Prezydent Francji zapowiedział cenzurę internetu. Tylko nazwał to trochę ładniej

News/Social media 04.01.2018
Prezydent Francji zapowiedział cenzurę internetu. Tylko nazwał to trochę ładniej

Prezydent Francji zapowiedział cenzurę internetu. Tylko nazwał to trochę ładniej

Kolejny kraj ma swoją strategię na walkę z fake newsami. Francja przed wyborami będzie blokowała strony. Emmanuel Macron zapowiedział wprowadzenie nowych przepisów.

Podczas noworocznego przemówienia prezydent Francji Emmanuel Macron nazwał fake newsy zagrożeniem dla liberalnej demokracji i obiecał wprowadzenie prawa, które pomoże z nimi walczyć.

Jawni sponsorzy i blokowanie stron.

Nowe przepisy mają wprowadzać górną granicę cenową, która obowiązywałaby w wypadku płacenia za publikowanie treści sponsorowanych, a także zwiększyć przejrzystość tych publikacji. Portale, które umieszczają odpłatnie ogłoszenia i artykuły, będą musiały dodawać do nich informację o tym, kto zapłacił za ich publikację. Dzięki temu nawet zwykłemu użytkownikowi łatwiej będzie dotrzeć do źródła danej informacji i samemu ocenić jej wiarygodność. Warto przypomnieć, że takie rozwiązanie jest już testowane przez samego Facebooka po aferze z wyborami w Stanach Zjednoczonych.

Dodatkowe przepisy mają też obowiązywać przed wyborami. Fake newsy, które pojawią się w tym czasie na stronach, zostaną usunięte, a strony, które je publikują, zablokowane. Prawdopodobnie zostanie do tego użyty system wykorzystywany już do walki z przestępczością, który polega na blokowaniu określonych przez władzę stron przez dostawców internetu.

Macron wie, o czym mówi.

O kampanii fake newsowej prowadzonej podczas wyborów Macron wie wiele. Sam był jej ofiarą. W trakcie wyścigu prezydenckiego w mediach społecznościowych pojawiły się informacje na temat jego zagranicznych kont i romansów. W internecie pojawiły się też sfabrykowane artykuły mówiące o tym, że kampania prezydencka Macrona jest sponsorowana przez Arabię Saudyjską. Informacja okazała się fałszywa, ale na jej zdementowanie potrzeba czasu, a i tak zostaje efekt: „jeśli mówili, to coś w tym musi być”.

Macron o rozpowszechnianie fake newsów oskarża Rosję. Wprost wskazuje na rosyjskie media, jako na tuby propagandowe, służące do prowadzenia polityki Kremla, a nie do dostarczania prawdziwych informacji.

Rosyjską interwencję w wybory w Stanach Zjednoczonych uważnie bada FBI. Wzmożoną walkę z fake newsami prowadzi Facebook. Macron ma zamiar wprowadzić prawo, które ukróci ich rozprzestrzenianie się w internecie. Pytanie tylko, czy którekolwiek z tych działań będzie skuteczne.

Dołącz do dyskusji