Ferrari rzuca wyzwanie Tesli i bierze przykład z najdziwniejszego projektu Lamborghini

News/Motoryzacja 17.01.2018
Ferrari rzuca wyzwanie Tesli i bierze przykład z najdziwniejszego projektu Lamborghini

Ferrari rzuca wyzwanie Tesli i bierze przykład z najdziwniejszego projektu Lamborghini

Kolejna firma rzuca wyzwanie Tesli. Ferrari ogłosiło, że zbuduje w pełni elektryczny supersamochód. 

Zapowiedź dostania się szturmem na rynek ekologicznych luksusowych aut Sergio Marchionne ogłosił podczas targów motoryzacyjnych w Detroit. Choć CEO Ferrari nie chciał zdradzić żadnych szczegółów dotyczących samego samochodu, to zapowiedział, że zostanie on wypuszczony na drogi przed 2020 rokiem. To nie jest przypadkowo wybrana data.

Misja: zdążyć przed Teslą.

W listopadzie 2017 r. Tesla zaprezentowała swój nowy supersamochód. Oszałamiająca Tesla Roadster do 96,5 km/h rozpędza się w 1,9 sekundy, osiąga prędkość maksymalną 400 km/h, a jej zasięg na jednym naładowaniu to ponad 1000 km. To cudo ma wejść do sprzedaży właśnie w 2020 r.

Na Marchionne nie robi to jednak wielkiego wrażenia. Pozostaje pewny siebie i pewny powodzenia projektu:

Jeśli ma zostać zbudowany elektryczny supersamochód, to pierwsze zrobi to Ferrari. Ludzie są pod wrażeniem tego, co Tesla zrobiła z supersamochodami – nie umniejszam osiągnięć Elona, ale myślę, że każdy z nas może to zrobić.

Dopiero przyjdzie nam się przekonać, czy w rzeczywistości propozycja Ferrari będzie w stanie dorównać temu, co zaprezentowała firma Elona Muska. Inni producenci samochodów także nabierają apetytu na w pełni elektryczne supersamochody. BMW zapowiada wypuszczenie w najbliższej przyszłości całkowicie elektrycznej wersji i8 Roadstera. Porsche ma zaś Mission E, które według zapowiedzi pojawi się w sprzedaży już w 2019 r.

Nigdy nie mów nigdy.

Marchionne zapowiedział w Detroit jeszcze jeden interesujący projekt. Do 2020 r. możemy się spodziewać po Ferrari wypuszczenia na drogi najszybszego na rynku… SUV-a. Być może po tym, jak Lamborghini wprowadziło na rynek Urusa, takie rzeczy nie powinny zaskakiwać, ale jakoś nie mogę pozbyć się dziwnego uczucia, że coś tu jest nie tak. Może dlatego, że jeszcze niedawno sam Marchionne pytany o SUV-a spod znaku Ferrari zapowiadał, że wcześniej trzeba go będzie zastrzelić.

Wszyscy wiemy, że terminy premier lubią się zmieniać, a buńczuczne zapowiedzi nie zawsze mają pokrycie w rzeczywistości. Jeśli Ferrari nie zachwyci świata pierwszym elektrycznym supersamochodem, ma w zanadrzu inną niespodziankę, która powinna zadziwić fanów motoryzacji – swojego SUV-a.

Dołącz do dyskusji

Advertisement