I kto mówił, że na Macach nie da się grać? Na IEM 2018 najwięcej czasu spędziłem katując Quake’a 3 na eMacu

Artykuł/Gry 03.03.2018
I kto mówił, że na Macach nie da się grać? Na IEM 2018 najwięcej czasu spędziłem katując Quake’a 3 na eMacu

I kto mówił, że na Macach nie da się grać? Na IEM 2018 najwięcej czasu spędziłem katując Quake’a 3 na eMacu

Ergonomiczne myszki z podwójnymi sensorami. Mechaniczne klawiatury o niskim skoku. Potężne procesory i układy chłodzone ciekłym azotem… na IEM 2018 czołowi producenci sprzętu dla graczy prężą muskuły, pokazując najmocniejsze rozwiązania dla PC. Mimo tego najwięcej czasu spędziłem przy wysłużonym eMacu G3, zagrywając się w kultową sieciową strzelaninę.

Jak co roku, na Intel Extreme Masters znajdują się arcyciekawe stoiska Muzeum Historii Komputerów i Informatyki. To właśnie w strefie MHKI spędziłem najwięcej czasu, pomimo niezwykle nowoczesnego sprzętu otaczającego mnie z każdej możliwej strony. Moja dusza gracza zawyła z radosnej nostalgii, kiedy zobaczyłem, że muzeum organizuje turnieje w Quake 3 Arena rozgrywane po LAN-ie. Do tego na naprawdę, naprawdę wyjątkowym sprzęcie.

W kultową strzelaninę grałem na eMacu P69.

eMac to skrót od education Mac – linii komputerów Apple’a typu all in one przeznaczonych dla szkół. Maszyny na wyposażeniu Muzeum Historii Komputerów i Informatyki to sprzęty z 2002 roku, które instytucja otrzymała od Zespołu Szkół nr 1 z Piekar Śląskich. eMac posiada płaski 17-calowy ekran, procesor PowerPC 700 MHz, 128 MB RAM-u oraz dysk twardy 40 GB. Nie można również zapomnieć o karcie graficznej NVIDIA GeForce 2 MX.

eMaki z Piekar Śląskich kilkukrotnie przebijały wymagania sprzętowe, jakie posiada wydany w 2000 roku Quake 3 Arena. Dlatego rozgrywka była na nich bardzo płynna i niezwykle dynamiczna. Z perspektywy współczesnych strzelanin na konsole, tempo gry było wręcz zabójcze. Co najciekawsze, dzięki trzem portom USB 1.1, do eMaków można było podłączyć najnowsze peryferia dedykowane dla graczy. To było naprawdę osobliwe, grać na sprzęcie z 2002 roku, ale korzystać z super nowoczesnych peryferiów.

Quake 3 Arena przypomniał mi, jak inne były sieciowe strzelaniny z dawnych lat.

Początkowo miałem niesamowite problemy, aby wstrzelić się w odpowiednie tempo. Po miesiącach z konsolowym Overwatchem oraz komputerowym PUBG kultowy Quake 3 Arena był jak rakieta. Za szybki. Za dynamiczny. Zbyt bezwzględny. Dopiero po kilkunastu minutach zacząłem sobie przypominać fundamenty. Takie jak to, że w Quake nie liczy się to, gdzie znajduje się przeciwnik. Gra polega na przewidywaniu, gdzie będzie sekundę później. Tylko tak trafię w niego rakietą.

Po kilku kolejnych minutach przypomniałem sobie, jak wielkie znaczenie ma w tej grze linia komend. Jakimś cudem z odmętów pamięci przypomniałem sobie nieśmiertelne cg_gun 1. Komenda sprawia, że model broni widziany z perspektywy pierwszej osoby ulega dematerializacji. Pozostaje jedynie celownik. W ten sposób widać więcej. Giwera nie zasłania pikseli. Przeciwnicy są lepiej widoczni. Klasyczna sztuczka z dawnych lat.

Zgon po zgonie, rozpocząłem odgrywanie się na przeciwnikach. Mój nick przeszedł z samego dołu tabeli na jej środek. Zacząłem spędzać jak najmniej czasu przyspawany do ziemi. Skoki, obroty, trampoliny – przypomniałem sobie, jak wiele frajdy dawało „fruwanie“ z rakietnicą w dłoniach, zadając splash damage celom biegającym pod nogami. Nim się obejrzałem, w strefie MHKI minęła mi prawie godzina.

Nie bójcie się, to nie banalny tekst w stylu „ale dawniej to były dobre gry“.

Wręcz przeciwnie. Chociaż do stoiska Muzeum Historii Komputerów i Informatyki przyciągnęła mnie nostalgia, to po raz kolejny utwierdziłem się w pewnym przekonaniu. Uważam, że współcześni gracze żyją w najlepszym okresie, jaki przeżywa ta branża. Fan sieciowych strzelanin ma dzisiaj niesamowity wachlarz wyboru. Jeżeli chce, może odpalić Quake Champions. Ale nie musi. Do wyboru pozostaje mu Battlefield, Overwatch, Battlefront, ARMA, Red Orchestra, Insurgency i setka innych gier.

Nie miałem takiego wyboru kilkanaście lat temu. Gdy wchodziło się do śląskiej kafejki internetowej, wszyscy katowali jedną i tę samą grę. W 1999 roku królował Unreal Tournament. W 2000 roku był to Queke 3: Arena. W 2001 Counter Strike. W 2002 Medal of Honor: Allied Assault, z kolei w 2003 Wolfenstein: Enemy Territory. Nie podobała ci się dana gra albo byłeś w nią wyjątkowo kiepski? Cóż, masz pecha. Może za rok pojawi się kolejny komputerowy hit sieciowy.




Dołącz do dyskusji

Advertisement