Świetny program Nintendo w Polsce. Każda kupiona gra dla Switcha to złotówki na następne zakupy

News/Gry 09.02.2018
Świetny program Nintendo w Polsce. Każda kupiona gra dla Switcha to złotówki na następne zakupy

Świetny program Nintendo w Polsce. Każda kupiona gra dla Switcha to złotówki na następne zakupy

Nintendo przebudowuje partnerski program My Nintendo. Już od marca każda kupiona gra (cyfrowa oraz fizyczna) będzie się wiązała ze zdobywaniem złotych monet. Te można później wymienić na złotówki w internetowym eShopie, po kursie 5 groszy za jeden złoty punkt. Czas wykonać stosowne obliczenia…

Program My Nintendo działa współcześnie w zupełnie innej formie. Zebrane złote monety można wydawać na rabaty dla gier z jasno określonej listy Nintendo. Zbiór jest dosyć skromny i rzadko zdarza się, aby w ofercie znalazł się tytuł, na który aktualnie polujemy. Do tego złote monety można wymieniać na tapety, przedmioty do gier mobilnych dla Androida oraz iOS, a także proste gry na 3DS-a oraz Wii U. Niestety, program lojalnościowy My Nintendo w żaden sposób nie wspiera konsoli Nintendo Switch.

To zmieni się w marcu 2018 r. Również w Polsce. Nintendo podało oficjalny przelicznik na złotówki.

Nowe My Nintendo będzie lepsze, czytelniejsze i bardziej zrozumiałe od aktualnego rozwiązania. Od marca 2018 r. każda zakupiona gra na konsolę Nintendo Switch (oraz 3DS i Wii U) będzie dodawać złote monety do internetowego konta gracza. Mówimy zarówno o kopiach fizycznych na kartridżach, jak również cyfrowych egzemplarzach z eShopu. Złote monety „wypadną“ nawet z kart podarunkowych, które można kupić w salonach z prasą.

W przypadku gier cyfrowych, każdy nabyty tytuł będzie generował środki w wysokości do 5 proc. wartości zakupu (przelicznik w oparciu o aktualną cenę kopii cyfrowej, nie wliczając w to promocji). Gry pudełkowe na kartridżach przełożą się na 1 proc. wartości zakupu. Dlaczego Nintendo premiuje cyfrowe kopie? Powód jest prosty – rynek wtórny. Japończycy zarabiają tylko na pierwszym kupnie kartridża. Jego ponowna odsprzedaż nie przynosi Nintendo żadnego zysku. Dlatego Wielkie N promuje cyfrowe wersje, których nie da się odsprzedać lub pożyczyć. Stąd 5 proc. do 1.

Wytłumaczmy nowe My Nintendo dla polskiego rynku na prostym przykładzie.

Kupując cyfrową grę ABC za 200 zł, możemy liczyć na środki w wysokości 5 proc. wartości zakupu, które zostaną przypisane do konta My Nintendo. Te 5 proc. z 200 złotych to 10 zł. Wykonując następne zakupy, owe 10 zł będę mógł sobie odjąć od kosztu dowolnej innej gry, na przykład XYZ. Jeżeli XYZ kosztuje 50 zł, to mogę najpierw wydać 10 zł zdobyte dzięki programowi My Nintendo, a dopiero później 40 zł z karty debetowej czy PayPala.

Jeżeli jednak kupię grę ABC w pudełku (i jestem jej pierwszym właścicielem!) za 200 zł, to mogę liczyć tylko na 1 proc. zwrotu. Jak łatwo policzyć, będą to raptem 2 zł. Oczywiście również te 2 zł mogę wpisać jako część rachunku za zakup gry XYZ, dzięki czemu należność z karty/konta będzie wynosić 48 zł.

Co z tymi klientami Wielkiego N, którzy już posiadają zarejestrowane konto My Nintendo i zgromadzili na nim złote monety? Ich stan posiadania zostanie przeliczony według następującej stawki: każda moneta to 5 gr na zakupy w eShopie. Aktualnie posiadam na swoim koncie 316 złotych punktów. Czyli w marcu zdobędę dodatkowe 16 zł na zakupy. No i fajnie.

Nowe My Nintendo zapowiada się na kapitalny program lojalnościowy, którego nie posiada konkurencja.

Zakładając, że każdy posiadacz Switcha kupi trzy najważniejsze gry na tej platformie – The Legend of Zelda: Breath of the Wild (290 zł), Super Mario Odyssey (250 zł) oraz Mario Kart 8 Deluxe (250 zł), to zgromadzi na swoim koncie około 40 zł (suma za kopie cyfrowe). Tyle wystarczy, żeby nabyć zupełnie za darmo taką grę jak Super Mario Bros VS., SteamWorld DIG, Sky Force Reloaded, Metal Slug 3, Octodad: Deadliest Catch, Shovel Knight czy World of Goo.

Co rewelacyjne, za środki zgromadzone z poprzednich zakupów będzie można obniżyć cenę każdej gry obecnej w sklepie Nintendo. Jeżeli pieniędzy/monet zbierzemy na tyle, aby nabyć ją za darmo – nie ma żadnego problemu. Japończycy nie będą stawiać tutaj żadnych przeszkód. Nazbierałeś masę środków, kupiłeś kilkanaście oryginalnych gier i chcesz zdobyć nową, głośną produkcję wartą 250 zł zupełnie za darmo? Według Nintendo zasłużyłeś na nią.

System podoba mi się o tyle, że zyskują na nim najwięksi fani konsoli. Oczywiście Nintendo również chce czerpać z takiego programu korzyści. Głównie za sprawą promowania cyfrowych kopii. Wszakże lepiej zarobić nieco mniej na 10 cyfrowych egzemplarzach, niż na jednym egzemplarzu fizycznym, który później trafi do dziewięciu innych rąk na rynku wtórnym.

Aktualizacja: Nintendo of America poinformowało, że środki zdobyte za zakup gier będą aktywne przez rok od wykonania zakupu (kopia cyfrowa) lub rejestracji kartridża (kopia fizyczna).

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement