Świetny kompromis ceny, jakości i możliwości. Bezprzewodowe słuchawki Audictus Adrenaline – recenzja

Recenzja/RTV 11.01.2018
Świetny kompromis ceny, jakości i możliwości. Bezprzewodowe słuchawki Audictus Adrenaline – recenzja

Świetny kompromis ceny, jakości i możliwości. Bezprzewodowe słuchawki Audictus Adrenaline – recenzja

Audictus Adrenaline to aktualnie moje ulubione bezprzewodowe słuchawki dokanałowe. Chociaż zostały stworzone z myślą o biegaczach (fuj), sportowcach (meh) i osobach aktywnych fizycznie (Boże, uchowaj), to nawet taki leń jak ja nie może się z nimi rozstać podczas codziennych obowiązków w domu i garażu.

Zacząłem tolerować mycie naczyń. Czynność, którą wymyślono gdzieś między szóstym i siódmym kręgiem piekła, zawsze była dla mnie jak najgorsza kara. Mam tak zabudowaną kuchnię, że instalacja nawet najmniejszej zmywarki jest niemożliwa. Dzień w dzień pucuję te talerze i sztućce, lepi się to od płynu i tłuszczu, a ja zgrzytam zębami. Czuję, że marnuję czas. Próbowałem umilić tortury programami publicystycznymi i audycjami, ale szum lecącej wody skutecznie uniemożliwia wygodny odsłuch. No, a przecież nie będę biegał po kuchni z kablem.

Audictus Adrenaline to nowy kompan codziennych obowiązków. Świetna jakość dźwięku idzie w parze z dobrym tłumieniem.

Słuchawki są niepozorne. Małe pudełko, kabel o długości wystarczającej na oplot szyi i karku, kabel USB do ładowania, nakładki memory foam i gąbki w rozmiarach S, M i L to całość zestawu. Jakby się postarać, wszystko mieści się w okrągłym etui o średnicy kilku centymetrów. Pierwsze wrażenie jest dosyć pozytywne, ale otwierając pudełko w życiu bym nie przypuszczał, że z Adrenaline spędzę później tak wiele czasu.

Pierwsze, co mnie zaskoczyło, to nie jakość, ale sam kształt dźwięku. Audictus Adrenaline jest modelem zaskakująco multimedialnym. Takim z solidnie rozkręconymi niskimi oraz średnimi tonami. Dźwięk charakteryzuje ziemisty, donośny bas. Niskie tony bez wątpienia królują. Przez to na Adrenaline’ach bardzo przyjemnie słucha się filmów, seriali, podcastów, audycji radiowych czy programów telewizyjnych.

Pozytywne zaskoczenie o tyle, że Audictus promuje swoje urządzenie jako typowo muzyczne. Do odtwarzania kawałków podczas joggingu czy pobytu na siłowni. W praktyce słuchawki są znacznie bardziej wszechstronne, co bardzo przypadło mi do gustu. Niestety, cierpi na tym rock czy metal, który wymaga lepszego dopasowania za pomocą equalizera. Za to pop, muzyka elektroniczna, taneczne kawałki – bajka. Bardzo poprawna jakość dźwięku jak na słuchawki do 200 zł.

Audictus Adrenaline jest modelem stworzonym z myślą o pracy i zabawie w trudnych warunkach.

Słuchawki zostały uodpornione na deszcze i ulewy, oferując podstawową klasę wodoszczelności IPX 4. Nie można w nich pływać i nurkować, ale już podczas jazdy rowerem w czasie burzy nie musimy się obawiać o zmoczenie elektroniki. Do tego dochodzą charakterystyczne dla sportowych modeli skrzydełka stabilizujące, które podlegają demontażowi. Chociaż obudowa ma aluminiowe elementy, nie ciąży. Za to wygląda naprawdę nieźle. Do tego nie rzuca się przesadnie w oczy, jak wiele innych krzykliwych sportowych modeli.

Ciekawym rozwiązaniem jest zastosowanie wąskiego kabla typu flat-wire. Dzięki niemu słuchawki mają się nie skręcać. Tak jest w istocie – po wyjęciu urządzenia z małego etui dodawanego do zestawu nigdy mi się nie zdarzyło, abym musiał cokolwiek rozplątywać. Adrenaline’y są od razu gotowe do założenia i rozpoczęcia biegu. No, akurat w moim przypadku był to chód z odkurzaczem. Jak wspomniałem wcześniej, sportowiec ze mnie żaden. Łapiecie jednak, o co mi chodzi.

Oczywiście na potrzeby recenzji dałem się spocić. Robiłem skłony, przysiady, ruchy głową na boki, a nawet podskoki na gumie. Słuchawki ani razu, ANI RAZU nie wypadły z kanałów usznych. Ich osadzenie jest naprawdę solidne. Zwłaszcza w wariancie z pianką memory foam zamiast zwyczajnej gumki. Audictus Adrenaline to jedne z tych słuchawek, które zakładasz i o których po prostu zapominasz. Świetna stabilizacja.

Adrenaliny działają w trybie bezprzewodowym przez 5 godzin ciągłego grania.

Jak na douszne zestawy o tak malutkich rozmiarach, to solidny wynik. Około 320 minut powinno wystarczyć na przeprowadzenie każdego treningu. Ba, jeżeli dobrze liczę, to akumulator pozwoli przebiec cały maraton z muzyką na uszach. Jego ponowne ładowanie trwa 2 godziny, a proces odbywa się przy pomocy gniazda microUSB zamykanego na gumową klapkę, wmontowanego w pilot nawigacyjny.

Za pomocą pilota możemy nie tylko parować urządzenie, ale również regulować głośność, a także zmieniać utwory (w niektórych aplikacjach). Do tego słuchawki pozwalają odbierać i kończyć przychodzące połączenia telefoniczne. Niestety, pod względem komunikacji głosowej Audictus Adrenaline spisuje się bardzo, bardzo kiepsko. Nie udało mi się przeprowadzić ani jednej rozmowy w terenie, podczas której wszystko słyszałem albo nie musiałbym niczego powtarzać. Rozmawiać jak najbardziej się da, ale nie jest to proces maksymalnie komfortowy.

Na szczęście samo parowanie jest bardzo intuicyjne. Adrenaline’y łączyłem z iPhone’em, Nexusem, MacBookiem i Smart TV. Nigdy nie natrafiłem na żaden problem. Przeszkadza tylko głos nawigatorki (pairing, low battery i tak dalej), który zdecydowanie nie należy do najmilszych. Warto również pamiętać, że słuchawki powinno się wyłączyć manualnie, ponieważ zabrakło inteligentnego mechanizmu oszczędzania energii w czasie sparowania.

W swojej kategorii cenowej Audictus Adrenaline to świetna oferta. Rozumiem jednak wszelkie wątpliwości.

Audictus to zupełnie nieznana marka, która dopiero wystartowała z pierwszą serią urządzeń do odsłuchu. Mam jednak przeczucie, że brand może być tym, czym HyperX został w świecie zestawów słuchawkowych dla graczy – producentem utożsamianym ze świetnym kompromisem między ceną oraz jakością. Adrenaline’y nie mają narzuconej wielkiej marży, a grają lepiej niż droższa konkurencja z tej samej półki. Ten produkt jest po prostu bardzo przyzwoity.

Największe zalety:

  • Zaskakująco dobra jakość dźwięku
  • Bezproblemowe parowanie (Bluetooth 4.1)
  • Do 5 godzin ciągłego grania
  • Etui oraz pianki memory foam w zestawie
  • Dobra izolacja
  • Sprawdzają się nie tylko do słuchania muzyki
  • Rozsądna cena (199 zł)
  • Są lepsze niż droższe odpowiedniki z tej samej półki

Największe wady:

  • Jakość rozmów telefonicznych
  • Sopran
  • Głos nawigatorki

Jeżeli nie zależy wam na logo, te słuchawki będą naprawdę, naprawdę dobrym zakupem.

Dołącz do dyskusji

Advertisement