Nawet 470 km zasięgu i 7,6 s do setki. Taki jest elektryczny Hyundai Kona

News/Motoryzacja 27.02.2018
Nawet 470 km zasięgu i 7,6 s do setki. Taki jest elektryczny Hyundai Kona

Nawet 470 km zasięgu i 7,6 s do setki. Taki jest elektryczny Hyundai Kona

Elektryczny Hyundai Kona nie ma już przed nami niemal żadnych tajemnic. Mały crossover oferowany będzie w dwóch odmianach, różniących się m.in. zasięgiem.

Drugi, ale i pierwszy.

Nowy, elektryczny Hyundai Kona nie jest pierwszym elektrycznym samochodem w ofercie tej marki. Przed nim zadebiutowała jeszcze napędzana w ten sam sposób odmiana Ioniqa.

Kona jest jednak pierwszym elektrycznym, małym SUV-em (wymiary 4175 x 1800 x 1565 mm, rozstaw osi 2600 mm) oferowanym w Europie. Co biorąc pod uwagę popularność modeli z tego segmentu jest dość zastanawiające.

Dwie wersje i 7,6 s do setki.

Bazowa wersja dysponować będzie z zestawem akumulatorów o pojemności 39,2 kWh, natomiast wersja o większym zasięgu – 64 kWh. Różne będą też moce silników elektrycznych. Słabsza Kona zaoferuje 99 kW (ok. 135 KM, moment obrotowy 395 Nm), mocniejsza natomiast – 150 kW (ok. 204 KM, moment obrotowy 395 Nm), co powinno zapewnić przyspieszenie do 100 km/h w 7,6 s (9,3 s dla słabszej wersji).

Fani nadmiernie szybkiej jazdy nie mają przy tym na co liczyć – maksymalna prędkości elektrycznej Kony to 167 km/h.

Zasięg wersji 39,2 kWh szacuje się na około 300 km, natomiast 64 kWh – 470 km (a przynajmniej takie są założenia). Uzupełnianie energii w akumulatorach może być realizowane z wykorzystaniem szybkiego ładownia – przy mocy 100 kW ładowanie do 80 proc. zajmuje około 54 minuty. Jeśli skorzystamy ze standardowej, ale nie szybkiej ładowarki (do 7,2 kW), ładowanie zajmie 9 godzin i 40 minut dla odmiany z większym zasięgiem i 6 godzin i 10 minut dla mniejszej.

Elektryczny Hyundai Kona może być też ładowany z gniazdka, choć na wszelki wypadek producent nie podaje tutaj żadnych konkretnych czasów ładowania.

Wspólna dla obu wersji jest pojemność bagażnika – pomijając schowek na kabel ten liczy sobie 373 l. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę miejsce, które on zajmuje, zostaje nam 332 l.

Na pokładzie – do wyboru.

Elektryczna Kona oferowana będzie m.in. z nowym, 7-calowym wyświetlaczem umieszczonym za kierownicą, HUD-em, a także wsparciem dla ładowania bezprzewodowego dla smartfonów i obsługą Android Auto i Apple CayPlay. Centralny wyświetlacz z nawigacją oferowany jest w dwóch rozmiarach – z przekątną 7″ lub 8″.

Co ciekawe, za kierownicą umieszczono… łopatki, ale nie będą one służyć do zmiany biegów, a do regulacji intensywności odzyskiwania energii podczas hamowania silnikiem.

Zamiast dźwigni zmiany biegów – przyciski przełączające tryby jazdy.

Kupujący skorzystać z  podgrzewanych i wentylowanych foteli, regulowanych w 8 płaszczyznach (plus regulacja podparcia lędźwiowego). Opcjonalnie oferowana będzie też podgrzewana kierownica.

Na liście opcji figurują także systemy bezpieczeństwa Hyundai SmartSense, obejmujące m.in. adaptacyjny tempomat, system zapobiegania kolizjom z wykrywaniem pieszych, system utrzymania samochodu na pasie ruchu (w standardzie), monitorowanie martwych pól, system zapobiegania kolizjom podczas cofania, ostrzeżenie o poziomie zmęczenia kierowcy oraz o ograniczeniach prędkości. Nie zabraknie też LED-owych świateł z opcją trybu automatycznej regulacji.

Na razie nie podano cen elektrycznego wariantu Kony. Wersja spalinowa startuje cenowo z pułapu 69 tys. zł, jednak można założyć, że jej nowsza odmiana będzie wyraźnie droższa. Dla porównania hybrydowy Ioniq zaczyna się od 99,9 tys. zł, natomiast jego wersja w pełni elektryczna kosztuje już niemal 150 tys. zł.

Z Hyundaiem Kona będziemy mieli szansę zapoznać się lepiej najprawdopodobniej podczas nadchodzących targów w Genewie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement