Gra o psie życie

Artykuł/Media 12.02.2018
Gra o psie życie

Gra o psie życie

Zarządca autostrady A4 na odcinku Katowice-Kraków urządził konkurs na film, przygotowany w Minecrafcie, o tematyce porzucania psów przy drogach.

Moją pierwszą oczywistą reakcją był śmiech pomieszany z lekkim zniesmaczeniem, sprowadzaniem poważnej tematyki porzucanych psów do wideo w Minecrafcie. Obejrzałam jednak jedno wideo youtubera, o którym nie mam pojęcia, a który jest popularny i zmieniłam zdanie. Każda akcja, która zwiększa świadomość problemu jest dobra, o ile go nie trywializuje. A ta tego nie robi.

Nie ma danych na temat tego, ile psów każdego roku wykopywanych jest z aut przy drogach.

Wiadomo jedynie, że sporo. Mam jednego takiego. Nie z autostrady, tylko z jakiegoś lasku w Katowicach. Bronia, bo tak ma na imię, miała szczęście, bo zainteresował się nią starszy pan, który zatrzymał się, by ją nakarmić.

Bronka, wtedy jeszcze bezimienna, wskoczyła mu do samochodu i nie dała panu wyboru. Niestety, nie mógł jej zatrzymać ze względów zdrowotnych i suczka trafiła do mnie do czasu znalezienia nowego domu. Nie znalazła, pewnie dlatego, że jest ekstremalnie niefotogeniczna, a urodą przypomina bardziej potworka z jakiejś kreskówki niż słodkiego psa. Została na zawsze i jest wspaniałą towarzyszką. Tyle że po niemal trzech latach wciąż ma obsesję na punkcie samochodów. Potrafi wskoczyć nawet do otwartych aut obcych ludzi. Jakby bała się, że jak nie zdąży wsiąść, to znowu zostanie sama.

Spod stacji benzynowej na ruchliwej trasie trafiła kiedyś do mnie inna suka. Żyła z resztek z baru na stacji benzynowej i gdy weszła do mieszkania, nie chciała wyjść. Była przerażona samą możliwością wyjścia na zewnątrz. Pewnie bała się, że znowu zostanie sama na zimnie.

Miałam jeszcze Lenkę (skrót od Orlenka, bo wyrzucono ją przy stacji Orlenu – stacji, na której co roku ląduje co najmniej kilka psów; widocznie ma dogodną lokalizację) i kilka innych psów z dróg. Wszystkie mają problem z zaufaniem, ale też szczęście, że ktoś się zatrzymał, zainteresował i postanowił pomóc, że nie wpadły pod samochód, że nie zdechły z głodu, wycieńczenia czy choroby.

Nie wiem, jak z tym problemem radzi sobie Stalexport Autostrada Małopolska S.A., zarządca wspomnianego wcześniej odcinka A4 i nie wiem, ile psów ląduje na autostradach.

Mam wątpliwość co do motywów przeprowadzania takiego konkursu. Trochę niesmaczna jest również jego nazwa – Gra o Psie Życie, ale przecież cel jest dobry.

Użycie Minecrafta i youtuberów minecraftowych do rozpowszechnienia akcji jest nieoczekiwanie genialne. Największą grupą odbiorców tych treści są dzieci. To one są najbardziej skłonne zmienić poglądy i zachowanie pod wpływem emocjonalnych treści. A przecież takie są wszystkie filmiki o porzuconych psach – uderzają prosto w emocje większości ludzi z choćby minimalną empatią.

Trochę brakuje mi w Grze o Psie Życie większej ilości informacji.

Uświadamianie jest świetne, ale co dalej zrobić z psem, gdzie go zgłosić, jak pomóc? Organizatorzy nie zadbali o to, by kompleksowo potraktować problem.

Mam jednak nadzieję, że dzięki temu konkursowi ktoś zwróci uwagę na samotnego psa błąkającego się drodze i mu pomoże. Mam też nadzieję, że każda taka mała akcja poskutkuje większą świadomością tego, że psy to nie prezenty i że zasługują na lepsze traktowanie.

PS. Mam tymczasowo pięć cztero-pięciomiesięcznych odratowanych szczeniaków do adopcji. Ktoś chętny?

Dołącz do dyskusji

Advertisement