchomieniu i parkowaniu trzeba będzie przełączać kable, żeby zmienić źródło zasilania.

Dużo ciekawszym rozwiązaniem jest oferowany przez producenta MiVue SmartBox (w moim przypadku – SmartBox II) – kompaktowe urządzenie, które podłączone do samochodowej instalacji elektrycznej czyni zestaw nie tylko bardziej funkcjonalnym, ale i bardziej estetycznym.

SmartBox pozwala bowiem – choć nie jest to jego podstawowa funkcja – zrezygnować z zasilania z gniazda zapalniczki, prowadząc całą instalację poza zasięgiem wzroku kierowcy. Zestaw dwóch kabli podłączamy do bezpieczników (jednego, który ma zasilanie cały czas i drugiego, który ma zasilanie dopiero po włączeniu zapłonu), natomiast trzeci, ze specjalną końcówką, mocujemy do metalowego fragmentu auta (wystarczy jakaś wystająca śruba). Niewielkie pudełeczko montujemy lub chowamy tak, żeby nam nie przeszkadzało (u mnie trafiło do schowka nad skrzynką bezpieczników), po czym słupkiem i podsufitką (albo krawędzią przedniej szyby) prowadzimy kabel zasilający prosto do wideorejestratora. Jeśli zdejmiemy ten ostatni, jedyną widoczną pozostałością będzie właśnie ta końcówka przewodu – nic poza tym.

W moim przypadku Smartbox trafił na czas recenzji do schowka o nieznanym mi przeznaczeniu, umieszczonego na obudowie skrzynki bezpieczników.

Cała instalacja nie zajmuje przy tym zbyt wiele czasu, choć jeśli nie lubimy bawić się z prądem, dobrze jest o pomoc poprosić kogoś z odpowiednią wiedzą.

Jaka jest jednak podstawowa funkcja MiVue SmartBox II? To zasilanie naszego wideorejestratora wtedy, kiedy nie ma nas w samochodzie, a silnik nie jest uruchomiony. I to zasilanie w taki sposób, abyśmy rano nie zdziwili się rozładowanym akumulatorem auta.

Na samym początku, jeszcze w trakcie instalacji, ustalamy – z wykorzystaniem przełączników na obudowie – maksymalny czas nagrywania przy wyłączonym zapłonie (12, 24, 36 godzin lub bez limitu), a także minimalne napięcie, przy którym nagrywanie zostanie przerwane (11,8 V, 12 V, 12,2 V, 11,6 V). Potem nie musimy się już o nic martwić, przełączać źródeł zasilania czy zastanawiać się, czy autu starczy energii na poranny rozruch. Kamera będzie nagrywać automatycznie aż do momentu, kiedy otrzyma sygnał, że czas się odłączyć.

Biorąc pod uwagę fakt, że taki dodatek kosztuje tylko 199 zł, a do tego zwalnia nam gniazdo zapaliczki i czyni całość instalacji niewidoczną, zdecydowanie warto rozważyć ten zakup. Tym bardziej, że pozwoli nam w pełni wykorzystać możliwości tego rejestratora – szkody parkingowe są w końcu tak samo bolesne, jak te w trakcie jazdy, a o ustalenie sprawcy często dużo, dużo trudniej.

To co, warto czy nie?

Podsumowanie trzeba zacząć od jednego – zestaw Mio MiVue 752 WIFI Dual jest drogi, szczególnie jeśli porównamy go z rejestratorami pojedynczymi, które można kupić za kilkaset złotych. 752 kosztuje natomiast około 1100 zł. Kiedy jednak zestawić ten wydatek z kosztem zakupu (i zabawy z obsługą) dwóch wideorejestratorów albo innego podwójnego kompletu, całość zaczyna wyglądać naprawdę atrakcyjnie. Tym bardziej, że w kwestii uszkodzeń samochodu w grę wchodzą gigantyczne pieniądze – warto więc odpowiednio zadbać o to, żeby w problematycznej sytuacji nie było żadnych wątpliwości, a 752 powinien nam to zapewnić.

Owszem, nie zapewni nam kinowej jakości obrazu, nawet pomimo bardzo wysokiej rozdzielczości. Da nam za to sensownie przemyślane, sprawnie działające rozwiązanie dwukamerowe, z bardzo dobrym oprogramowaniem komputerowym, świetnym pomysłem na łączność przez Wi-Fi ze smartfonem i masą dodatkowych funkcji, z których pewnie sporo kierowców starszych samochodów skorzysta chociażby z ciekawości.

Na plus:

  • Dobra jakość nagrań z przedniej i tylnej kamery w większości warunków
  • Aż 140 stopni z przodu
  • 1080p z tyłu to więcej, niż oferuje sporo konkurentów w okolicach 1000 zł
  • Przemyślany i przygotowany system dwóch kamer
  • Łatwy montaż całego zestawu
  • Aż 7 m kabla łączącego przednią kamerę z tylną
  • Banalna konfiguracja – wkładaj kartę i jedź
  • Możliwość zmiany większości parametrów rejestracji obrazu
  • Wbudowany dokładny GPS i czujnik przeciążeń
  • System ostrzegania przed fotoradarami (nawet jeśli nie jest doskonały)
  • Łączność Wi-Fi z telefonem
  • Bardzo dobre oprogramowanie dla Windowsa i macOS
  • Opcja rozbudowy zestawu (czujniki ciśnienia w oponach)
  • Masa dodatkowych funkcji, z których spora część naprawdę działa

Na minus:

  • Tylna kamera o wyraźnie słabszych parametrach niż przednia i z ograniczoną regulacją

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement