Konia z rzędem temu, kto potrafi zrozumieć kierunek zmian na Facebooku

Felieton/Social media 02.03.2018
Konia z rzędem temu, kto potrafi zrozumieć kierunek zmian na Facebooku

Konia z rzędem temu, kto potrafi zrozumieć kierunek zmian na Facebooku

Kierunek, jaki obrał Mark Zuckerberg podczas majstrowania przy aktualnościach na Facebooku, jest prawdopodobnie niezrozumiały dla niego samego. Jasno określony jest za to cel tych wszystkich chaotycznych działań. Świadczą o tym wyniki finansowe firmy.

Facebook ogłosił właśnie zakończenie testów tzw. Explore Feed. Przedstawiciele serwisu tłumaczą, że zdecydowali się na eksperyment, ponieważ otrzymywali sygnały od użytkowników, którzy chcieli widzieć więcej treści od swoich znajomych, a mniej tych ze stron. Test polegał na podzieleniu aktualności na dwa strumienie. Do pierwszego kierowane były posty przyjaciół czy rodziny. W drugim widoczna była aktywność stron. Eksperyment prowadzony był od października ubiegłego roku w sześciu krajach.

Facebook nie podzieli aktualności.

Eksperyment nie zakończył się, zdaniem serwisu, sukcesem. Jego przedstawiciele niczym mantrę powtarzają, że ich celem jest zwiększenie interakcji z przyjaciółmi i znajomymi. Ta retoryka nie dziwi, bo powrót do korzeni sieci społecznościowych to idée fixe Marka Zuckerberga. Serwis prasowy Facebooka podsumował zatem testy Explore Feed w podobny sposób:

Ludzie nie chcą dwóch oddzielnych kanałów. W ankietach powiedzieli nam, że są mniej zadowoleni z wyświetlanych postów, a dwa oddzielne kanały nie ułatwiały im nawiązania relacji z rodziną i przyjaciółmi.

Powyższa wypowiedź to tylko preludium do tego, co tak naprawdę chciał przekazać Facebook. W dalszej części komunikatu czytamy bowiem, że zmiany, polegające na przyznawaniu pierwszeństwa treściom znajomych to lepsza droga do jasno określonego celu, jakim jest pokój na świecie i wzajemna miłość wszystkich ludzi budowanie interakcji między użytkownikami.

Co dalej z aktualnościami na Facebooku?

Odpowiedzi na to pytanie prawdopodobnie nie zna nawet sam Zuckerberg. Świadczyć może o tym fakt, w jaki sposób wdrażane są nowości. W gruncie rzeczy użytkownicy serwisu są królikami doświadczalnymi w ponad 2-miliardowym laboratorium Facebooka. PR-owo rzecz wygląda profesjonalnie, bo przekaz jest bardzo prosty: chcemy dobra korzystających z serwisu.

Facebook

Z takich komunikatów, jak powyższy, można w zasadzie wysnuć wniosek, że to nawet nie Facebook chce zmian, ale to my, użytkownicy, bombardujemy siedzibę firmy petycjami o więcej treści od znajomych i przyjaciół.

Za gładkimi słowami stoi biznes.

Wielu się nabrało na piękne mowy szefa Facebooka. Czytałem w Internecie sporo komentarzy pochwalnych dla ostatnich działań Zuckerberga. Ich przekaz sprowadzał się do jadowitych uwag na temat facebookowych stron mediów czy marek, które mają spamować aktualności. Komentatorom nie przeszkadzało przy tym, że wcześniej sami te strony polubili.

Wydawcy już odczuwają skutki zmian. Zasięgi i ruch z Facebooka topnieją. Zachwyconych tym faktem zostawię z garścią informacji z ostatniego raportu finansowego spółki. Ubiegły rok Facebook zakończył przychodami wynoszącymi 40,65 mld dol. Za ten wynik odpowiadają reklamy, w szczególności te wyświetlające się na urządzeniach mobilnych. Odpowiadają one za 89 proc. całego przychodu reklamowego. W 4. kwartale przychód z reklam liczony na jednego użytkownika wynosił 6,08 dol.

 

Dołącz do dyskusji

Advertisement