Nie wierzcie w te ogromne podwyżki dla artystów w streamingu. Wytwórnie mydlą oczy muzykom

News/Biznes 29.01.2018
Nie wierzcie w te ogromne podwyżki dla artystów w streamingu. Wytwórnie mydlą oczy muzykom

Nie wierzcie w te ogromne podwyżki dla artystów w streamingu. Wytwórnie mydlą oczy muzykom

Copyright Royalty Board (CRB) ogłosił bardzo ważną zmianę dla muzyków, publikujących swoją twórczość w serwisach streamingowych takich, jak Spotify, Apple Music, czy Tidal.

Zmiana dotyczy stawek wynagrodzenia. Do tej pory artyści otrzymywali 10,5 proc. zysków pochodzących z odsłuchań ich twórczości. Teraz otrzymają 15,1 proc. Zmiana jest dość duża – mówimy tu o podwyżce w wysokości 43,8 proc.

Wyższe stawki za strumieniowanie muzyki to dobra wiadomość dla twórców.

Oczywiście podwyżka ogłoszona przez CRB nie sprawi, że muzycy zaczną nagle zarabiać na strumieniowaniu więcej, niż wytwórnie. Według organizacji NMPA (National Music Publishers’ Association), która zrzesza ponad 2,5 tys. wydawców muzyki, na każdego dolara wypłacanego twórcom, wytwórnie zarabiają ok. 3,82 dol. NMPA uważa tę nierówność za mocno niesprawiedliwą i od jakiegoś czasu domaga się (m.in. od CRB) wyrównania tej różnicy.

Copyright Royalty Board to amerykańska instytucja, więc teoretycznie ogłoszone przez nią zmiany nie powinny dotknąć rynku globalnego. W praktyce jednak organizacje od praw autorskich są ze sobą połączone, a zasady przez nie ustalane obejmują wytwórnie, które operują na międzynarodowych kontraktach.

Podwyżka za strumieniowanie muzyki ma drugie dno.

15,1 proc. zysków dla twórcy utworu, bez którego sam utwór nigdy by nie powstał dla wielu muzyków wydaje się być absurdalnie niską stawką. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że sieć daje nam coraz bardziej skuteczne formy promowania swojej twórczości.

Dlatego też wielu niezależnych twórców zaczyna kwestionować zastany porządek, w którym najwięcej do powiedzenia mają wytwórnie muzyczne i duże serwisy streamingowe. Alternatywą dla zastanego statusu quo ma być technologia blockchain, dzięki której pośrednictwo takich podmiotów, jak wytwórnia, czy serwis streamingowy przestanie być potrzebne.

Nad wprowadzeniem tego rozwiązania w życie pracuje np. portal Voise. Po dopełnieniu krótkich formalności, muzycy którzy się tam zarejestrują, będą mogli sprzedawać swoje utwory bezpośrednio wszystkim zainteresowanym słuchaczom. Opłaty transakcyjne pobierane przez sam serwis będą minimalne. Nie dość, że twórcy zarobią znacznie więcej (w ujęciu procentowym), to może okazać się, że zmaleją również ceny samych utworów.

Bardzo podobne rozwiązanie, tylko bez korzystania z technologii blockchain już teraz oferuje chociażby portal Bandcamp, zorientowany na muzykę niezależną. Zresztą jestem tam stałym klientem.

Nowe formy niezależnej dystrybucji muzyki to zagrożenie – zarówno dla wytwórni muzycznych, jak i dla serwisów oferujących strumieniowanie utworów. Jeśli dany zespół, bądź artysta jest w stanie zapewnić sobie odpowiednią promocję swoich utworów, może okazać się, że podpisywanie umowy z wytwórnią i umieszczanie swoich płyt na Apple Music, Spotify i innych serwisach jest po prostu nieopłacalne.

Dlatego nie zdziwiłbym się, gdyby w niedalekiej przyszłości CRB znów podniosło stawki za strumieniowanie muzyki dla jej twórców.

Dołącz do dyskusji

Advertisement