Komfort życia zależeć będzie wkrótce od języka, którym mówimy. Fragmentacja językowa staje się problemem

Felieton/Technologie 18.01.2018
Komfort życia zależeć będzie wkrótce od języka, którym mówimy. Fragmentacja językowa staje się problemem

Komfort życia zależeć będzie wkrótce od języka, którym mówimy. Fragmentacja językowa staje się problemem

Czy wiesz, że język angielski nie jest najpopularniejszy na naszej planecie? Raptem co dwudziesty Ziemianin posługuje się tym językiem jako ojczystym. To niemały problem dla ambient computingu, a więc kolejnej wielkiej rewolucji w informatyce konsumenckiej.

Będąc częścią zachodniej cywilizacji, przyzwyczajeni jesteśmy do stereotypowego myślenia, że to język angielski jest językiem międzynarodowym. Nic dziwnego, swego czasu Zjednoczone Królestwo było jednym z naczelnych światowych kolonizatorów, podbijało i uzależniało od siebie kolejne kraje. W tym znaczną część Ameryki Północnej, czego efektem jest dziś język urzędowy angielski w Stanach Zjednoczonych i w prawie całej Kanadzie.

Sęk w tym, że tak zwana cywilizacja Zachodu nie jest jedyną, która zamieszkuje naszą planetę. Co więcej, nie każdy jej członek zna biegle, czy nawet w podstawowym zakresie, język angielski. Na przykład według badań niemieckiego federalnego biura statystycznego raptem co drugi Niemiec zna angielski na poziomie podstawowym. O biegłym posługiwaniu się nim nie ma co mówić.

Najpowszechniejszymi – według danych opublikowanych w Nationalencyklopedin – językami są mandaryńskie (a więc wszystkie odmiany chińskiego). To ojczyste języki 14,1 proc. mieszkańców naszej planety. Na drugim miejscu jest hiszpański (5,85 proc.) i dopiero na trzecim angielski (5,52 proc.). Pierwszą piątkę zamykają hindi (4,46 proc.) i arabski (4,23 proc.).

Starają się nas przekonać, że ambient computing to przyszłość, i mają rację. Tyle że w różnych częściach świata przyszłość ta będzie wyglądać inaczej.

Ambient computing to jedna z tych górnolotnych nazw, mających napędzić zainteresowanie klientów. Tak jak pojęcie chmury opisywało coś, co wcześniej nazywaliśmy serwerami zdalnymi, tak ambient computing to określenie-wytrych dla popularyzacji urządzeń typu IoT. Kiedyś inteligentne były komputery czy telefony. Dziś nawet termostat i lodówka są minikomputerami, z którymi możemy wchodzić w interakcję nie tylko za pomocą guziczków i pokrętełek.

Najbardziej naturalną formą interakcji – poza interfejsem dotykowym – jest interakcja głosowa. Dlatego też giganci świata IT dwoją się i troją, by dopracowywać swoich tak zwanych asystentów głosowych. A więc spersonalizowane usługi działające w inteligentnych urządzeniach, rozumiejące mowę naturalną. Liderami rynku są Amazon Alexa, Google Assistant i Apple Siri. O uwagę klientów walczą też Microsoft Cortana, Samsung Bixby czy niedawno zaprezentowany LG ThinQ.

nowe siri

My, jako Polacy, znamy największe ograniczenie tej formy interfejsu. Nawet jeśli założymy, że musi być co najmniej 10 mln osób używających danego języka jako ojczystego, to okaże się, że tych języków jest aż 83 (dane Nationalnecyklopedin na rok 2007), a tymczasem asystenci głosowi nadal miewają problemy z traktowanym priorytetowo angielskim. Żaden z wyżej wymienionych asystentów nie rozumie języka polskiego. Z częścią możemy się porozumiewać po angielsku, część w ogóle nie jest w naszym kraju dostępna.

Polska to nie wyjątek.

Alexa potrafi zrozumieć angielski, niemiecki i japoński. To oznacza, że potrafi się porozumieć z 585 mln osób (8,83 proc. ziemskiej populacji) w ich ojczystym języku.

Google Assistant jest w tej materii nieco lepszy. Rozumie angielski, francuski, niemiecki, hindi, indonezyjski, japoński, koreański, portugalski i hiszpański. Czyli rozumie 1,7 mld osób (25,64 proc. ziemskiej populacji).

Siri radzi sobie z arabskim, angielskim, niemieckim, niderlandzkim, francuskim, portugalskim, hiszpańskim, chińskim, duńskim, fińskim, hindi, hebrajskim, japońskim, malezyjskim, norweskim, koreańskim, rosyjskim, włoskim, szwedzkim, tajskim i tureckim (około 3,3 mld osób, około 50 proc. populacji – zaokrąglenie wynika z faktu, że dane statystyczne podawane przez Nationalnecyklopedin obejmują tylko 100 najpowszechniejszych języków na planecie, Siri obsługuje również te spoza tego zbioru).

asystenci głosowi dostępność kraje
Siri rozumie najwięcej języków. A i tak nie porozumie się z połową żyjących mieszkańców naszej planety

Jakby tego było mało, funkcje tych asystentów różnią się w relacji języków i krajów. W niektórych przypadkach dochodzi wręcz do różnic w zakresie oferowanych możliwości względem… stosowanego akcentu. Wie o tym każdy, kto spodziewał się, że Cortana ustawiona na angielski z amerykańskim akcentem będzie oferowała to samo, co w konfiguracji na angielski brytyjski czy australijski.

Prowadzone są równoległe prace nad tłumaczeniem maszynowym, na czym mogą skorzystać cyfrowi asystenci.

Skoro nawet najdłużej obecna na rynku Siri nadal nie jest w stanie po tylu latach porozumieć się z połową ziemskiej ludności w jej ojczystym języku, to trudno się spodziewać, by ten stan rzeczy prędko się zmienił. Cyfrowi asystenci – serce ambient computingu z punktu widzenia użytkownika – długo jeszcze będą dla większości z nas upośledzeni. W teorii można sugerować, idąc stereotypem wspomnianym na początku tekstu, że najwyższy czas na naukę angielskiego. Życzę jednak powodzenia przy proponowaniu tego statystycznemu Arabowi czy Chińczykowi.

Niezłym pomysłem może okazać się zespolenie asystentów z usługami cyfrowych tłumaczeń, które część z twórców asystentów oferuje. Microsoft i Google prowadzą badania nad neuronowymi tłumaczeniami maszynowymi, a w przypadku niektórych kombinacji języków już je oferują użytkownikom. To tłumaczenia w teorii wysokiej jakości, mające zachowywać sens oryginału. Tłumacz Google stosuje już neuronowe tłumaczenie maszynowe w przypadku przekładania polskiego na angielski. Kto wie, może to droga do szybszego pojawienia się Google Asisstant w krajach takich, jak nasz?

Elektronika staje się nieodłączną częścią naszej codzienności. A jak tak dalej pójdzie, to zwiększą się różnice w komforcie życia pomiędzy poszczególnymi krajami.

Według badań przeprowadzonych przez NPR i Edison Research, podczas ostatniego sezonu świątecznego na rynku Stanów Zjednoczonych znacząco zwiększył się popyt na głośniki ze wbudowanymi asystentami. Trudno się temu dziwić, najtańsze z tego typu urządzeń można już kupić za cenę niższą niż 100 zł.

Ten wzrost, rok do roku, wyniósł aż 128 proc. To oznacza, że inteligentny głośnik znajduje się w 16 proc. amerykańskich gospodarstw domowych, gdzie korzysta z niego 39 mln osób. Wykorzystują je do różnych celów poza odtwarzaniem muzyki: według tego samego badania trzy najchętniej zadawane pytania tym urządzeniom o poranku to pytania o natężenie ruchu, o pogodę i prośba o przeczytanie najważniejszych wiadomości porannych z mediów. Wieczorem najchętniej wykorzystywane są do celów rozrywkowych, do wysyłania wiadomości tekstowych i głosowych oraz do czytania bajek dzieciom.

Lenovo Smart Assistant to klon Amazon Echo.

51 proc. z badanych nabywców twierdzi, że z tego typu urządzenia korzysta coraz chętniej i coraz częściej, sukcesywnie zwiększając ich zastosowania. 44 proc. przyznaje, że odkąd ma taki głośnik w domu, chętniej korzysta z asystenta w innym posiadanym przez siebie urządzeniu (na przykład na telefonie). 64 proc. chce mieć takiego asystenta w samochodzie. 31 proc. posiada domy zaprojektowane jako smart home. A 38 proc. chce kupić więcej takich głośników.

Dane jasno wykazują: ten wynalazek się przyjął. Konsumenci chcą z niego korzystać. Chcą, by ich urządzenia reagowały na polecenia głosowe. Nie chcę nazywać ambient computingu rewolucją na miarę telefonu komórkowego, bo nie jestem pewien czy można te dwa wynalazki w ogóle zestawiać. Nie ma jednak żadnej wątpliwości, że to nie chwilowa moda, a początek zupełnie nowej i szalenie istotnej gałęzi na rynku elektroniki konsumenckiej.

Wielkie firmy o tym wiedzą. I rozwijają asystentów tak, by rozumiały nas jeszcze lepiej.

Już dziś mogę powiedzieć zintegrowanemu ze sprzętami w moim teoretycznym domu w Stanach Zjednoczonych Hej, Google, odtwórz playlistę Ulubione z Play Muzyka na głośnikach w sypialni. Asystent już niedługo będzie wiedział, że znajduję się w sypialni, więc nie będę musiał tego doprecyzowywać.

Firma pracuje też nad czymś, co nazywa Routines (rutyny), które mają uczyć się naszych typowych zachowań. Jeżeli więc powiem „Hej, Google, dobranoc”, to w moim smart home zgasną światła, zamkną się drzwi, zasuną żaluzje i nastawione zostaną budziki. Dla każdego domownika z osobna, rzecz jasna.

Niestety, o tym na razie możemy pomarzyć. Lub, jak nam proponują Siri lub Alexa, zacząć się uczyć języka angielskiego. Piotrek Grabiec nadal regularnie raczy nas statystykami na temat fragmentacji wersji systemów operacyjnych, najczęściej Androida. Wygląda na to, że już niedługo ciekawe zaczną być raporty na temat fragmentacji dostępności asystentów językowych i oferowanych przez nie w danych regionach funkcji. Bo, prawdę powiedziawszy, już mało kogo obchodzi która wersja Androida jest na jego telefonie. To, czego potrafią – lub nie potrafią – gadżety IoT w miejscu, gdzie mieszkamy staje się dużo ciekawszą i użyteczniejszą informacją.

Dołącz do dyskusji

Advertisement