“Informatyk nie jest kolesiem w kapciach i flanelowj koszuli” – mówi Michał Winkler z Sabre Polska

Relacja/Biznes 27.12.2017
“Informatyk nie jest kolesiem w kapciach i flanelowj koszuli” – mówi Michał Winkler z Sabre Polska

“Informatyk nie jest kolesiem w kapciach i flanelowj koszuli” – mówi Michał Winkler z Sabre Polska

O odbywającej się w Krakowie konferencji Talk’N’Roll rozmawialiśmy z organizatorami z Sabre Polska. Podczas tego bardzo ciekawego wydarzenia mieliśmy okazję dowiedzieć się, jak wyglądały pracę nad nią i czemu w ogóle służą tego typu wydarzenia.

Konferencję Talk’N’Roll organizuje Sabre Polska – czyli firma z branży IT, ale zbyt wiele o technologiach i programowaniu się z niej nie dowiemy. Jaki jest w takim razie cel organizatorów?

Tak, TalknRoll nie jest konferencją technologiczną. To było jedno z pierwszych i najistotniejszych założeń, które przyjęliśmy na samym początku opracowywania jej formuły. Celem Talk’N’Roll jest odpowiedź na zapotrzebowanie jakie sami obserwujemy w naszym środowisku. Czyli stworzenia miejsca czy platformy do wymiany doświadczeń, zainteresowań oraz zarażania innych swoimi pasjami. Dzięki tej konferencji stwarzamy możliwość poznania ludzi o podobnych zainteresowaniach bądź zgoła odmiennych, co samo w sobie ma ogromną wartość.

Michał Winkler

Ludzie związani z branżą IT mają naprawdę wiele ciekawych zainteresowań, niekoniecznie związanych z samą technologią czy kierunkiem ich rozwoju zawodowego. Codziennie mijamy na korytarzach kolegów i koleżanki którzy są pasjonatami w przeróżnych i często odległych od IT dziedzinach, a równie często nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy. To właśnie ich doświadczeniem i pasjami chcemy się dzielić i zachęcać innych do poszerzania swoich własnych horyzontów. Chcemy stwarzać okazje do poznawania nowych ludzi no i przy okazji świetnie się bawić. Co do konferencji technologicznych, to jest ich na rynku stosunkowo dużo i bierzemy w nich czynny udział. Nasza konferencja to zupełnie inna potrzeba, choć od technologii całkiem się nie odcinamy.

Co oznacza temat przewodni konferencji „Geek driven adventure”?

W tym roku, otwierając nasza konferencję dla wszystkich, chcieliśmy nawiązać tematem do zmian zarówno społecznych jak i kulturowych, których sami jesteśmy częścią. Dość długo pokutował w społeczeństwie stereotyp informatyka czy też programisty jako człowieka chodzącego we flanelowej koszuli, nieodzownie w kapciach bądź klapkach, nieco zaniedbanego i całkowicie pochłoniętego swoim informatycznych światem. Nikt nie odmawiał mu wiedzy, ale łatka osoby aspołecznej była już przyszywana częściej.

Na szczycie tego stereotypu stał oczywiście geek lub nerd, który był już całkowicie odrealniony, a nawet odczłowieczony. Oczywiście wraz z rozwojem technologii i poszerzaniem się grupy ludzi pracujących w tym obszarze stereotyp ten zanika, ale w dalszym ciągu pokutuje pogląd, że ludziom związanym z technologią nie po drodze z humanistami, sztuką, sportami. A geek ciągle kojarzy się raczej negatywnie, co najwyżej neutralnie. My uważamy, że pojęcie geeka może być dużo pojemniejsze i definiować świetnych ludzi, pochłoniętych swoją pasją, których pozytywne zakręcenie może przyciągać innych.

Pierwszy prelegent, Piotr Prokopowicz, zastanawiał się na scenie kim jest geek. Jak Pan definiuje to pojęcie?

Piotr Prokopowicz

Myślę, że z czystym sumieniem mogę właśnie Piotra nazwać geekiem w jak najlepszym tego słowa znaczeniu. Z jednej strony świetny naukowiec i pasjonat (co niestety nie zawsze idzie w parze) a z drugiej strony osoba bardzo pozytywna z ogromnym talentem do pracy z ludźmi.

Pośród specjalistów IT, jak Julio Cesar Fort i Pramod Jain, na scenie pojawili się również niezwiązani z branżą Robert Korzeniowski czy Sindhuja Sankaran. Co ciekawego mieli do powiedzenia ludziom, którzy na co dzień tworzą oprogramowanie?

Myślę, że każdy z uczestników mógł wyciągnąć z tych wystąpień coś innego. Coś co trafiało bezpośrednio do niego. Oczywiście są uniwersalne wartości, które w większości wyznajemy lub chociaż akceptujemy, ale słuchając innych często odnosimy, to co nam przekazują, do naszego własnego życia i doświadczenia. Dlatego coś co będzie inspirujące dla mnie może mieć inną wartość dla kogoś innego. To co dla mnie było najciekawsze w wystąpieniu Pana Roberta to jego umiejętność realnej oceny sytuacji jak i niezłomność w dążeniu do celu, która w jego wypadku doprowadziła go do mistrzostwa.

Co do wystąpienie Sindhuja – dla mnie bardzo ważne jest rozumienie aspektu kulturowego we współpracy z innym ludźmi. Jeszcze ważniejsze jest zrozumienie, że znajomość tych różnic jest tylko narzędziem i że aż tak bardzo się nie różnimy.

Konferencję organizowaliście już po raz trzeci. Jak wypadła obecna edycja w porównaniu do dwóch poprzednich?

To przeskok z Pierwszej Ligii do Ekstraklasy. Zdobyte doświadczenie się przydało, ale podejście do wielu rzeczy trzeba było zrewidować. Skala przedsięwzięcia była większa i znów sporo się nauczyliśmy, co mam nadzieje będzie widać w przyszłorocznej edycji.

Dwie pierwsze edycje były organizowane tylko dla pracowników. Dlaczego zdecydowaliście się na otwarcie imprezy dla wszystkich zainteresowanych?

W poprzednich latach spotkaliśmy się z bardzo dobrym odbiorem i był to bardzo naturalny ruch. Dobrymi rzeczami zawsze warto się dzielić. Przede wszystkim zbudowaliśmy zaufanie wewnątrz firmy, zarówno pracowników, jak i kierownictwa. Bez ich wsparcia nie moglibyśmy tak znacząco zwiększyć skali przedsięwzięcia. W tym roku pokazaliśmy na co nas stać, otwierając konferencje dla wszystkich zainteresowanych i zostało to odzwierciedlone w opiniach uczestników.

Robert Korzeniowski

Wyniki ankiety, którą przeprowadziliśmy, były rewelacyjne. Od początku istnienia konferencji stosujemy bardzo surową metodę oceny opartą o wskaźnik NPS (net promoter score) osiągając bardzo dobre wyniki. Oczywiście zbieramy również informacje opisowe co powinniśmy poprawić, zmienić i to są zwykle bardzo pomocne uwagi.

Tak pozytywny odzew to chyba dobra motywacja do dalszych działań?

Jak najbardziej. Trzeba pamiętać, że organizując taką konferencję sami bardzo dużo się uczymy, co samo w sobie jest ogromną motywacją.

Jakie są plany na przyszłość? Możemy spodziewać się kolejnych edycji Talk’N’Roll?

Proszę obserwować naszego FaceBook’a. Już zaczynamy prace nad kolejną edycją.

Czy wiecie już jakie będą tematy kolejnych edycji? Czym będziecie się kierować w ich wyborze?

To jeszcze przed nami. Zwykle jest to burza mózgów, w ramach której padają różne zwariowane pomysły. Nie inaczej było z „Geek driven adventure”.

Dołącz do dyskusji