Microsoft chce przerzucić twoją firmę na Windows 10. Wybrał brutalną metodę

News/Biznes 03.02.2018
Microsoft chce przerzucić twoją firmę na Windows 10. Wybrał brutalną metodę

Microsoft chce przerzucić twoją firmę na Windows 10. Wybrał brutalną metodę

Klienci firmowi zdecydowanie wolniej przesiadają się z poprzednich edycji Windows niż Microsoft zakładał. Dlatego firma ma na to nowy plan. Zastosuje metodę kija i marchewki. Tym pierwszym będzie Microsoft Office.

System operacyjny jako usługa? Na papierze ten pomysł wcale nie wyglądał tak źle. Stworzenie systemu operacyjnego, który zawsze i u wszystkich zainstalowany jest w najnowszej wersji, eliminuje wiele problemów z bezpieczeństwem, zarządzaniem i pisaniem na tę platformę oprogramowania. Problem w tym, że to tylko teoria.

Nie tylko aktualizacje do Windows 10 oraz do jego kolejnych podwersji okazały się problematyczne; na dodatek wiele podmiotów, szczególnie firmowych, korzysta z nierozwijanego już oprogramowania wykorzystującego nieudokumentowane funkcje starych wersji Windows. Innymi słowy, sprawia ono nieprzewidziane problemy na nowszych wersjach systemu Microsoftu.

W efekcie nie tylko nadal stare wersje Windows są nadal popularne, to na dodatek panuje fragmentacja Windows 10 na poszczególne jego podwersje. Microsoft zaanonsował więc nową politykę, która ma zlikwidować pół problemu. I gwarantuję, że wielu się ona nie spodoba.

Zacznijmy od dobrych wieści: wydłużono wsparcie dla starszych firmowych wersji Windows 10.

Windows 10 dla edukacji i w edycjach Enterprise zyskuje dodatkowe sześć miesięcy wsparcia technicznego. Innymi słowy, wersje 1607, 1703 i 1709 będą serwisowane o pół roku dłużej, niż wedle pierwotnego zobowiązania. To oznacza, że firmy będą miały pół roku więcej na dostosowanie swojej infrastruktury informatycznej do aktualizacji rocznicowych, Creators Update i tak dalej.

To nie pierwszy raz, gdy Microsoft tak postępuje. Z podobnych przyczyn Windows 10 1511 otrzymał już jakiś czas temu wydłużony czas wsparcia aż do kwietnia bieżącego roku. Niektórzy zapewne ucieszą się z tych wieści, szczególnie administratorzy firmowych komputerów. Niestety, oprócz tej małej marchewki jest jeszcze wielki kij. Wręcz maczuga.

Firmowy Office 365 będzie serwisowany tylko na Windows 10. Z czasem również i pozostałe wersje zerwą z Windows 7.

Microsoft postanowił wykorzystać swój największy atut do wymuszenia przesiadki na Windows 10. Wiedząc doskonale, że dla wielu firm usługa ta jest wręcz niezastępowalna. Office 365 Pro Plus nie będzie już serwisowany w wersji dla Windows 7 i Windows 8.x.

Większość czytelników Spider’s Web korzysta jednak z Office 365 dla małych firm czy użytkowników indywidualnych. Ich również czeka niemiła niespodzianka.

Już pod koniec bieżącego roku aplikacje klienckie Office 365 we wszystkich edycjach czeka duża aktualizacja rozwojowa. Wersje 2016 zostaną zamienione na wersje 2019. Nie będą one zgodne z żadnym Windowsem starszym niż Windows 10. Jeżeli nadal chcesz mieć dostęp do wszystkich korzyści zapewnianych przez usługę Office 365, musisz przejść na Windows 10.

Zmiany te z pewnością nie zostaną przyjęte ciepło przez którąkolwiek z grup klientów Microsoftu. Firma wykorzystuje pozycję bliską monopolistycznej w dziedzinie usług biurowych, by zerwać z przeszłością i swoimi starymi rozwiązaniami. Nawet jeśli robi to w dobrej wierze, to obawiam się, że wielu klientów odmówi. Z przyczyn praktycznych lub nawet dla zasady.

Nie było jeszcze nigdy lepszej okazji dla Dokumentów Google, iWorks czy innych biurowych rozwiązań, by zabłysnąć.

Konkurenci mają teraz kilka miesięcy na wystosowanie oferty, która może się równać jakością i możliwościami z Office 365. To zadanie bardzo, bardzo trudne, ale też wykonalne, choć osobiście wątpię, by coś takiego się wydarzyło. Office 365 ma zbyt wielką przewagę nad swoją konkurencją. Po cichu jednak na to liczę. Jako bardzo zadowolony użytkownik tej usługi życzę jej realnej i mocnej konkurencji. Bo ta jeszcze nigdy nie zaszkodziła użytkownikom końcowym.

Dołącz do dyskusji