Spędziłem kilka godzin z nowym God of War. Oto największe zaskoczenia, zalety oraz wady głośnej gry na PS4

Artykuł/Gry 19.03.2018
Spędziłem kilka godzin z nowym God of War. Oto największe zaskoczenia, zalety oraz wady głośnej gry na PS4

Spędziłem kilka godzin z nowym God of War. Oto największe zaskoczenia, zalety oraz wady głośnej gry na PS4

Kilka długich godzin. Tyle czasu spędziłem przy nowym God of War dla PlayStation 4, wchodząc po kolana w filmową kampanię. Tyle wystarczyło, abym odnotował największe wady oraz największe zalety nadchodzącej gry na wyłączność dla PS4.

[+] Powrót topora. Czułem się jak Thor z Avengersów

Magiczny topór dzierżony przez Kratosa jest jego główną bronią. Oręż można ulepszać zebranymi punktami, lecz nawet w swojej podstawowej wersji sieje niesamowite zniszczenie na polu walki. Do tego korzystanie z niego to frajda sama w sobie. God of War posiada kapitalny mechanizm rzucania toporem, od którego od razu się uzależniłem i dzięki któremu szczerzyłem się od ucha do ucha.

Jesteś jak Thor. Celujesz w przeciwnika, robisz zamach i bum – oręż rozrywa czaszkę ghulowi. Zostaje wbity w jego ciało, które osuwa się na bagnistą glebę. W tym czasie biegnie na ciebie kolejny przeciwnik. Wciskasz odpowiedni przycisk, a młot wraca do twojej ręki, błyskawicznie pokonując dystans w powietrzu. Przy okazji przedziurawia drugiego oponenta, który stał na linii między tobą, a zwłokami.

Ależ to jest przyjemne! Rzut, trafienie, przywołanie. Jeszcze raz. I jeszcze jeden. Od razu czuć, jak gigantyczna siła drzemie w tym magicznym artefakcie. Miotanie nim po prostu się nie nudzi. Jestem przekonany, że topór przejdzie do panteonu najpopularniejszych, najlepszych oręży w historii gier wideo, zajmując miejsce obok Master Sworda i Chainsaw Guna. Już nie mogę się doczekać, żeby odkryć, co potrafi ta broń po rozwinięciu umiejętności Kratosa.

[-] Krzaczki nie do przeskoczenia i niewidzialne ściany

Jestem okropnym typem gracza. Pierwsze co robię po zyskaniu władzy nad awatarem, to obrót na pięcie i spacer w kierunku przeciwnim do tego, jaki zaplanowali dla mnie producenci. Uwielbiam szukać alternatywnych dróg do celu, sekretnych przejść, ukrytych skarbów i tak dalej. Dlatego już w pierwszej minucie miałem zgrzyt z najnowszym God of War.

Sekwencja rozpoczynająca grę ma miejsce na małej drewnianej łódce. Zawracając ją, natrafiłem na niewidzialną ścianę, która blokowała dalszą trasę w górę rzeki. Słabo. Było jeszcze gorzej, gdy okazało się, że Kratos nie jest w stanie przejść nad przeszkodą terenową, która sięga mu… do kolan. Coś takiego mogłoby przejść bez echa w przygodówce pokroju Life is Strange, ale nie długo oczekiwanej grze akcji z gigantycznym budżetem. Czuję, że nie polubimy się z architektami poziomów.

[+] Masa dodatkowych lokacji oraz skarbów

Jestem autentycznie zachwycony tym, jak wiele sekretów znajduje się w nowym God of War. Lokacje nie należą do skomplikowanych ani otwartych. Mimo tego, liczba tajnych przejść i ukrytych korytarzy jest zawrotna. Schodząc z utartej ścieżki zawsze można natknąć się na coś ciekawego. Nie tylko kufry z kosztownościami, ale również zagadki logiczne, a także unikalnych przeciwników.

W początkowej fazie rozgrywki Kratos może między innymi zejść do leża wilków, gdzie znajduje się cenny artefakt. Nikt go do tego nie zmusza. Gra nawet tego nie sugeruje. Wręcz przeciwnie – towarzyszący Kratosowi syn krzyczy, że powinni iść w przeciwnym kierunku. Ciekawość gracza jest jednak w kapitalny sposób nagradzana. Jeżeli uwielbiacie wciskać nos w najbardziej ciemne zakamarki, to zdecydowanie produkt dla was. Będziecie dosłownie lizać ściany w poszukiwaniu bonusów.

Na szukaniu sekretów spędziłem dwa razy tyle czasu, co na podążaniu główną ścieżką fabularną. To doskonała wiadomość. Gry takie jak God of War cierpią na deficyt zawartości. Dzięki masie skarbów oraz lokacjom bogatym w boczne ścieżki i sekretne pomieszczenia, na pewno spędzimy przy tym tytule znacznie, znacznie więcej czasu niż przy poprzednich odsłonach. Jestem o tym przekonany. Oczywiście tam również znajdowały się sekretne lokacje, ale uwierzcie mi – nie w takim natężeniu.

[+] Warstwa graficzna najwyższej próby

Nie będzie zaskoczeniem, jeżeli napiszę, że nowy God of War to jedna z najładniejszych gier na rodzinę sprzętów PlayStation 4. Tytuł nie jest tak powalający wizualnie jak Horizon Zero Dawn ani tak szczegółowy jak Uncharted 4, ale mimo wszystko zapiera dech w piersiach. Najbardziej spodobało mi się przywiązanie producentów do detali.

Kratos człapiący po śniegu zostawia za sobą ślady. Jego syn zapada się w ten sam śnieg aż po kostki. Trójwymiarowy model głównego bohatera jest tak szczegółowo wykonany, tak bogaty w najmniejsze detale, że świetnie się na to patrzy. W pełnych detali oczach Kratosa maluje się autentyczne życie. Niestety, idealny odbiór gry od czasu do czasu psuło rysowanie odległych obiektów trzeciego planu na moich oczach. Przeciętny gracz może tego nie zauważyć, ale ja jestem na tym punkcie wyczulony. Tak, chodzi mi o ciebie, szesnasty świerku z piątego rzędu, porastający górę na północ od chaty Kratosa.

[-] Rolka, rolka, rolka

Zjadłem zęby na serii Dark Souls. Przechodziłem Bayonettę oraz Devil May Cry na wysokich poziomach trudności. Rolki w Diablo III to dla mnie chleb powszedni. Kiedy więc zobaczyłem system uników (nie parowania) w God of War, to instynktownie wyszczerzyłem zęby z zadowolenia. Chwilę potem wielki troll miażdżył mnie już swoim kamiennym filarem, chociaż wykonałem odpowiedni przewrót.

Walka w God of War daje masę satysfakcji. Nie potrafiłem za to zrozumieć mechanizmów uniku. Ten zdawał się mniej skuteczny od truchtu w bok. Być może został stworzony z myślą o mniejszych przeciwnikach. Ze zdziwieniem odkryłem, że przyzwyczajenia nabyte przy Bloodborne przeszkadzały, zamiast pomagać. W ciągu kilku testowych godzin nie potrafiłem się dotrzeć z systemem unikania. Nie oznacza to, że mamy do czynienia z ewidentną wadą. Być może wina leży po mojej stronie.

[+] Kamera zza pleców

Przeniesienie kamery na plecy Kratosa to najlepsze, co można było zrobić serii God of War. Tym sposobem twórcy przebijają niewidzialną barierę, która stała między graczem i bohaterem w poprzednich odsłonach. Wspólna przygoda stała się bardziej personalna, co świetnie idzie w parze z bogatszą narracją oraz emocjonalnymi wstawkami, które potrafią chwytać za serce.

Nowa perspektywa sprawia, że walki są nieco bardziej statyczne, ale o dziwo nie mam nic przeciwko temu. O wiele bardziej podoba mi się, że God of War jest spójnym tytułem zrealizowanym w jednym ciągu – bez podziału na filmy przerywnikowe oraz wielkie ekrany ładowania. Gracz zawsze jest w centrum wydarzeń, bombardowany niezwykle filmowymi ujęciami.

[+] Syn

God of War dla PlayStation 4 jest pierwszą odsłoną serii, w której gracz buduje zamiast burzyć.

Kratosowi towarzyszy jego syn, którego trzeba nauczyć niemal wszystkiego. Polowania, walki, a także panowania nad wściekłością, która płynie w jego żyłach tak samo jak w żyłach jego ojca. W ten sposób gracz uczestniczy w pięknym kinie drogi, wzbogacając podopiecznego o nowe doświadczenia oraz cenne lekcje.

Kratos w roli nauczyciela życia to niezwykle interesująca perspektywa. Trochę jak huragan, który musi się sprawdzić jako instruktor lotu pilotów awionetek. Dzięki obecności syna gra stała się odświeżająca. Nie tylko narracyjnie, ale również w obszarze samej mechaniki. Młokos może udzielać się w walce, wspierając swojego ojca sporadycznymi strzałami z łuku. Wiąże się z tym bardzo przydatny i ciekawy mechanizm walki, dzięki któremu kilka razy uratowałem sobie skórę.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement