Co się stało z kamerami 360?

Artykuł/Foto 15.03.2018
Co się stało z kamerami 360?

Co się stało z kamerami 360?

Na przestrzeni dwóch ubiegłych lat widzieliśmy mnóstwo premier kamer sferycznych. W 2018 zrobiło się o nich cicho. Czy ta kategoria sprzętu właśnie odchodzi w zapomnienie?

Dwa lata temu, dokładnie w styczniu 2016 r., po raz pierwszy w moje ręce trafiła kamera sferyczna. Malutkie urządzenie miało dwa obiektywy i pozwalało robić zdjęcia i filmy w 360 stopniach, wewnątrz których można było się obracać w trakcie oglądania.

Testy niewielkiej Ricoh Theta S uznałem wtedy za bardzo odświeżające, a w nowej kategorii produktowej pokładałem spore nadzieje. Jasne, rozdzielczość była kiepska, nocne nagrania praktycznie nie wchodziły w grę, a zdjęcia można było udostępniać tylko przez serwis Theta, ale była to świetna zabawa.

W lutym 2016 roku do stawki dołączyło dwóch dużych graczy znanych z rynku mobilnego: LG ze swoją LG 360 Cam i Samsung z Gear 360. Można było sądzić, że obserwowaliśmy narodziny czegoś zupełnie nowego. Obie kamery były przystępne cenowo i bardzo proste w obsłudze, choć ich jakość nadal nie była najlepsza.

Rok później LG wycofało się z pomysłu, a Samsung pokazał odświeżoną wersję kamery Gear 360 (2017) z nowym, znacznie praktyczniejszym kształtem. Jakość nagrań pod pewnymi względami była lepsza (więcej klatek), a pod pewnymi gorsza (niższa rozdzielczość w trybie pojedynczego obiektywu).

Premiera Galaxy S9 już za nami, ale czy ktokolwiek zauważył, że Samsung nie pokazał nowej kamery Gear 360?

Pierwsza kamera Gear 360 debiutowała wraz z Galaxy S7. Druga wraz z Galaxy S8. Teraz jesteśmy po premierze Galaxy S9, ale nie zobaczyliśmy nowej wersji kamery.

Samsung Gear 360 i Samsung Gear VR - nowa kamera i odświezone okulary.

Co więcej, zrobiło się cicho również o konkurentach. Nikon KeyMission 360 jest praktycznie niedostępny w sklepach. Ricoh Theta V i Garmin Virb 360 są sprzedawane, ale nie są promowane. Słuch o nich zaginął. Na rynku ciągle można też znaleźć kilka produktów rodem z Kickstartera, ale one zawsze były niszą.

Ostatnią głośną premierą w tym segmencie była kamera GoPro Fusion. GoPro dołączyło do wyścigu spóźnione, pod koniec 2017 roku.

Zdjęcia i filmy w 360 stopniach zupełnie się nie przyjęły. I już raczej nie przyjmą.

Powody są dwa. Pierwszym była za niska jakość obrazu przy zdjęciach i (zwłaszcza!) przy filmach. Obraz 4K czy nawet 5K rozciągnięty na całą sferę to za mało, ponieważ widz obserwuje tylko wycinek kadru, który nie ma nawet jakości 1080p. Do tego dochodziły małe matryce i wszystkie wady z tym związane, czyli słaba rozpiętość tonalna, przepalone niebo i niska jakość przy braku dobrego światła.

Po drugie, kamery 360 przegrały z… lenistwem. Powiedzmy sobie szczerze, ile razy obracaliście zdjęcie 360 widziane na Facebooku? Co jakiś czas trafiam na taki materiał i łapię się na tym, że nie mam ochoty na przewijanie go.

Być może wynika to z faktu, że treści w 360 stopniach muszą być znacznie bardziej przemyślane, niż płaski obraz. Jeżeli akcja dzieje się w jednym miejscu, tak naprawdę zysk z widoku 360 jest znikomy. Szczególnie w filmach, w które zawierają (choćby szczątkową) historię.

Nie widzę żadnej świetlanej przyszłości przed branżą 360. Być może to rozwiązanie przyjmie się w profesjonalnych produkcjach, być może zostanie szerzej zaadaptowane przez… branżę porno, ale typowy użytkownik wybierze płaski obraz.

Dołącz do dyskusji

Advertisement