Polscy fachowcy od akumulatorów chcą poważnie konkurować z Ankerem i Aukey. Green Cell CHAR05 – recenzja

Polscy fachowcy od akumulatorów chcą poważnie konkurować z Ankerem i Aukey. Green Cell CHAR05 – recenzja

Polscy fachowcy od akumulatorów chcą poważnie konkurować z Ankerem i Aukey. Green Cell CHAR05 – recenzja

Wszystko jest smart. Telefon. Tablet. Zegarek. Nawet słuchawki. Prawdziwie mądry jest jednak ten, kto posiada odpowiednio wiele gniazdek elektrycznych, aby bezpiecznie naładować to wszystko. Narzędzia codziennego użytku jeszcze nigdy nie były tak głodne energii, jak współcześnie. Nic dziwnego, że wieloportowe ładowarki USB lawinowo zyskują na popularności.

Anker lub Aukey – gdy ktoś prosi o rekomendację producenta wieloportowych ładowarek USB, na jednym tchu wymieniam obie zachodnie firmy. Żadna z nich nie jest w Polsce przesadnie popularna, ale kto raz spróbował ich produktów, ten zazwyczaj zostaje wiernym klientem. Gdy więc polscy producenci baterii i akumulatorów zgłosili redakcji Spider’s Web, że mają własny produkt o tak samo dobrych parametrach i niższej cenie, miałem prawo powątpiewać.

Zacząłem szukać informacji o Green Cell w Internecie.

Polska firma rozpoczęła działalność w 2013 roku, zajmując się produkcją zamiennych akumulatorów do laptopów. Analizując opinie sprzed kilku lat, wyłaniał się obraz przedsiębiorstwa pozytywnie zaskakującego ceną, ale w gruncie rzeczy niewyróżniającego się niczym szczególnym. Potężne zmiany w modelu działania firmy nastąpiły w 2015 roku, kiedy Green Cell otworzył własny dział R&D.

W rok od uruchomienia komórki R&D polskie przedsiębiorstwo miało już komplet nowoczesnych produktów, takich jak jednostki UPS oraz akumulatory do rowerów elektrycznych. Rozpoznawalność przyniosły firmie zamienne baterie z linii Pro oraz Ultra, które miały być znacznie lepsze od oryginalnych podzespołów do laptopów. Potwierdziły to testy wielu technologicznych redakcji. Green Cell wyszedł z katalogiem produktów poza Polskę, rokrocznie lądując na liście e-Gazel Biznesu organizowanej przez Puls Biznesu.

Firma chwali się, że jej obroty wzrastają o około 100 proc. rocznie. W 2013 roku Green Cell sprzedawał 30 000 produktów. W 2017 roku liczba wzrosła do 600 000, generując ponad 40 mln zł. rocznego przychodu. Przedsiębiorstwo zaczęło eksportować znaczną część towarów do Niemiec, Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii oraz Stanów Zjednoczonych. Ośmielone wynikami, Green Cell weszło w 2017 roku na rynek wieloportowych ładowarek USB, od razu pozycjonując się na wysokiej półce.

Zdobyta do recenzji ładowarka Green Cell CHAR05 posiada pięć gniazd USB, z czego jedno z technologią Quick Charge 3.0.

Pozostałe cztery porty zostały wsparte natężeniem do 2,4A na gniazdo, oferując większą moc wyjściową od klasycznych ładowarek USB 3.0. Dzięki temu każde z czterech „zwyczajnych“ wyjść wspiera standardy Apple 5V 2,4A, inteligentnie zwiększając natężenie prądu. Maksymalna moc z pojedynczego gniazda wynosi do 12,5W. To więcej niż standard Quick Charge w swojej pierwszej wersji.

Oczywiście nie ma obaw, że gniazda o zwiększonym natężeniu negatywnie wpłyną na akumulatory urządzeń. Nasz smartfon kontroluje prąd ładowania i dostosowuje go do możliwości akumulatora w zależności od takich czynników jak np. temperatura czy stopień naładowania. Na pewno zauważyliście, że po przekroczeniu okolic 80% baterii, ładowanie zwalnia.
Każdy z portów ładowarki Green Cell jest smart. Co to tak naprawdę oznacza?

To informacja, że w ładowarce zastosowano układy odpowiedzialne za komunikację z urządzeniami w różnych standardach. Dzięki temu smartfon zawsze wie, do jakiego źródła energii jest podłączony, pozwala mu to na ładowanie z maksymalną dla niego mocą. W przypadku braku obsługi takiej komunikacji przez ładowarkę smartfon będzie ładował się mocą w okolicach 2.5W, wynika to z ograniczeń standardu USB.

Postanowiłem porównać standardowe gniazda ładowarki Green Cell CHAR05 z odpowiednikami konkurencji.

Miernik USB wyświetlił naprawdę ciekawe rezultaty. Przy napięciu 5V i natężeniu 2A (typowe wartości dla ładowarek smartfonów) Green Cell posiadał skuteczność na poziomie 82,8 proc. To bardzo, bardzo dobry wynik. Topowe marki wieloportowych ładowarek chwalą się, gdy osiągają wynik równy bądź większy niż 80 proc. skuteczności.

Green Cell doskonale radzi sobie z prądem o niższym natężeniu. Na przykład wynoszącym mniej niż 1A, jak w przypadku ładowarek do czytników Kindle. Wtedy sprawność modelu CHAR05 wynosi 75,6 proc. To naprawdę solidna wartość przy tak niskim natężeniu. Co w przypadku, gdy ładowarka jest podłączona do sieci, ale nie zasila żadnego urządzenia? Green Cell CHAR05 pobiera bez żadnego obciążenia 0,5W mocy. Kolejny dobry wynik.

Analizując sprawność w obszarze wysokiego (Nintendo Switch), średniego (Galaxy S8) oraz niskiego (Kindle) natężenia, ładowarka Green Cell bez cienia przesady pokonuje produkty marki Aukey! Jest do tego odczuwalnie tańsza, kosztując około 80 zł.

Polski produkt w niczym nie odbiega również pod względem jakości wykonania.

Pięcioportowa ładowarka jest bardzo solidna i obleczona grubym plastikiem. Jej masa wynosi 200g, więc urządzenie naprawdę czuć w ręce. Kiedy Green Cell leży już w dłoni, to czuć, że mamy do czynienia z produktem solidnym. Ładowarka w żaden sposób nie przypomina niebezpiecznych, anonimowych chińskich rozwiązań kupowanych na portalach z aukcjami.

Szkoda tylko, że Green Cell CHAR05 nie posiada żadnego podświetlenia. Pomogłoby to w podpinaniu sprzętów w czasie filmowego seansu. Mogę również ponarzekać na to, że w opakowaniu nie znajdują się żadne kable, poza tym zasilającym. To jednak standard, który od lat stosuje topowa konkurencja. Kabelki zawsze trzeba nabyć osobno. Green Cell ma w swojej ofercie wszystkie, jakie się przydadzą – USB, USB-C, Lightning i tak dalej. Rownież w krótkiej j szerokiej wersji, stworzonej typowo pod wysokie natężenie prądu.

Wbrew pozorom, te pięć gniazd to wcale nie tak dużo. Porty od razu zostały zajęte przez moje gadżety.

Jako gracz, nieustannie muszę coś podładować. Smartfon, tablet i czytnik e-booków to tylko wierzchołek góry lodowej. Green Cell CHAR05 awansował na główną ładowarkę moich narzędzi rozrywki. Ładowałem nią kontrolery DualShock 4 oraz kontrolery Move, bezprzewodowy zestaw słuchawkowy Razera, przenośną konsolę Nintendo Switch, świetny mobilny głośnik UE Boom 2, a z racji imprezy Intel Extreme Masters 2018 również aparat oraz powerbanki.

Green Cell przeszedł domowy oraz redakcyjny chrzest bojowy. Ładowarka sprawdziła się zarówno w warunkach nowoczesnego salonu, jak również podczas blogerskiej pracy w terenie. Pomiar tego sprzętu odpowiednimi narzędziami potwierdził to, co było czuć po wyjęciu go z opakowania – to pewny, bezpieczny produkt. Z wyższej półki, na której rywalizuje się już nie tylko ceną.

Green Cell ma realne szanse przebić się do świadomości bardziej wymagających klientów. Ładowarka CHAR05 jest produktem, który najprościej określić jako bardzo przyzwoity. Stosunek zaoferowanej ceny do jakości sprawia, że polskie urządzenie staje się realną konkurencją wobec topowych marek.

 

* Wpis powstał we współpracy z firmą Green Cell. 

Dołącz do dyskusji

Advertisement