Surface jest już z nami 5 lat. Ze mną niewiele krócej

Artykuł/Sprzęt 12.02.2018
Surface jest już z nami 5 lat. Ze mną niewiele krócej

Surface jest już z nami 5 lat. Ze mną niewiele krócej

Microsoft to przede wszystkim – jak jego nazwa sugeruje – firma software’owa. Ma jednak na swoim kilka nielicznych sprzętów, które zmieniły świat elektroniki na lepsze. Surface to jeden z najbardziej spektakularnych przykładów.

Początki Surface’a wykraczają daleko poza granice PC i tabletów. Produkty tej marki zaczynały jako wielkie, interaktywne stoły dotykowe. Te nie były przeznaczone dla konsumentów i w zasadzie to… nie były przeznaczone dla nikogo. To produkt mający demonstrować przyszłość komputerów. Kupowały go duże firmy i hotele, by pokazać swoim klientom, jakie to one nie są bogate i nowoczesne. A bogate być musiały, Surface kosztował astronomiczne pieniądze.

Surface

Nie będziemy tym konkretnym Surface’em jednak się dłużej zajmować, bo to nie jego pięciolecie świętujemy. W pewnym momencie w historii Microsoft zdecydował się przeobrazić markę Surface w taką, która opisuje sprzęt reprezentujący tę nieco bliższą przyszłość. Choć na samym początku wszystko wskazywało na to, że przyszłość Surface’a w zasadzie nie istnieje, a cała inicjatywa skończy na śmietniku historii.

Genezą Surface’a było zniecierpliwienie.

Eksplozja popularności iPhone’a i iPada dała Microsoftowi wiele do myślenia. Firma ta co prawda oferowała budowane wspólnie z partnerami sprzętowymi tablety i telefony dotykowe na długo zanim większość dzisiejszych fanów Apple’a nauczyła się mówić, były to jednak drogie sprzęty, wymagające rysika do wygodnej ich obsługi i przeznaczone dla specjalistów bardzo konkretnych branż.

Firma pospiesznie zaczęła projektować następców Windowsa 7 i Windowsa Mobile (tym drugim nie będziemy się już dziś więcej zajmować). Efekty tych prac na pewno wszyscy dobrze pamiętacie. Były to systemy Windows 8 dla urządzeń z procesorami x86 i Windows RT dla urządzeń z procesorami ARM. W trakcie budowy tych systemów pojawił się jednak pewien problem.

Partnerzy sprzętowi Microsoftu nie widzieli potrzeby radykalnej zmiany w konstrukcji swoich urządzeń. Niech Apple bawi się dalej swoimi zabawkami, naszą bajką są prawdziwe PC i desktopy. Nikt nie palił się do budowania sprzętu, który mógłby w pełni wykorzystać pomysły zawarte w Windowsie 8. Podjęto więc decyzję, by zbudować własny sprzęt.

Surface okazał się gigantycznym niewypałem, a wszystkiemu winny był Windows RT.

Niestety nie byłem obecny na konferencji prezentującej pierwsze Surface’y, pojawiłem się jednak w Nowym Jorku na premierze Windowsa 8 i Windowsa RT. Tego samego dnia pierwsze urządzenia Surface trafiły do sprzedaży. I gdybym miał oceniać przyszłość tego sprzętu na bazie tego dnia, wieściłbym koniec iPadów. Pod Microsoft Store ustawiały się bardzo długie kolejki zaintrygowanych osób.

Surface RT z Windowsem RT na pokładzie pojawił się jako pierwszy, pod koniec października 2012 r. Dysponował procesorem Tegra 3, 2 GB RAM i 32 GB lub 64 GB pamięci i dotykowym wyświetlaczem PixelSense. Kluczowa była jednak konstrukcja tego tabletu. Został on wyposażony w wysuwany stojak pozwalający postawić wygodnie tablet na blacie oraz w doczepianą do niego w bardzo łatwy sposób klawiaturę. Innymi słowy, tablet ten można było w kilka sekund zamienić w pełni funkcjonalnego laptopa.

Niestety, Microsoft się przeliczył w jednej bardzo kluczowej kwestii. Firma ta od dekad cieszyła się wielką sympatią deweloperów. Założono więc, że ci rzucą się na Windowsa RT i w te pędy napiszą na ten system tysiące znakomitych aplikacji. Tak się jednak nie stało. Surface RT był tabletem, na którym wygodnie korzystało się z aplikacji webowych i z pakietu Office. I na tym koniec.

Problem ten rozwiązywał wprowadzony do sprzedaży w kwartał później Surface Pro z procesorami Intel Ivy Bridge i 4 GB RAM, działający pod kontrolą Windowsa 8. Ten model trafił w ręce zachwyconego Maćka – swoją drogą, służy wiernie mojej mamie po dziś dzień – i był genialny, jak na swoje czasy. Niestety, publika zrażona biedniejszą wersją tabletu nie chciała mieć z nim nic wspólnego.

Zalegające w magazynach Microsoftu tablety Surface zmusiły firmę do odpisu księgowego o wartości ponad miliarda dolarów. Surface jednak coś zmienił. Partnerzy sprzętowi Microsoftu zaczęli rozumieć, że albo zaczną, podobnie jak Microsoft, szukać dalszej drogi dla PC z Windowsem, albo zaczną tracić klientów.

Patenty na Surface’a za darmo dla partnerów.

Celem Surface’a od samego początku było inspirowanie producentów PC do wprowadzania przeróżnych innowacji i eksperymentowania. Surface miał zainspirować ich do wyjścia z tak zwanej strefy komfortu i proponowania rynkowi nowych pomysłów. Szybko zaczęły pojawiać się na rynku pecety z obracanymi wyświetlaczami, z zawiasami pozwalającymi obracać ich wyświetlacze o 360 stopni lub wręcz klony samego Surface’a.

Microsoft sprzedawał swoim partnerom patenty związane z Surface’em za półdarmo lub za darmo (szczegóły umów nie są znane), pod warunkiem, że urządzenia je wykorzystujące będą pracowały pod kontrolą Windowsa lub Windowsa RT. Przy czym mało kto decydował się na Windowsa RT.

Konkurencja Microsoftu zaczęła to zauważać. Nietrudno było nabijać się z jego wysiłków patrząc na gigantyczne straty finansowe poniesione z tytułu wprowadzenia na rynek przedziwnych hybryd tabletów i laptopów. Tim Cook, prezes Apple’a, otwarcie wręcz drwił z całego przedsięwzięcia, twierdząc, że konkurencja nieco się pogubiła.

Tim Cook o Surface i jego klonach

Pan Cook zapewne nie przewidywał wtedy, że za kilka lat Apple wprowadzi z konieczności swoje własne hybrydy, to samo też będą robić partnerzy Google’a. Nie wyprzedzajmy jednak historii zanadto.

Microsoft nie zrezygnował z Surface’a, choć z czasem był zmuszony porzucić ideę reprezentowaną przez wersję RT.

Wraz z Windowsem 8.1 i Windowsem RT 8.1 pojawiły się Surface Pro 2 i Surface 2. Poza uaktualnionymi podzespołami, były szybsze, smuklejsze i lżejsze od poprzedników, pracowały też dłużej na akumulatorze. Ich stojak pozwalał teraz na dwustopniową regulację nachylenia. Przeszły bez większego echa i trudno się dziwić, były relatywnie niewielką innowacją względem poprzedników. Potem jednak, w czerwcu 2014 r., pojawiła się trzecia generacja Surface’ów.

Surface’a RT zastąpił, po prostu, Surface. Zamiast układu ARM zdecydowano się na procesor Atom, co umożliwiało uruchamianie aplikacji spoza Sklepu Windows (dziś Microsoft Store). Ten tablet był pierwszym i ostatnim przedstawicielem swojej linii. Nic dziwnego, skoro pojawił się Surface Pro 3.

Największymi problemami pierwszych Surface’ów były różne kompromisy. Nie były z uwagi na stojak i elastyczne połączenie klawiatury z ekranem najwygodniejszymi z laptopów. Nie były też z uwagi na swoją grubość najlepszymi tabletami. Ich sztuczka polegała wyłącznie na wielozadaniowości. Surface trzeciej generacji te problemy rozwiązał. Spowodował, że zacząłem poważnie myśleć nad wymianą mojego Surface Pro na nowszy model. Gdyby nie sprezentowany mi na jednej z konferencji znakomity laptop Spectre x360, Pro 3 z pewnością trafiłby pod moją strzechę. Co się zmieniło?

Klawiatura Pro 3 zyskała dodatkowy zamek magnetyczny, usztywniający ją podczas pisania na innych powierzchniach, niż gładki blat (a więc głównie na kolanach). Stojak zyskał możliwość płynnej regulacji, pozostając zarazem pewnym oparciem dla obudowy tabletu. Sam tablet okazał się lekki i smukły, wygodny do trzymania nawet w jednej dłoni. Był też dobrze wyważony, po części dzięki przejściu na proporcje ekranu 4:3. Surface (Pro) 3 stał się więc zarówno wygodnym tabletem, jak i wygodnym pecetem. A rynek zareagował.

Kosztowny eksperyment zaczął się opłacać, Surface Pro 3 sprzedawał się powyżej oczekiwań.

Trudno tu mówić o byciu bestsellerem, z uwagi na ceny urządzeń z tej linii. Pro 3 zaczął jednak znajdować licznych klientów, zarówno firmowych, jak i indywidualnych. Przy czym sukces ten miał też znaczenie nie tylko dla samej linii produktowej, ale i dla całego Microsoftu. Jego partnerzy sprzętowi starannie kopiowali pomysły Microsoftu lub wprowadzali swoje – lepsze lub gorsze – autorskie nowe pomysły.

Tablety hybrydowe stały się jedną z najgorętszych nowych kategorii sprzętowych na rynku IT, pozostając taką po dziś dzień i sukcesywnie odbierając coraz więcej rynku zwykłym, mniej funkcjonalnym tabletom. Jedynym systemem operacyjnym dostosowanym do hybrydowych potrzeb był Windows. A to oznaczało problem dla Apple’a i Google’a. W rok po premierze Surface Pro 3 pojawił się na rynku iPad Pro, z systemem operacyjnym zupełnie niegotowym na wygodną interakcję za pomocą innego interfejsu niż dotykowy. Pierwsze hybrydowe Chromebooki pojawiły się w masowej sprzedaży jeszcze później.

Microsoft nie zamierzał czekać na konkurencję. Udoskonalił Surface Pro i wprowadził Surface Booka.

W październiku 2015 r. pojawił się na rynku Surface Pro 4. Jeszcze smuklejszy, z jeszcze nowocześniejszymi procesorami. Z wygodnym mocowaniem na rysik, dzięki czemu w końcu użytkownicy mogli rozważać jego wykorzystywanie. I wadliwy, co się okazało nieco później i do czego wrócimy za chwilę. Po raz pierwszy też Microsoft odważył się na zaprezentowanie zupełnie nowego produktu, a był nim Surface Book.

Surface Book to urządzenie przedziwne. Do dziś nie mam o nim wyrobionej opinii, bo z żadnym nie obcowałem dłużej, niż kilka minut. Czym jest Surface Book? Jeżeli Surface Pro to tablet z przypinaną klawiaturą, to Surface Book jest laptopem z odpinanym ekranem. Pozwoliło to na upakowanie w Booku jeszcze wydajniejszych podzespołów i jeszcze pojemniejszych akumulatorów.

Surface Book był jednak koszmarnie drogi i zbyt dziwny, by wzbudzić zainteresowanie szerszej klienteli. By mechanizm odpinania ekranu działał, należało opracować skomplikowany system sprzętowych zależności między procesorami w podstawie a tymi pracującymi w mogącym pracować autonomicznie wyświetlaczu. Co więcej, z uwagi nietypowego rozkładu podzespołów, opracowano skomplikowany i dziwnie wyglądający zawias. Gdyby nie on, komputer ten wywracałby się przy każdym kichnięciu użytkownika.

Surface Pro 4 i Surface Booka trafiła plaga Skylake’a. I nie tylko.

Surface Pro 4 był dla mnie powrotem do sprzętów Microsoftu po przerwie na romans z cudownym laptopem HP. Trafiłem, wydawać by się mogło, wspaniale. Surface Pro 4 deklasował konkurencję pod prawie każdym względem, choć miał dużego minusa w postaci niskiego czasu pracy na akumulatorze. I sprzedawał się bardzo dobrze. Niestety, został wprowadzony na rynek za szybko.

Pro 4 i Book były pierwszymi urządzeniami na rynku z procesorami generacji Skylake. Były to pierwsze procesory Intela, które przejmowały od systemu operacyjnego rolę zarządzania zużyciem energii. I był to mechanizm wielce niedoskonały. Surface’y go wykorzystujące budziły się bez powodu, nie usypiały się poprawnie, a ich działanie w stanie wstrzymania można było porównać do generatora liczb losowych.

Microsoft i Intel pospiesznie wydawały kolejne aktualizacje systemu i sterowników, sytuację udało się jednak opanować dopiero w maju kolejnego roku. Co ciekawe, nie wpłynęło to jednak na zainteresowanie Surface Pro 4. Na dodatek po rozwiązaniu tego problemu urządzenia te sprawowały się już bez zarzutu. Niestety, do czasu.

Surface Pro 4 dotknął jeszcze jeden problem sprzętowy, tym razem już niemożliwy do poprawienia przez programową aktualizację. Na skutek kilkumiesięcznego wygrzewania (używania tabletu w sposób obciążający procesor) coś niedobrego dzieje się z buforem ramki, przez co obraz na wyświetlaczu zaczyna nieprzyjemnie drgać. Microsoft do tej pory nie podał dokładnej przyczyny problemu, wystosował jednak oświadczenie, w którym prosi pokrzywdzonych klientów o kontakt z pomocą techniczną Surface. Problem ten nie wystąpił jednak u większości użytkowników tego tabletu.

Surface Pro 4 był ostatnim dużym sukcesem Microsoftu. Choć nie ostatnim z linii Surface.

Surface pro dla grafika - tak, czy nie?

Surface Pro – następca czwórki, w którym zrezygnowano z oznaczenia numerycznego – usunął jedyną wadę poprzednika, jaką jest relatywnie niski czas pracy na akumulatorze. Odświeżono też Surface Booka, oferując go od teraz z wyświetlaczami o różnych przekątnych, oraz wprowadzono zupełnie nowe urządzenia.

Surface Laptop recenzja

Pierwszym jest Surface Laptop, który poza chęcią wypromowania idei stojącej za Windowsem 10 S miał zachęcić partnerów do szerszego i – w mojej ocenie – znacznie bardziej stosownego dla PC wyświetlacza o proporcjach 3:2. To relatywnie zwykły notebook, którego głównym wyróżnikiem jest wspomniany ekran.

Drugie to Surface Studio, a więc desktop dla rysowników. Jego zawias pozwala na transformację z pozoru typowego komputera typu AiO w gigantyczny, stacjonarny tablet, obsługiwany głównie za pomocą palców, rysika i akcesoriów takich, jak Surface Dial.

Niestety, żadne z tych nowych urządzeń nie zainspirowało rynku pecetów w żaden sposób. Co więcej, cały dział Surface wydaje się nieco wyhamowywać. Według ostatnich wyników finansowych firmy, dział ten odnotował raptem jednoprocentowy – a więc pomijalny – wzrost przychodów, mimo wprowadzenia wielu nowych urządzeń na rynek.

Surface się skończył? Tego jeszcze nie wiemy. Na pewno jednak okazał się wielkim i zasłużonym sukcesem.

To śmieszne urządzenie, które zalegało w magazynach Microsoftu, wpłynęło na cały rynek komputerów PC. Dziś każdy liczący się producent ma w swojej ofercie hybrydowe tablety i laptopy, przy czym przytłaczająca większość z nich pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego Windows. Surface Pro po dziś dzień uważany jest za najlepszy na rynku taki tablet, choć jeśli chodzi o hybrydowe laptopy, to zdania są tu już podzielone. Samą genialność tabletów Surface Pro mogę potwierdzić i ja. Wszak jestem z nimi już od pięciu lat i mam nadzieję, że będę i kolejną dekadę.

Nowe Surface’y pokroju Studio czy Laptop nie radzą sobie już tak świetnie, ale głównie z uwagi na fakt, że partnerzy Microsoftu nauczyli się budować innowacyjne i świetne komputery, w tym HP Envy, Lenovo Yoga, Asus ZenBook czy Dell XPS. Surface’y od dawna nie są najlepszymi urządzeniami z Windowsem, a jednymi z najlepszych. Ta subtelna różnica może znacząco wpływać na wyniki sprzedaży.

Faktem jest jednak to, że Microsoft nie tylko stworzył zupełnie nową kategorię urządzeń, ale również zdołał ją spopularyzować.

Zajęło mu to co prawda więcej czasu niż zakładano, dziś jednak coraz trudniej  znaleźć niedotykowy komputer, a tabletowe hybrydy, w tym z segmentu premium, co kwartał znajdują miliony nowych nabywców. Jak wynika z najnowszych badań IDC, większość to urządzenia z Windowsem i iOS-em.

Piąte urodziny Surface’a świętuję z radością, bo mój związek z Surface’em trwa prawie równie tyle. Czekam jednak na dalsze nowości. Jak wykazaliśmy, dziś hybrydy ma każdy producent sprzętu, nie tylko tego z Windowsem na pokładzie, a Surface zaczyna tracić atut bycia wyjątkowym. Być może Microsoft zaskoczy nas jeszcze kolejnym lub wieloma dobrymi pomysłami. Jest równie możliwe, że Surface nie jest już rynkowi potrzebny, bo spełnił już swoją rolę.

Faktem jest jednak to, że okazał się świetnym sprzętem z odpowiednio zaprojektowanym do niego oprogramowaniem, który wprowadził powiew świeżości na skostniałym rynku PC. Faktem jest również to, że najnowszy Surface Pro jest w swojej kategorii bezkonkurencyjny, nie licząc swojej ceny. Pozostali członkowie tej rodziny urządzeń również mają niewiele powodów do wstydu. To sukces, który ciężko będzie powtórzyć.

Dołącz do dyskusji

Advertisement