To nie jest zwyczajne krzesło. W YouErgo nie da się siedzieć krzywo

Recenzja/Technologie 27.03.2018
To nie jest zwyczajne krzesło. W YouErgo nie da się siedzieć krzywo

To nie jest zwyczajne krzesło. W YouErgo nie da się siedzieć krzywo

Z daleka wygląda jak zwykłe krzesło w jadalni. Wystarczy jednak podejść bliżej, by dostrzec, że w krześle YouErgo nie ma nic zwykłego.

Myśląc o siedziskach gwarantujących nam poprawną posturę mamy zazwyczaj przed oczami albo fotele ergonomiczne, albo dziwne wynalazki pokroju klękosiadu, których zadaniem jest utrzymać nasz kręgosłup w zdrowej pozycji. Ale krzesło? Nie, krzesła bardzo rzadko bywają ergonomiczne.

Co innego YouErgo.

Na co dzień siedzę przy komputerze w fotelu ergonomicznym, który wymusza na mnie poprawną posturę. Spędzam w nim długie godziny (ze stosownymi przerwami, oczywiście), a mimo to nie czuję żadnego obciążenia kręgosłupa.

Przywykłem do ergonomicznego fotela tak bardzo, że gdy siadam na zwykłym krześle to – mówiąc szczerze – cierpię. Nie umiem znaleźć sobie odpowiedniej pozycji, zaczynam się garbić, momentalnie zaczyna boleć mnie kręgosłup. A jednak większość ludzi spędza mnóstwo czasu siedząc na normalnych krzesłach z prostym oparciem, tym samym robiąc sobie wielką krzywdę i narażając się na problemy z kręgosłupem.

Krzesło YouErgo powstało właśnie po to, by sobie tej krzywdy nie robić. Jak mówi twórca mebla, Wacław Niedzielski:

Do projektu zmusiła mnie świadomość, że głównym powodem problemów z kręgosłupem jest niewłaściwy sposób siedzenia.

Dlatego też twórca, konsultując się z ortopedami i fizjoterapeutami, zaprojektował krzesło, które wymusza na nas właściwy sposób siedzenia. Przekonuję się o tym od ponad miesiąca.

Na pierwszy rzut oka YouErgo nie różni się zanadto od zwykłego krzesła.

Przy pierwszym kontakcie widzimy ładne, proste krzesło, dostępne w kilku wariantach kolorystycznych. Do mnie trafił model wykonany z drewna bukowego z zielonym obiciem. Krzesło jest bardzo dobrze wykonane, solidne, zdolne utrzymać masę nawet rosłego mężczyzny.

Jest przy tym dość ciężkie, ale dzięki temu pozostaje stabilne. Przyczynia się do tego również nieco dłuższa niż w zwykłych krzesłach podstawa. To nie jest krzesło, w którym można się „bujać”, siedząc przy stole.

O tym, że YouErgo nie jest zwykłym krzesłem, przekonujemy się spoglądając na obicie. Jest ono nie tylko pokryte bardzo przyjemnym w dotyku materiałem, ale też – na pierwszy rzut oka – dziwacznie wyprofilowane. I właśnie ten profil sprawia, że jest to krzesło wyjątkowe.

Na tym krześle nie da się krzywo siedzieć.

Siadając na YouErgo nie da się tego zrobić niepoprawnie. Dopóki nie garbimy się nad stołem lub nad biurkiem, krzesło dosłownie przejmuje kontrolę nad naszą posturą. Dzieje się tak za sprawą specyficznie wyprofilowanego siedziska i oparcia, które (w pozytywnym sensie) ograniczają nasz ruch, niwelując niepożądane zachowania prowadzące do późniejszego bólu pleców.

To oczywiście sprawia, że dla przeciętnego użytkownika proces przesiadania się na takie krzesło może być nieco bolesny. Nieprzyzwyczajone ciało będzie protestować, a początkowe „starcie” z meblem łatwo uznać za niekorzystne. Dlatego też twórcy zalecają trzytygodniowy okres pośredni: najpierw siedzimy przez 7 dni na krześle YouErgo, potem 7 dni na zwykłym krześle, potem kolejne 7 w YouErgo.

Ja co prawda nie musiałem przebywać okresu pośredniego, gdyż do ergonomicznego siedzenia jestem przyzwyczajony, ale zaręczam, że po takiej próbie trudno jest wrócić do normalnych siedzisk. Gdy ciało raz zazna poprawnej postury, powrót do konwencjonalnych krzeseł boli.

Dla kogo jest krzesło YouErgo?

Jak przekonuje Wacław Niedzielski – dla każdego. Dlatego też otrzymało tytuł „patentu międzynarodowego”.

Krzesło znajdzie zastosowanie praktycznie w każdym scenariuszu. Zarówno przy biurku, jak i przy stole. Przy krótkotrwałym wykorzystaniu, jak i przy wielogodzinnym posiedzeniu.

W moim odczuciu jednak najlepiej sprawdza się w scenariuszu krótkotrwałego wykorzystania lub dłuższej pracy, ale nie przy komputerze. Do wygodnej pracy przy komputerze nadal najlepszym rozwiązaniem pozostaje fotel ergonomiczny o szerokim zakresie regulacji, z podłokietnikami. YouErgo podłokietników nie posiada, więc używanie go do pracy przy komputerze może szybko zmęczyć. Osobiście używałem go przy drugim biurku, gdzie siadam co rano pisać rzeczy niezwiązane z tematyką Spider’s Web lub grać na gitarze. Przy takich 2-3 godzinnych sesjach krzesło spisywało się wyśmienicie, lecz nie wyobrażam sobie przesiedzieć w nim całego dnia pracy przy moim głównym stanowisku.

Krzesło doskonale spisuje się za to tam, gdzie fotel ergonomiczny raczej nie ma racji bytu – przy wspomnianym dodatkowym biurku, przy stole, w kuchni, w jadalni. W biurze, gdzie przez swoją specyficzną estetykę fotel ergonomiczny po prostu by nie pasował. W takich zastosowaniach YouErgo spisuje się – moim zdaniem – najlepiej.

Muszę też wypunktować, że przez fakt, iż YouErgo nie można w żaden sposób regulować, nie każdemu będzie na nim wygodnie. Twórca zaręcza co prawda, że wygodnie siedziały w nim nawet osoby o wzroście powyżej 2 metrów, lecz z mojego doświadczenia wynika co innego. W YouErgo najwygodniej będzie osobom mierzącym przeciętne 170-185 cm.

Osobom wyższym i niższym może nie być w YouErgo wygodnie ze względu na złe ułożenie profilu względem odcinków kręgosłupa i miednicy. Tutaj dużo zależy jednak od indywidualnej budowy ciała i osobistych preferencji.

Na tym nie koniec problemów.

W moim konkretnym przypadku największym zaobserwowanym problemem było utrzymanie krzesła w czystości. Obicie oparcia jest co prawda bardzo przyjemne w dotyku, ale okropnie łatwo zbiera kurz i drobny brud. Mam dwa koty, które oczywiście uznają każdy fotel w mieszkaniu za swoją własność – wystarczy chwila leżenia jednego z nich, by do fotela przylgnęła spora ilość sierści, którą jest potem bardzo trudno usunąć rolką czy szczotką do sierści.

YouErgo to nie najlepszy pomysł dla posiadaczy zwierząt również z tego względu, że źle znosi kontakt z pazurkami sierściuchów. W czasie testów musiałem regularnie zakrywać krzesło lub wynosić je do zamkniętego pomieszczenia, by nie skończyło w roli drapaka.

Zalety przewyższają jednak wady.

YouErgo pozwala siedzieć poprawnie w tych miejscach, gdzie dotąd było to trudne lub wręcz niewykonalne. A o zaletach utrzymywania właściwej postury nie muszę chyba nikogo przekonywać – Spider’s Web czyta wiele osób spędzających całe dnie w pozycji siedzącej i jestem przekonany, że każda z nich wie, jak kończy się regularne trzymanie złej postury.

Gdy otrzymywałem krzesło na testy, miałem zamiar napisać, że jest ono zbyt drogie, ale teraz, gdy cena spadła z 899 do 699 zł trudno mi wyrazić taką opinię. YouErgo kosztuje co prawda więcej od przeciętnego krzesła z bud-marketu lub Ikei, ale też wcale nie mniej od solidnego mebla dobrej firmy (o designerskich meblach na zamówienie nie wspominając).

Mając do wyboru dwa fotele w cenie 700 zł – zwykły i ergonomiczny – bez wahania wybrałbym ten drugi. Bo skoro i tak wydajemy takie pieniądze na mebel do siedzenia, to warto zadbać o to, żebyśmy siedzieli w nim nie tylko wygodnie, ale też zdrowo.

Nasz kręgosłup nam podziękuje. Jeśli nie dziś, to za kilka lat z całą pewnością.

Dołącz do dyskusji

Advertisement