Trwa ofensywa przeciwko kryptowalutom. KNF idzie na wojnę z giełdą BitBay

News/Biznes 05.02.2018
Trwa ofensywa przeciwko kryptowalutom. KNF idzie na wojnę z giełdą BitBay

Trwa ofensywa przeciwko kryptowalutom. KNF idzie na wojnę z giełdą BitBay

Komisja nadzoru finansowego wpisała największą polską giełdę kryptowalutową na listę ostrzeżeń publicznych. Teraz za BitBay najprawdopodobniej weźmie się prokuratura.

Jak możemy przeczytać na stronie komisji UKNF skierował zawiadomienie do prokuratury z z art. 150 ust. 1 ustawy o usługach płatniczych. O co tu konkretnie chodzi?

Zrzut ekranu ze strony KNF.

Artykuł ten dotyczy nieuprawnionego prowadzenia działalności w zakresie świadczenia usług płatniczych. Działalność BitBay wygląda bowiem następująco: po rejestracji i poświadczeniu tożsamości klient giełdy przelewa na poczet swojego portfela środki np. w złotówkach. Trafiają one na konto giełdy, a klient może kupować kryptowaluty.

Jak można się domyślać, BitBay nie posiada zgody KNF na prowadzenie działalności związanej ze świadczeniem usług. Firma istnieje jednak już dobrych kilka lat, więc decyzja może mieć związek z generalną ofensywą świata finansów na kryptowaluty. Czym się ona przejawia? Otóż:

Warto jednak zadać sobie pytanie czy przechowywanie złotówek na koncie BitBay to “świadczenie usług płatniczych”? Sprawą zapewne zajmie się katowicka prokuratura, ale BitBay wydaje się pewny siebie.

BitBay stosuje procedury i procesy, które gwarantują, że nasza działalność jest zgodna z prawem a środki naszych klientów są bezpieczne. Na te okoliczności posiadamy stosowne opinie prawne. W ocenie naszej oraz współpracujących z nami kancelariami wpis jest bezzasadny – czytamy w oświadczeniu giełdy.

BitBay podkreśla również, że KNF się z nimi nie kontaktował, a samo wpisanie na listę nie wynika z narażania środków klientów na ryzyko.

Czy jesteśmy świadkami kolejnego aktu walki nowe konta stare?

Z jednej strony mamy pretendenta do finansowego tronu, a z drugiej ułożony, choć drżący w posadach system bankowy. Część obserwatorów jest zdania, że tzw. banksterzy chcą zgnieść bitcoina i inne kryptowaluty w zarodku. Prawda jest jednak taka, że cały krypto-rynek to (jeszcze) pikuś w porównaniu nawet do złotówki i rządzący obawiają się raczej powtórki z Amber Gold.

Korwinista zakrzyknąłby od razu, że to zamach na wolny rynek i rządzący powinni dać ludziom wolną rękę w gestii tego, gdzie chcą inwestować swoje środki. Taki pogląd świetnie sprawdza się w czasie hossy, kiedy każdy chce robić interesy na własną rękę. Jak pokazał przykład frankowiczów bessa potrafi zmieniać poglądy ludzi o 180 stopni.

PS. Uważajcie na Pekao!

W końcu jego jednostka też znajduje się na liście ostrzeżeń KNF. Używanie pieniędzy grozi ich utratą. Przed użyciem skonsultuj się z Ministrem Finansów bądź szefem NBP.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement