Biznesowa bezczelność Ubera, czy zwykły trolling?

Felieton/Biznes 15.02.2018
Biznesowa bezczelność Ubera, czy zwykły trolling?

Biznesowa bezczelność Ubera, czy zwykły trolling?

Do końca nie potrafię ocenić, czy to biznesowa bezczelność, czy zwykły trolling. Może Wy mi pomożecie.

Otóż po publikacji wyników za 2017 r., w którym Uber stracił – bagatela – 4,5 mld dol., szef firmy stwierdził, że gdyby tylko chcieli, to by pokazali zyski. Ale nie chcą, bo wolą postawić na zasięgowy wzrost oraz innowacje.

Przełóżmy te słowa na realia biznesowe

Uber przyznaje, że dopłaca do interesu gigantyczne pieniądze. Aby zobrazować jak wielkie przeliczyłem dolary na złotówki: strata Ubera w 2017 r. wyniosła… 14,85 mld zł.

Dla porównania – skonsolidowany zysk netto PKN Orlen za 2017 r. wyniósł 6,56 mld zł. Druga największa polska firma PGNiG zarobiła na czysto 2,9 mld zł, a trzecia PGE – 2,64 mld zł. Łącznie trzy największe polskie firmy nie zarobiły w 2017 r. tyle, ile amerykański startup Uber stracił w 12 miesiącach ubiegłego roku! I nie, to wcale nie są li tylko polskie firmy. Wszystkie należą do największych podmiotów w swoim europejskim regionie, inwestują za granicą, są liczącymi się podmiotami w ujęciu międzynarodowym.

I nie, nikt mnie nie przekona, że to normalna biznesowa praktyka i „strategia rozwoju” Ubera

To trzeba nazywać po imieniu i zgłaszać wszystkim możliwym europejskim regulatorom, by chroniły rodzime spółki przed takimi praktykami amerykańskiego najeźdźcy – działania Ubera urągają dobrym praktykom biznesowym, noszą przy okazji znamiona dumpingu. Tym bardziej, że Uber to prywatna firma, która nie podlega tym samym wymaganiom, jakie stawiane są spółkom publicznym. Jest więc trudniej wymagać od niej, by stosowała się do zasad dobrych biznesowych praktyk.

Rozumiem i doceniam innowacje

Dostrzegam wielki plan Ubera światowej rewolucji logistycznej, rozbicia lobby taksówkowych, walki z drogim rynkiem usług kurierskich. Bardzo podobają mi się bardzo ambitne plany inwestycji Ubera w samojezdne pojazdy, czy latające taksówki.

To wszystko jednak nie może się odbywać w sposób barbarzyński. Nie można kosić konkurencji zabijając ją finansowo. Nikt nie będzie wstanie walczyć z Uberem skoro ma on do dyspozycji pieniądze, o jakich nie śni się największym lokalnym firmom na świecie, w Europie, a co dopiero małym podmiotom na rynku taksówek, kurierów, czy dostawców jedzenia.

Z danych opublikowanych przez Ubera wynika, że dynamicznie rosną przychody. W całym zeszłym roku to już 7,5 mld dol. W samym czwartym kwartale 2017 r. przychody wzrosły aż o 61 proc. do 2,22 mld dol. Widać więc, że amerykańska firma nabiera rozpędu. To może być ostatni dzwonek dla Europy, by przeciwstawić się rosnącej skali rażenia Ubera, który nie liczy się z kosztami swojej niszczycielskiej działalności.

Lepiej działać teraz, gdy jeszcze Uber nie wykosił wszystkich. Skoro sam szef firmy przyznaje, że „mogli by zarabiać, ale nie chcą”, to jak na dłoni widać, że cel Ubera jest inny – zmiażdżyć wszystko, co stoi na drodze. Bez względu na koszty. Bez względu na prawie 5 mld. dol. straty rocznie!

Dołącz do dyskusji

Advertisement