Nowe wcielenie legendy. Oto zupełnie nowy Mercedes Klasy G

News/Motoryzacja 15.01.2018
Nowe wcielenie legendy. Oto zupełnie nowy Mercedes Klasy G

Nowe wcielenie legendy. Oto zupełnie nowy Mercedes Klasy G

W końcu jest – zupełnie nowy Mercedes Klasy G. Większy, lepszy, bardziej luksusowy i… tak samo kanciasty. 

Po latach oczekiwania Mercedes w końcu zdecydował się stworzyć i zaprezentować nową klasę G. Ale spokojnie, nie będzie ona kolejnym miejskim SUV-em.

Pomimo 30 lat, które minęły od debiutu Klasy G, o jednym nie mogło być mowy – o rewolucji z zewnątrz.

Bryła, choć miejscami wyraźnie zmieniona, nadal pozostaje niesamowicie charakterystyczna i trudno nową Klasę G pomylić z czymkolwiek innym.

Zachowano m.in. klasyczne kierunkowskazy…

… ogromne, okrągłe reflektory przednie (choć teraz oczywiście LED-owe)…

… oraz typowy dla Klasy G sposób i miejsce montażu zawiasów drzwi (więc zapewne zachowany został także dźwięk ich zamykania).

Koło zapasowe na tylnej klapie? Oczywiście też jest.

Dodatkowo spore już i tak auto w nowej generacji dodatkowo urosło. Jest o 5,3 cm dłuższe i o 12,1 cm szersze.

Różnicę w rozmiarach zobaczymy też w nowym wnętrzu, szczególnie z tyłu. Pasażerowie drugiego rzędu zyskali aż 15 cm miejsca na nogi.

Klasa G nie stała się przez to jednak nagle limuzyną. Nadal jest terenówką z prawdziwego zdarzenia.

W porównaniu do poprzednika zwiększono nawet prześwit – teraz wynosi on 24,1 cm (27 cm dla przedniej osi). Kąt natarcia – 31 stopni. Kąt zejścia – 30 stopni.

Głębokość brodzenia? Do 70 cm. O 10 cm więcej, niż potrafił znieść poprzednik.

Nowa klasa G jest też sztywniejsza i lżejsza (o 170 kg) od poprzednika, a przy projektowaniu zawieszenia pomagali inżynierowie z AMG.

Wnętrze – które już znamy – to natomiast zupełnie inna bajka. Tutaj zdecydowano się jedynie zachować najbardziej charakterystyczne elementy, zmieniając wszystko inne.

W środku debiutuje m.in. zestaw podwójnych wyświetlaczy (opcjonalnie) oraz kierownica z touchpadami zamiast przycisków kierunkowych.

Również i tutaj nie zabrakło jednak nawiązań do legendy klasy G. Widać do chociażby w kształcie nawiewów środkowych czy głośników na podszybiu.

Nowa klasa G zadebiutuje w jednej wersji silnikowej. Z 4-litrowym, benzynowym V8 o mocy ponad 420 KM (610 Nm), współpracującym z 9-biegową przekładnią automatyczną.

Kierowca do wyboru będzie miał kilka trybów jazdy – od Comfort, przez Sport, aż po Off-road.

Oprócz tego, niezależnie od wyboru jednego z powyższych trybów, po włączeniu blokady dyferencjałów aktywowany zostanie tryb G-Mode, dedykowany jeździe w trudniejszym terenie.

Cena? W Niemczech na start około 107 tys. euro – tyle samo, ile trzeba było zapłacić za poprzednika.

Dołącz do dyskusji

Advertisement