Huawei P20 Pro ma aż trzy aparaty – wyjaśniamy, jak to działa

Artykuł/Foto 27.03.2018
Huawei P20 Pro ma aż trzy aparaty – wyjaśniamy, jak to działa

Huawei P20 Pro ma aż trzy aparaty – wyjaśniamy, jak to działa

Podwójny aparat w smartfonie jest już powszechnym widokiem, ale Huawei poszedł krok dalej. Nowy Huawei P20 Pro jest wyposażony w aż trzy sensory. Wyjaśnijmy, jak to działa.

Kiedy w smartfonach pojawiał się podwójny obiektyw, wiele osób traktowało to jako egzotyczną ciekawostkę. Tymczasem rozwiązanie stało się standardem, który znajdziemy już nie tylko wśród sztandarowych urządzeń, ale również w smartfonach ze średniej półki cenowej.

Pomysłów na podwójny obiektyw było kilka. Dominującym trendem jest zastosowanie teleobiektywu z węższym kątem widzenia (mylnie nazywanego zoomem), dzięki któremu możemy przybliżyć obraz bez straty jakości. Niektórzy producenci poszli w drugą stronę i zaproponowali obiektyw ultraszerokokątny.

Huawei zawsze szedł nieco pod prąd. Ten producent we współpracy z firmą Leica stworzył aparat z dodatkową, czarno-białą matrycą, która ma zapewniać zdjęcia bogatsze w detale i uboższe w szumy.

Huawei P20 Pro ma aż trzy aparaty. Co my tu mamy?

Aparat Huawei P20 Pro powstał we współpracy z firmą Leica i jest naprawdę wyjątkowy, ponieważ jest potrójny.

Pierwszy aparat ma monochromatyczną matrycę o rozdzielczości 20 MP i obiektyw z jasnością f/1.6. Drugi wyróżnia się matrycą o ogromnej rozdzielczości 40 MP, przed którą umieszczono obiektyw o świetle f/1.8. Trzeci aparat ma matrycę 8 MP i teleobiektyw o świetle f/2.4.

Dodatkowo na froncie mamy czwarty aparat do zdjęć selfie. Wyróżnia się on dużą rozdzielczością 24 MP, a jego jasność to f/2.0.

Co potrójny układ obiektywów daje w praktyce?

Cały układ jest bardzo silnie spięty oprogramowaniem. Czarno-biała matryca w uwagi na swoją prostą budowę daje o wiele bardziej szczegółowy obraz od kolorowej. Zdjęcia mają płynniejsze przejścia tonalne, większą szczegółowość i niższe szumy.

Wszystkie dane z tej matrycy są nakładane na kolorowy obraz z pozostałych matryc, dzięki czemu finalne zdjęcie ma kolor i jednocześnie wyższy poziom detali. Taki efekt jest uzyskiwany poprzez odpowiednie nałożenie na siebie dwóch obrazów.

Do tego dochodzi bodajże najbardziej zaawansowany układ zoomu na całym rynku mobilnym. Teleobiektyw zapewnia trzykrotnie większe powiększenie obrazu od standardowego obiektywu, ale to nie jest ostatnie słowo Huaweia P20 Pro.

Tym razem mamy do dyspozycji pięciokrotny zoom hybrydowy, realizowany poprzez połączenie obrazu z teleobiektywu i wycinki z podstawowego obiektywu. Jest to możliwe dzięki naprawdę potężnej rozdzielczości 40 MP zastosowanej w głównym sensorze. Huawei zapewnia, że nie zauważymy utraty jakości względem powiększenia x3 realizowanego optycznie.

Do tego dochodzą też algorytmy sztucznej inteligencji, które w końcu wydają się mieć sens. Tym razem aparat nie tylko rozpozna fotografowany obiekt, ale też dobierze do niego tryb fotografowania. To oznacza, że tryby pokroju portret, auto, krajobraz czy makro włączają się automatycznie. Co więcej, nasze pierwsze testy na premierze pokazują, że to działa!

A co potrafi Huawei P20?

Huawei P20 ma mniej skomplikowany aparat, ale również zasługuje on na uwagę. Układ optyczny ponownie powstał we współpracy z Leicą.

W Huawei P20 mamy podwójny aparat, co jest dość standardowym rowiązaniem dla tego producenta. Pierwszy moduł ma matrycę 12 MP i obiektyw z jasnością f/1.8, natomiast drugi jest wyposażony w monochromatyczną matrycę 20 MP i obiektyw f/1.6.

Kamerka do selfie jest tu taka sama, jak w Huawei P20 Pro, a więc ma rozdzielczość 24 MP i światło f/2.0.

W Huawei P20 również znajdują się algorytmy sztucznej inteligencji dbające o automatyczny dobór trybu zdjęcia.

Czy ten kierunek rozwoju ma sens? Czy trzy obiektywy to nie przesada?

Potrójny obiektyw zdecydowanie nie jest przesadą. Ba! Jestem przekonany, że za 2–3 lata standardem będą cztery obiektywy w smartfonie. Trzeba pamiętać, że w obecnej technologii obrazowania nie mamy już żadnych przełomów. Z roku na rok obserwujemy szlifowanie tego, co można wycisnąć z sensorów CMOS, ale to tylko kolejne kroki ewolucji.

Jeśli chcemy lepszej jakości i większych możliwości, kolejne moduły aparatu wydają się być najrozsądniejszym rozwiązaniem. Chciałbym zobaczyć aparat, który poza zwykłym obiektywem ma dodatkowy teleobiektyw, szeroki kąt i matrycę czarno-białą poprawiającą jakość zdjęć.

Kluczem do sukcesu jest sprawne spięcie modułów poprzez oprogramowanie. W tej kwestii z roku na rok widać mocny postęp.

Dołącz do dyskusji

Advertisement