Nieregularny sen powoduje problemy ze zdrowiem. Również komputera z Windows 10

Nieregularny sen powoduje problemy ze zdrowiem. Również komputera z Windows 10

Nieregularny sen powoduje problemy ze zdrowiem. Również komputera z Windows 10

Już od dawna nie musisz wyłączać laptopa. Wystarczy zamknąć jego pokrywę, a ten przejdzie w stan uśpienia. Działa to na wszystkich nowoczesnych systemach operacyjnych. Lub prawie działa, tak jak w Windows 10.

Dawno, dawno temu wyłączaliśmy komputery, tak po prostu, przyciskiem zasilania. Z czasem, gdy złożoność systemów operacyjnych zaczęła rosnąć, użytkownikowi zalecano najpierw zamknąć system, a dopiero po stosownym komunikacie wyłączyć zasilanie. Następnie pojawił się standard ATX, dzięki któremu komputery same potrafiły wyłączać dopływ prądu po zamknięciu systemu. A potem pojawiły się hibernacja i usypianie.

Dzięki nim nie musieliśmy już wszystkiego zamykać, by móc spakować laptopa do plecaka lub przerwać pracę na desktopie. Usypiając komputer wprowadzamy go w stan, w którym zużywa on śladową ilość energii. W zamian po jego wybudzeniu zastajemy go w identycznym stanie, jak przed uśpieniem. Nasze programy są już otwarte, okna znajdują się w tym samym miejscu, w jakim je pozostawiliśmy. Wiem, opowiadam truizmy. Ale dla użytkownika mającego tyle wiosen na karku co ja, to była wielka nowość.

Dziś każdy użytkownik MacBooka, Chromebooka czy laptopa z Windows 10 po prostu zamyka klapę komputera, zamiast zamykać system. To szybsze, wygodniejsze i bardziej intuicyjne. Działa to dobrze od lat, na wszystkich platformach. Na Windows 10 coś jednak zaczęło się psuć.

Na początku myślałem, że to wina mojego urządzenia.

Wiele problemów z Windows nie wynika z samego systemu, a z oprogramowania układowego (takim wspólnym mianem Microsoft określa BIOS/UEFI i sterowniki do sprzętu). Producenci pecetów nieraz wykonują beznadziejną robotę w konfigurowaniu wnętrzności Windowsa pod swój sprzęt.

Co prawda problemy z usypianiem zacząłem dostrzegać na swoim Surface Pro 4 z procesorem Skylake, a więc na tablecie produkcji Microsoftu, ale przecież nawet Microsoft i jego podwykonawcy mogli coś zepsuć. Zwłaszcza, że Skylake okazał się rodziną układów sprawiającą problemy z przechodzeniem pomiędzy różnymi stanami energetycznymi. Sęk w tym, że te same problemy zacząłem dostrzegać na ZenBooku Asusa, również ze Skylake. A także w aktualnie testowanym przeze mnie HP Spectre 13 z układem Kaby Lake. To oznacza, że to Windows jest wadliwy, a nie sprzęt i firmware.

Na czym polegają te problemy? Przez kilka dni komputer pracuje bez zarzutu. Usypia i budzi się błyskawicznie, działając jak trzeba. Jednak po tych paru dniach zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Edge przestaje wyświetlać favicony w kartach. Eksplorator plików w pasku adresu wyświetla dziwne artefakty. A dziś, jak uruchomiłem Photoshopa po raz pierwszy w życiu ujrzałem komunikat błędu od Adobe, informujący o zbyt małej ilości RAM by uruchomić program. Na komputerze z 8 GB RAM i z wyłączonymi innymi aplikacjami. Ponowne uruchomienie systemu oczywiście załatwiło sprawę.

To typowe dla Windows!

No, niezupełnie. Moim pierwszym komputerem przenośnym w życiu był laptop HP z Core 2 Duo i Windows Vista na pokładzie. I od tego czasu usypiam komputer, zamiast go wyłączać. Działało to bez większych problemów na Windows 7, 8.x i do niedawna na Windows 10. Obserwowany problem występuje od relatywnie niedawna, przy czym nie jestem pewien od kiedy dokładnie. W każdym razie nie dłużej niż przez ostatnie 12 miesięcy. W skali tygodnia to drobny problem, który racjonalizowałem sobie na wiele różnych sposobów. Wspomniana wyżej przygoda z Photoshopem na niewadliwym Kaby Lake skłoniła mnie jednak do refleksji.

Już wkrótce na rynku pojawią się pierwsze komputery typu Always Connected PC z układami od Intela i Qualcommu. Moim subiektywnym zdaniem to jeden z najważniejszych kamieni milowych w rozwoju PC z Windows, nieporównywalnie istotniejszym od wprowadzania Windows Mixed Reality czy natywnej obsługi druku 3D. To komputery, które mają pracować po kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt godzin bez konieczności podłączania ich do ładowarki. A mimo tego w stanie wstrzymania mają cały czas utrzymywać połączenie z Internetem i synchronizować z nim dane.

To prawdziwa rewolucja. Nie trzeba będzie nic robić, by na niej skorzystać. Nie trzeba uczyć się nowej funkcji, wchodzić w interakcję z nową kontrolką interfejsu czy robić czegokolwiek, do czego zmuszały nas ostatnie innowacje wprowadzane Windows. Wystarczy używać takiego sprzętu, by błyskawicznie odczuć z tego korzyść.

Always Connected PC i problemy z usypianiem komputera. Rozwój Windows 10 powinien być mniej dynamiczny.

Windows 10 jest aktualizowany – nie licząc łatek serwisowych – dwa razy do roku. Jest wręcz zasypywany nowymi modułami, mniej lub bardziej przydatnymi. To również system, który musi działać sprawnie na milionach kombinacji sprzętu i oprogramowania. To nie ma prawa być zawsze bezawaryjne, a tak częste aktualizowanie systemu wprowadza wiele problemów.

Ten sam problem niedawno dotknął Apple’a, którego iOS nie musi zmagać się z tak różnorodnymi sprzętami. Imponujące tempo rozwoju tego systemu spowodowało, że iOS 11 to prawdopodobnie najbardziej wadliwy system w historii firmy. Na szczęście Apple wyciągnął z tego właściwy wniosek. Zamiast dalej pędzić z rozwojem, by dogonić i przegonić pod względem funkcjonalności konkurencję, zdecydowano się zbastować. iOS 12 i 13 na pewno wprowadzą jakieś nowości, jednak te aktualizacje mają skupić się przede wszystkim na jakości i stabilności tego, co jest już w systemie.

Na tym samym powinien skupić się Microsoft, biorąc swojego konkurenta na wzór. To fajnie, że nieliczni użytkownicy drukarek 3D mogą je obsługiwać teraz wygodniej. Natywna obsługa gogli do VR i AR to również pożyteczny dodatek dla tych paru procent (promili?) klientów posiadających taki sprzęt. Wszyscy jednak chcemy jednego: by Windows był stabilny i bezawaryjny, jakim od lat był. To trudne do osiągnięcia, jeśli nie niemożliwe, wprowadzając Wielkie Aktualizacje systemu co 6 miesięcy. Zwłaszcza tak złożonego i wieloplatformowego, jakim jest Windows.

W przeciwnym razie ta cała rewolucja związana z Always Connected PC marnie skończy. Co z tego, że mój komputer jest gotowy od razu do pracy po wybudzeniu, już zsynchronizowany z pocztowymi czy plikowymi chmurami, skoro i tak będę się zastanawiał, czy tym razem go nie wyłączyć, zamiast usypiać? Czas wrócić do podstaw i nieco przystopować z tym pędem ku innowacjom. Windowsowi 8.x ufałem w ciemno i nigdy się na tym nie zawiodłem. Nie podoba mi się fakt, że nie mogę już tak samo myśleć o Windows 10.

Dołącz do dyskusji

Advertisement