Logitech ma firmę z diabelnie dobrymi głośnikami Bluetooth. Ultimate Ears Boom 2 – recenzja

Recenzja/Sprzęt 16.12.2017
Logitech ma firmę z diabelnie dobrymi głośnikami Bluetooth. Ultimate Ears Boom 2 – recenzja

Logitech ma firmę z diabelnie dobrymi głośnikami Bluetooth. Ultimate Ears Boom 2 – recenzja

Dwa lata. Tyle czasu zajęło specjalistom do spraw sprzedaży z Logitecha zauważenie, że między Niemcami a Rosją znajduje się dodatkowy rynek zbytu. Ze sporym opóźnieniem głośniki UE trafiają do Polski, z flagowym modelem Ultimate Ears Boom 2 na czele. Warto się nim zainteresować?

Ultimate Ears to marka Logitecha wyspecjalizowana w tworzeniu wysokiej jakości głośników Bluetooth. Marka odrywa się wizerunkowo od technologicznego założyciela, pozycjonując produkty jako topowe, modne i adresowane do obfitych w portfelu młodych ludzi. Głośniki tej firmy promuje samo Apple, a także szereg rozpoznawalnych person ze świata muzyki elektronicznej i alternatywnej. Teraz, po dwóch latach od wprowadzenia na zachodnie rynki nowej linii produktów, UE wchodzi do Polski.

Ultimate Ears Boom 2 to głośnik Bluetooth, z którym spędziłem kilka długich tygodni.

Urządzenie okazało się na tyle dobre, że w diametralny sposób zmieniło domowe przyzwyczajenia moje oraz mojej partnerki. Słuchanie muzyki w tle. Odtwarzanie podcastów podczas kąpieli i pryszniców. Paradowanie z głośnikiem w czasie sprzątania i generalnych porządków… Ultimate Ears Boom 2 to jedno z tych rozwiązań, które zostały błyskawicznie zaadaptowane przez wszystkich domowników. Nawet tych, którzy nie są fanami technologii i sądzą, że kupno lepszego głośnika to zbędny wydatek.

Pewnie właśnie o to chodzi w filozofii firmy – aby dotrzeć do klientów, którzy nie rozumieją czym są przetworniki oraz pasmo przenoszenia. Takich, którzy poczują samą jakość muzyki i w oparciu o dźwiękowe doświadczenie będą chcieć więcej i więcej. Dokonując eksperymentu w odizolowanych warunkach laboratoryjnych (czytaj: obserwując domowników) odnotowałem, że z głośnika chętnie korzystały osoby stroniące na co dzień od nowych wynalazków oraz gadżetów. Siadło.

Co takiego sprawia, że Ultimate Ears Boom 2 są godne uwagi?

Zacznijmy od tego, co najważniejsze – dźwięków i muzyki. Głośnik Bluetooth Logitecha to jeden z tych produktów, które włączasz i od razu (po sprawowaniu) masz wrażenie obcowania z produktem wysokiej klasy. UE spokojnie może rywalizować z takimi liderami rynku jak JBL, Sonos, Bose czy Sony. Piszę to bez cienia przesady. To wyższa półka średnia, na którą nie może narzekać żaden przeciętny użytkownik, a i znawca tematu będzie zadowolony z jakości urządzenia.

Cechą rozpoznawczą głośnika Ultimate Ears Boom 2 jest bardzo silny, całkiem szeroki, mocno rezonujący bas. Niskie tony dostają ziemistego zabarwienia, ciągnąć lekkim skórzanym bębnem. To właśnie pod basy zestrojony jest Boom 2. Od razu czuć, że sprzęt ma doskonale sprawdzać się na imprezach, domówkach i plenerowych wypadach.

Pop, tłusty hip-hop, RnB, dubstep, trap, house, drum’n’base – przy tych gatunkach Ultimate Ears Boom 2 czuje się jak u siebie, niezależnie gdzie go weźmiemy. W pełni 360-stopniowe rozchodzenie się dźwięku gwarantuje, że do naszych uszu dobiegają odpowiednio ukierunkowane dźwięki. Pozycja i ułożenie głośnika przestały mieć znaczenie.

Nieco gorzej wypadają tony wysokie. Rockowe granie nie ma już takiej petardy.

Nie zrozumcie mnie źle – Ultimate Ears Boom 2 nawet na wysokich tonach gra lepiej niż zdecydowana większość głośników Bluetooth dostępnych na rynku. To wysoka półka średnia, która ma jasno wyśrubowane standardy, poniżej których Bomm 2 nigdy nie schodzi. Z jakości audio nie da się być niezadowolonym. O ile jednak na imprezę czy rowerową wycieczkę wziąłbym ze sobą produkt Ultimate Ears, tak nową płytę Metalliki wolałbym posłuchać na konkurencyjnym JBL Charge 3.

Tutaj nie ma jednoznacznie lepszych i jednoznacznie gorszych głośników. Jedne grają lepiej tłuste bity, drugie operowe soprany. Sami musicie sobie zadać pytanie, co bardziej wam odpowiada – sprzęt do imprez w akademiku, hip-hopu, plenerów i popu czy coś dla fanów cięższego brzmienia. Ultimate Ears Boom 2 bez dwóch zdań jest bezpieczniejszym wyborem pod typowego klienta o uśrednionych gustach. Ma mniejszy pazur od Charge’a, gorszą głębię, ale za to jest znacznie bardziej wszechstronny.

Poza tym drugi Boom jest odczuwalnie tańszy od swojego największego rynkowego konkurenta. JBL Charge 3 kosztuje około 600 zł. Produkt UE kupimy za mniej o 100 zł. Jeżeli wasze preferencje pokrywają się z wyżej wymienionymi gatunkami muzycznymi, tym bardziej nie widzę powodu aby przepłacać. Mieć 100, a nie mieć 100, to już 200.

Głośnik Bluetooth za 499 zł musi oferować więcej niż tylko świetnej jakości muzykę.

No i oczywiście oferuje. Ultimate Ears Boom 2 jest odporny na upadki z niskich wysokości oraz kurz i pył. Do tego produkt posiada certyfikat wodoszczelności IPX7. Na papierze gwarantuje to poprawne działanie urządzenia zanurzonego pod wodą przez 30 minut na głębokości metra. W praktyce oznacza pełną wodoszczelność, tak pożądaną wśród głośników Bluetooth. Dzięki niej Boom 2 jest świetnym wyborem podczas wypadu nad jezioro, wizyty na basenie czy relaksu pod prysznicem. Próbowałem zabić ten głośnik w misce z wodą. Nie udało się.

Bardzo spodobała mi się również obsługa za pomocą prostych, prymitywnych wręcz gestów. Aby zatrzymać odtwarzanie muzyki, wystarczy uderzyć w górną część głośnika niczym w bęben. Aby przełączyć utwór, potrzebne są dwa uderzenia. Przydatne, gdy głośnik znajduje się bliżej niż laptop czy smartfon, z którego udostępniamy pliki muzyczne. Niech żyje lenistwo.

Ultimate Ears Boom 2 posiada także wbudowany mikrofon. Dzięki niemu możemy odbierać przychodzące rozmowy telefoniczne, a także rozmawiać w trybie głośnomówiącym. Kolejne przyjemne rozwiązanie, które nie wybija z rytmu podczas sobotnich porządków. Warto również wspomnieć o sprytnie ukrytym gnieździe na statyw, a także możliwości podłączenia wielu głośników UE za pomocą jednej aplikacji. W sam raz na epickie imprezy z dużą liczbą gości. Podobno takie istnieją nie tylko w amerykańskich filmach.

Szkoda tylko, że producent nieco pofantazjował z czasem działania akumulatora.

Ultimate Ears chwali się, że ich głośnik potrafi grać nieprzerwanie przez około 15 godzin. Nie dajcie sobie tego wmówić. Może faktycznie sprzęt wytrzymuje tyle czasu, jeżeli słuchamy muzyki w zaciszu własnego gabinetu, ze śpiącym dzieckiem za ścianą, przy systemowej głośności wynoszącej od 10 do 20 proc. Jeżeli jednak weźmiecie głośnik Bluetooth na biwak albo domówkę, czas działania ulega radykalnemu skróceniu.

Przy odsłuchu ze średnią głośnością wynoszącą 70 proc. (dźwięk pokrywa wtedy całe 3-pokojowe mieszkanie. Sprzęt jest cholernie głośny), urządzenie gwarantowało mi nieco mniej niż 10 godzin intensywnej muzyki. Takiej z dodatkowo podbitym basem  za pomocą EQ wkomponowanego w oficjalną aplikację towarzyszącą na smartfony. To wciąż bardzo dobry wynik, który wystarczy z nawiązką na całonocną przygodę. Mimo tego, 10 to nie 15, niezależnie jak na to patrzeć.

Głośnik nadrabia producenckie przechwałki bez pokrycia kapitalnym wykonaniem. Jest lekki. Jest poręczny. Przyjemnie leży w dłoni. Kawał solidnej roboty. Konstrukcję cechuje nieprawdopodobna zwartość, której brakuje konkurencji pokroju JFB. Bez obaw można nim podrzucać, można z nim jeździć, biegać, tańczyć i cokolwiek innego. No, a gdy już wpadnie do kufla z piwem, to bez stresu wyczyścić go pod bieżącą wodą.

Największe zalety:

  • Świetne basy
  • Bardzo wysoki poziom głośności
  • Rewelacyjnie oddzielone pasma
  • Wodoszczelność
  • Solidne wsparcie systemowe
  • Wysoka wytrzymałość i jakość wykonania
  • Masa wzorów i kolorów do wyboru
  • Tańszy od rynkowego konkurenta
  • W TOP3 najlepszych głośników Bluetooth ze średniej półki

Największe wady:

  • Nieco brakuje głębi
  • “Tylko” bardzo dobre wysokie tony
  • Producent fantazjuje z 15 godzinami pracy

W ogólnym rozrachunku Ultimate Ears Boom 2 to jeden z najlepszych głośników Bluetooth ze średniej półki, jakie znajdziecie na rynku. Spokojnie można go umieścić w pierwszej trójce wszystkich urządzeń tej kategorii. Z takiego sprzętu nie można być niezadowolonym. Zapamiętajcie nazwę producenta, bo na pewno będzie o nim bardzo, bardzo głośno (pun intended).

Dołącz do dyskusji