Hearthstone to e-sportowy poker z pulą nagród wynoszącą 2,5 mln dolarów

Artykuł/Gry 22.01.2018
Hearthstone to e-sportowy poker z pulą nagród wynoszącą 2,5 mln dolarów

Hearthstone to e-sportowy poker z pulą nagród wynoszącą 2,5 mln dolarów

Hearthstone to obecnie jeden z największych e-sportowych tytułów. Karciankę śledzą tysiące widzów na Twitchu, a gracze cieszą się statusem celebrytów.

Podczas amsterdamskich mistrzostw miałem okazję porozmawiać o tworzeniu społeczności z przedstawicielem Blizzarda, a także zamienić słowo z JasonemZhou, który podczas mistrzostw HCT dotarł do półfinału.

Karol Kopańko, Spider’s Web: Na początku profesjonalnego e-sportu największym organizatorem turniejów był CPL. Ich sezon składał się z wielu turniejów organizowanych w różnych zakątkach świata: w Brazylii, Niemczech, Chinach, Turcji, czy Wielkiej Brytanii. Każdy sezon kończył się też finałem w Stanach Zjednoczonych, który wyłaniał mistrza. Zastanawia mnie czy projektując sezon Hearthstone wzorowaliście się na ich przykładzie?

Matt Wyble, manager e-sportu w Blizzardzie: Oczywiście zawsze analizuje się przeszłe przykłady robiąc coś nowego. U nas sposób organizacji wyłonił się jednak organicznie. Zaczęło się od ludzi streamujących na Twitchu, później powstały pierwsze turnieje, a następnie gra dostała się na największe wydarzenia w branży.

Wszystko zaczyna się jednak od samych graczy. Co ich przyciąga przed ekrany poza świetną rozrywką?

Bardzo często ludzie oglądają Hearthstone, bo chcą się nauczyć lepiej grać. Tu nie potrzebujesz wysokiego współczynnika kliknięć na sekundę (jak w Starcrafcie – przyp.red) czy doskonałej koordynacji oko – ręka (jak w CS-ie – przyp.red.). Możesz zagrać takimi samymi kartami jak najlepsi gracze i skopiować ich strategię.

Blizzard chciał, aby widzowie poczuli się jak w tawernie, więc na widowni ustawił długie stoły.

Więc każdy może zagrać jak mistrz?

To o wiele trudniejsze w praktyce (śmiech). Nie ma przypadku w tym, że Pavel, JasonZhou, ShtanUdachi czy Kolento tak długo utrzymują się w czołówce. Gra jest o wiele bardziej skomplikowana niż się to wydaje na pierwszy rzut oka i wymaga wiele myślenia.

Dodatkowo, jedna rzecz, to grać online, a druga to grać przed tysiącami ludzi w hali o wielką nagrodę pieniężną, mając przeciwnika twarzą w twarz.

Nie przypominam sobie jednak drugiej gry e-sportowej, w której szczęście odgrywałoby tak znaczącą rolę.

Dlatego Hearthstone można porównać do bardziej do pokera niż do szachów. Cały czas przepaść pomiędzy mną – całkiem zaawansowanym graczem, a profesjonalistami jest ogromna.

Jak więc staracie się przyciągać profesjonalistów do Hearthstone’a?

Inwestujemy w środowisko i pomagamy graczom. Jedna rzecz to nagrody za zwycięstwa (w tym sezonie pula nagród sięgnęła 2,5 mln dol.), ale ważniejsze jest promowanie streamów i kanałów społecznościowych naszych graczy. Dodatkowo wprowadzamy system Hearthstone Masters z rangami dla najlepszych graczy, który sprawi, że będą mogli poczuć się pewniej.

Dbamy też o widzów. Tworzymy coraz więcej treści, przykładowo w 2017 roku nagraliśmy 10 razy więcej filmów niż w 2015. Dzięki temu Hearthstone można oglądać na żywo niezależnie od strefy czasowej.

Na mistrzostwach można było zagrać też w papierowego Hearthstone.

No i tworzycie takie festiwale dla swojej gry, jak ten, na którym jesteśmy.

Porównałbym go do Blizzconu, oczywiście z zachowaniem skali. Wyszliśmy bowiem z przeświadczenia, że nie każdy może sobie pozwolić po podróż do Kalifornii i chcieliśmy dać graczom mały przedsmak tamtego święta, ale w Europie – z cosplayerami, quizami, konkursami i turniejami dla amatorów.

Na koniec w takim razie zadam Ci pytanie o przyszłość Hearthstone. Popularność waszej i innych gier na Twitchu zdaje się sugerować, że e-sport może w przyszłości odebrać wielu widzów widowiskom sportowym.

Uważam oczywiście, że sport i e-sport będą się w przyszłości uzupełniały, widać jednak, że dla najmłodszego pokolenia różnica pomiędzy jednym, a drugim jest niewielka.

Jedni grają przed komputerem, a inni na boisku, ale chodzi o to samo.

Wielu ludzi w moim wieku często wraca wspomnieniami do swoich pierwszych meczów w piłkę nożną. Teraz dzieciaki mają coś takiego z LoL-em albo Hearthstone. Świetnie jest widzieć na trybunach całe rodziny i rodziców wprowadzających pociechy w świat ulubionej gry.

Areną starcia najlepszych graczy w Hearthstone stała się dawna giełda amsterdamska.

Wywiad z JasonZhou – topowym graczem Hearthstone.

JasonZhou to chiński mistrz Hearthstone. Grać zaczął 3,5 roku temu, a do profesjonalistów dołączył dwa lata temu. Krótkiego wywiadu udzielił mi zaraz po awansie do półfinału.

JasonZhou i autor artykułu.

Karol Kopańko, Spider’s Web: Hearthstone to jeden z młodszych tytułów e-sportowych. Takie turnieje to pewnie nowość nawet dla najlepszych graczy?

JasonZhou: Nie do końca. W Chinach Hearthstone to trzeci albo czwarty największy tytuł i mamy już mnóstwo turniejów. Każdy z nich jest okazją, aby sprawdzić swoje umiejętności i opanowanie przed dużą publicznością.

Preferujesz takie turnieje czy raczej grę online?

Zdecydowanie wolę grać twarzą w twarz, wtedy z tej twarzy można wyczytać wiele ciekawych informacji.

Zupełnie jak w pokerze.

Dokładnie, np. kiedy widzę zdenerwowanie na twarzy mojego przeciwnika, to mogę przeczuwać, że zagra defensywnie.

A jak się przygotowujesz do turniejów?

Tym razem przygotowywałem się niewiele, bo grałem ze znajomymi tylko dwa tygodnie. Sam należę też do graczy, którzy wolą oglądać potyczki innych i je analizować.

Właśnie – używasz do tego jakichś wzorów matematycznych, które pozwalają ci na obliczenie, które karty dadzą zwycięstwo.

Bardzo rzadko, przeważnie rozkładam to na czynniki pierwsze po prostu w głowie. Idzie mi szybko, bo mam już duże doświadczenie.

Na koniec cosplay, którego nie mogło zabraknąć na growej imprezie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement