Matrix coraz bliżej. Sport w VR pozwoli trenować grę w piłkę. Zawodnicy Manchesteru United już tak grają

Relacja/Gry 01.03.2018
Matrix coraz bliżej. Sport w VR pozwoli trenować grę w piłkę. Zawodnicy Manchesteru United już tak grają

Matrix coraz bliżej. Sport w VR pozwoli trenować grę w piłkę. Zawodnicy Manchesteru United już tak grają

Nokia żeruje na sentymencie do bananów, ale to HTC szykuje dla nas prawdziwy Matrix. Lot balonem i strzelanie do zombie? Świetna zabawa, ale wirtualna rzeczywistość to coś więcej. HTC Vive pozwala trenować grę w piłkę nożną. Lub ping-ponga.

Na nowe gogle HTC przygotowano też znacznie bardziej interaktywne produkcje niż lot balonem i strzelanie do żywych trupów. HTC Vive Pro pozwala zagrać w piłkę nożną w VR. Nie jest to jednak tylko próba przeniesienia popularnej FIFY na nową platformę, co zresztą nie miałoby większego sensu.

HTC Vive Pro ma ręce z nogami.

htc vive pro

W strzelankach trzyma się w dłoniach kontrolery w kształcie pistoletów. Aby kopnąć piłkę, trzeba włożyć buty z doczepionymi trackerami. Czujniki HTC Vive wykrywają ich pozycję w przestrzeni – i to z zaskakującą dokładnością! Sprawdziłem to podczas targów MWC 2018 w Barcelonie.

Oprócz tego konieczne jest założenie nagolenników.

htc vive pro

W przypadku gry w wirtualnej rzeczywistości nie pełnią one funkcji ochronnej. Mają zamontowane dodatkowe trackery, które pozwalają oprogramowaniu ustalać pozycję stopy i łydki względem siebie, by lepiej odwzorować ruch całej nogi.

Oczywiście na sport w VR patrzyłem sceptycznie.

htc vive pro

Założyłem zestaw, który wyglądał dość karykaturalnie. Na szczęście po założeniu gogli nie widziałem już tych czterech kawałków plastiku, tylko szczupłe i umięśnione łydki piłkarza oraz kolorowe buty zapadające się w wirtualną murawę.

Jak działa piłka nożna w VR?

Okazuje się, że zaskakująco dobrze. Byłem pod sporym wrażeniem odwzorowania ruchów. Wirtualna noga przesuwała się bez opóźnień. Pierwszy, treningowy etap gry polega na odbieraniu podań i posyłaniu piłki do jednej z kilku bramek wskazanych przez grę.

Po kilku próbach można było zacząć się bawić.

Machanie nogą szybko by się znudziło, ale piłkę można np. najpierw przyjąć, a dopiero potem ją kopnąć. Trzeba się w dodatku cały czas rozglądać – nigdy nie wiadomo, z której strony zacznie toczyć się szmaciana nadmuchana kulka. Aż żałuję, że nie mogłem przetestować innych trybów!

Piłka nożna w VR to nie tylko gra.

htc vive pro sport w vr

Osoba prezentująca aplikację treningową firm Mi i Hiepa chwaliła się nawiązaniem współpracy z klubem Manchester United. Gogle wirtualnej rzeczywistości pozwalają kontuzjowanym piłkarzom ćwiczyć np. podania, bez nadwyrężania organizmu kontaktem z prawdziwą piłką. Świetny pomysł!

Sport w VR to nie tylko piłka nożna.

Na kolejnym stanowisku miałem okazję pograć w wirtualnego ping-ponga. Przed przystąpieniem do testów byłem jeszcze bardziej sceptyczny niż przy kopaniu nieistniejącej gały. Również i w tym przypadku gra na HTC Vive przerosła moje oczekiwania.

Pomiędzy graczami znalazła się siatka, ale była wyłącznie dekoracją.

htc vive pro

Siatkę widzieli tylko postronni. W grze stół i piłeczka były wirtualne, a do kontrolerów w kształcie paletek przyczepiono trackery – takie same, jak do testowanych przeze mnie wcześniej pistoletów, butów i nagolenników. Nawet przy dużo bardziej precyzyjnych ruchach czujniki HTC Vive radziły sobie bardzo dobrze.

Rozegrałem dwa mecze i to przeciwko żywemu przeciwnikowi.

htc vive pro

Dwie pary gogli, dwa komputery, dwóch graczy, dwie paletki i jedna wirtualna piłka. Pojawiły się emocje i na chwilę zapomniałem, że to wszystko, co widzę, nie istnieje. Nie wiem, czy to był przypadek, czy może gra specjalnie podkręcała atmosferę i zmieniała tor lotu kulki, ale im dłużej graliśmy, tym dłużej piłka krążyła po stole.

Emocje do samego końca.

Niewykluczone, że po prostu pod koniec operowanie paletką szło mi już na tyle sprawnie, że piłeczka nawet bez pomocy algorytmów lądowała właśnie tam, gdzie chciałem ją posłać. Podobnie jak przy innych stanowiskach, ping-pong w VR to po prostu świetna zabawa.

Przed przystąpieniem do testów przestrzeżono mnie w dodatku, żebym nie opierał się o nieistniejący stół.

Jeden z testerów rzekomo tak się wkręcił w zabawę, że próbował po skończonym meczu dać odpocząć dłoniom, wyciągając je w kierunku stołu, przez co wywinął koncertowo orła. Mógłbym poddawać tę historyjkę pod wątpliwość, gdyby nie jeden prosty fakt:

Immersja w HTC Vive naprawdę stoi na bardzo wysokim poziomie. Kilka minut po usłyszeniu opowiastki o przewracającym się dziennikarzu, sam próbowałem odłożyć prawdziwą paletkę na nierzeczywisty stół i upuściłem kontroler…




Dołącz do dyskusji

Advertisement