Gural to youtubowy idol najmłodszych widzów. Sprawdź, czy twoje dziecko nie ogląda takich patologicznych treści

Artykuł/Social media 17.03.2018
Gural to youtubowy idol najmłodszych widzów. Sprawdź, czy twoje dziecko nie ogląda takich patologicznych treści

Gural to youtubowy idol najmłodszych widzów. Sprawdź, czy twoje dziecko nie ogląda takich patologicznych treści

Na otwartym dla każdego internauty YouTubie na nową gwiazdę wyrasta niejaki Gural. Jeśli pamiętacie wyczyny Daniela Magicala czy Rafoniksa, to tym razem radzę zapiąć pasy. Gural nie tylko nie ma zahamowań przed przeklinaniem, ale również składaniem seksualnych propozycji nieletnim czy życzeniem innym śmierci i kalectwa.

Z czego znany jest Gural, oprócz palenia papierosów, picia alkoholu i siedzenia na fotelu przed odpaloną non-stop kamerką? Z tzw. rajdów. Polegają one na tym, że youtuber wchodzi na stream innego twórcy, by coś skomentować czy pochwalić. Jak możecie się domyślać głębokie analizy nie są mocną stroną tego delikwenta, więc skupia się na wyglądzie. W prostej linii prowadzi to do zachowań tak prymitywnych, jak na poniższym wideo:

Repertuar zagrań fejma jest jeszcze szerszy. Należy do nich m.in. wchodzenie na Omegle (stronę, gdzie można rozmawiać z nieznajomymi) i rzucanie inwektywami z kapelusza.

Wybryki Gurala śledzą na bieżąco tysiące osób, dla których jest wręcz wyrocznią. Nazywają się Armią Gurala i na życzenie swojego przywódcy niszczą streamy innych ludzi. Sam głównodowodzący odwdzięcza się im za to “robiąc bekę”. Wieloma z jego wybryków zainteresować się powinien jednak prokurator – jak choćby namawianiem 12-latki do rozebrania się (materiał został usunięty z YouTube’a).

Gurala śledzić może każdy – także dziecko z podstawówki.

Na YouTube nie trzeba weryfikować wieku, co sprawia, że do każdego materiału pełny dostęp ma dziecko, któremu rodzice dają tablet dla zabicia czasu. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że to właśnie osoby bardzo nieletnie stanowią większość widowni Gurala, który z patologii uczynił sposób na życie.

Oglądając materiały Daniela Magicala byłem przekonany, że YouTube sięgnął dna, jeśli chodzi o promocję demoralizacji. Teraz wiem, że da się zejść jeszcze niżej.

Algorytmy raz po raz zawodzą w wyłapywaniu treści nieodpowiednich.

Czy to sytuacja bez wyjścia? Dając mikrofon prymitywom pokroju Gurala, internet otworzył puszkę Pandory. Treści jest już przecież tak dużo, że ludzie sami nie ogarniają ich moderacji. Dedykowane temu algorytmy póki co popełniają wiele błędów i zapewne wbrew intencjom swoich twórców, robią z YouTube’a bagno, w które bardzo łatwo wsiąknąć mogą najmłodsi. Dlatego apelujemy do rodziców, by zwracali baczną uwagę na to, jakie treści oglądają ich dzieci.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement