Jak dotarł do mnie najdroższy laptop na świecie – unboxing Acera Predator 21 X

Artykuł/Sprzęt 15.01.2018
Jak dotarł do mnie najdroższy laptop na świecie – unboxing Acera Predator 21 X

Jak dotarł do mnie najdroższy laptop na świecie – unboxing Acera Predator 21 X

Jak wyobrażasz sobie komputer zastępczy? Stary, zdezelowany laptop, w którym jest ułamany zawias, brakuje kilku klawiszy, a spacja nie rozpoznaje co drugiego uderzenia? Ja podobnie. Jednak miałem to szczęście, że dzięki uprzejmości firmy Acer moim komputerem zastępczym był Predator 21 X – najdroższy laptop na świecie.

Mój Predator 17 zaczął stwarzać problemy, więc napisałem do Acera i poprosiłem o pomoc. Zajęli się laptopem i w dodatku zapewnili komputer zastępczy. Nie każdy może mieć jednak tyle szczęścia co ja, ponieważ mi Acer dał monstrualnego Predatora 21 X, czyli bestię, która kosztuje 44 tys. zł.

Spędziłem z tym komputerem kilka tygodni i swoimi wrażeniami podzielę się w osobnym tekście. W tym chcę pokazać tylko, jak firma zadbała o to, żeby najdroższy laptop był chroniony w należyty sposób.

Zanim zaczniemy unboxing

Pewnego ranka dostałem dwa maile, które informowały o tym, że kurier ma dla mnie dwie paczki. Gdy przyniósł pierwszą, zapytałem go, co się stało z drugą. Odpowiedział, że on dostarcza normalne przesyłki, a te wielkie rozwozi jego kolega.

To dało mi już do myślenia, ale nadal nie spodziewałem się tego, co mnie czekało.

Po kilku godzinach zadzwonił drugi kurier, który poprosił, żebym pomógł mu wnieść paczkę, bo on jej sam nie da rady wtargać na trzecie piętro.

Przecież to tylko laptop – pomyślałem i poszedłem mu pomóc.

Wnieśliśmy pakunek pod drzwi, kurier podziękował za pomoc i dla pewności po raz czwarty zapytał, czy naprawdę wnosiliśmy na górę laptopa. Po raz czwarty potwierdziłem i wniosłem pudło do mieszkania.

Zaczynamy unboxing

Skrzynia z zawartością waży około 28 kg, jest wielka, nieporęczna, ma trzy uchwyty oraz wysuwaną rączkę, a którą można ją ciągnąć za sobą.

 

Nie jest to jakaś tam skrzynka, którą Acer zabrał ze sklepu z wielkimi, nieporęcznymi i ciężkimi skrzynkami. Ten kufer jest sygnowany logo Predatora i został przygotowany z myślą o bezpiecznym transportowaniu bestii.

 

Kufer zamykany jest na 7 zatrzasków, ma dwa miejsca na kłódki oraz zawór wyrównujący ciśnienie wewnątrz konstrukcji.

 

Torba ma też kółka, które pozwalają na wygodne wygodniejsze transportowanie komputera.

 

W zasadzie nie wyobrażam sobie, żeby przenosić tę torbę bez korzystania z wysuwanej rączki. Kufer jest tak duży i ciężki, że trzymanie go w ręce po prostu nie wchodzi w grę.

 

Dla zobrazowania, jak wielka jest torba na tego laptopa, położyłem na niej MacBooka Air. To zdjęcie świetnie porównuje przenośność obu konstrukcji.

 

Po otwarciu torby zobaczyłem bardzo, bardzo dużo pianki wypełniającej wnętrze oraz komputer, który znajdował się w specjalnej cieplutkiej skarpecie.

 

Sztywna torba i miękkie wypełnienie sprawiają, że użytkownik ma poczucie, że obcuje z absolutnie wyjątkowym urządzeniem.

 

I tak jest w rzeczywistości. Acer zrobił 300 takich laptopów. Do mnie dotarł Predator 21 X z numerem 190.

 

Otwarty laptop włożony do torby wygląda jak jakiś super specjalny komputer zdolny inicjować wystrzelenie pocisków atomowych, samemu będąc schowanym gdzieś na końcu świata w tajnym bunkrze.

 

Zresztą zobaczcie sami, jak to wygląda na moim biurku. Biurku, z którego musiałem zdjąć niemal wszystko, aby zmieścić tę przesyłkę.

 

W torbie, pod laptopem znalazłem kartonową kopertę.

 

A w niej instrukcję startową, specjalną kartę informacyjną…

 

oraz kontakt do wsparcia technicznego 24/7, które przysługuje użytkownikom Predator Premium Service.

Miło, że ktoś, kto zapłacił 44 tys. zł za laptopa, jest specjalnie traktowany.

 

Okazało się, że skrzynka ma drugie dno, a pod nim znajdują się zasilacze, kable, guma do zasilaczy, moduł klawiatury numerycznej, podkładka pod nadgarstki, zapasowe klawisze oraz… smycz z logo Predatora.

 

Tak wygląda jeden z zasilaczy do tego laptopa. Są dwa.

 

Tak wygląda guma do połączenia obu zasilaczy.

 

Natomiast tak wyglądają dwa zasilacze złączone gumowym etui.

 

Ten podłużny element to podpórka pod nadgarstki.

 

Nie wyobrażam sobie korzystać z Predatora 21 X bez niej. Laptop jest tak wysoki, że podkładka jest niezbędna do wygodnego korzystania.

 

W pudełku był też moduł klawiatury numerycznej…

 

który z drugiej strony wygląda tak. Może być modułem gładzika.

 

To od użytkownika zależy, z której opcji będzie korzystał. Zmiana, czyli obrócenie modułu na drugą stronę, zajmuje kilka sekund.

 

W grach mogą przydać się dodatkowe klawisze.

 

Podczas pracy bez myszki niezbędna będzie płytka dotykowa.

 

Z takim dodatkiem nie spotkałem się nigdy wcześniej. Predator 21 X ma klawiaturę mechaniczną, zapasowe klawisze oraz akcesoria do ich wymiany w zestawie.

 

Schowałem pudło i ustawiłem laptopa na biurku.

 

Szczególną uwagę przykuwa podświetlany wentylator, który możemy obserwować przez specjalną szybkę.

 

Predator 21 X ma mega mocny system audio. Nigdy nie słyszałem laptopa, który gra tak dobrze.

 

Bardzo szybko wrażenie zrobił na mnie ten wielki wygięty ekran. Nie jest to rzecz, której spodziewasz się w laptopie.

 

Pod ekranem znalazł się system śledzący wzrok gracza. Gry mogą wiedzieć, gdzie patrzymy i co dokładnie w danej chwili widzi gracz.

 

Odwracając komputer tyłem uświadamiamy sobie, jak gruba jest to konstrukcja.

 

Wyloty powietrza robią wrażenie, a ostrzeżenia o wysokiej temperaturze nie są dodane bez powodu. W tych rejonach potrafi być gorąco.

 

To nie koniec mojej przygody z Acerem Predator 21 X!

 

Z maszyną tą spędziłem kilka tygodni i o tym, jaki jest to sprzęt, dla kogo stworzony i czy warto go kupić, opowiem w kolejnej publikacji. A przynajmniej bardzo będę się starał.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement