Szybkie ładowanie i nieskazitelny dźwięk za mniej niż 500 zł. Skullcandy Hesh 3 – recenzja

Recenzja/Spider's Web 07.12.2017
Szybkie ładowanie i nieskazitelny dźwięk za mniej niż 500 zł. Skullcandy Hesh 3 – recenzja

Szybkie ładowanie i nieskazitelny dźwięk za mniej niż 500 zł. Skullcandy Hesh 3 – recenzja

Słuchawki bluetooth Skullcandy Hesh 3 są ładne, wygodne i lekkie, a 10 minut ładowania zapewni im aż 4 godziny pracy. Cena? Niecałe 500 zł.

Słuchawki marki Skullcandy nieczęsto goszczą na łamach Spider’s Web. Zupełnie niezasłużenie, bo ta amerykańska firma to jeden z największych graczy na konsumenckim runku, warta ponad 200 mln dol. Jednak także na rynku słuchawek potwierdzenie ma teoria, że pieniądze nie grają roli. Dlatego produktów nawet tak doświadczonej firmy nie należy kupować jak kota w worku.

Na szczęście Hesh 3 oferują świetną jakość dźwięku, wygodę i długi czas pracy na jednym ładowaniu.

Ale po kolei. Przesyłka dotarła do mnie w ciekawej, drewnianej walizce, której oprawa wskazywała na jakąś wybuchową zawartość. Na szczęście zawartość nie zmuszała mnie do zabawienia się w sapera i przecinania kabelków w oczekiwaniu na detonację. Głównie dlatego, że Hesh 3 to słuchawki bezprzewodowe, a więc takie, które z politowaniem patrzą na żale wylewane po usunięciu wyjść słuchawkowych z telefonów.

Gdyby jednak komuś zachciało się słuchać muzyki w ten sposób, to w pudełku znajdzie kabel aux podłączany do prawej słuchawki. Sam skwapliwie wziąłem go w swoje ręce, kiedy zdałem sobie sprawę, że mój desktop nie jest wyposażony w Bluetooth. Przewód przydał się powtórnie kiedy wybrałem się pobiegać do parku. Wziąłem ze sobą malutki odtwarzacz mp4 kupiony na Black Friday u majfrienda, który z bezprzewodową komunikacją miał tyle wspólnego, co AliExpress z oryginalnymi produktami.

Hesh 3 świetnie sprawiają się podczas niedużej aktywności fizycznej. Na siłownię bym ich jednak nie wziął, bo nie są potoodporne i mogą przesiąknąć nieprzyjemnym zapachem lub uszkodzić się od wilgoci.

Są lekkie, choć nie powiedziałbym, że można zapomnieć o ich obecności na głowie. Bardzo dobrze przylegają do głowy, dzięki pamięci kształtu, ale czasami miałem wrażenie, że gąbki naciskają zbyt mocno. Z drugiej strony wiąże się z tym duża zaleta Heshów, a mianowicie świetne pasywne tłumienie hałasu. Kiedy je założysz raczej nie będziesz słyszał o czym rozmawiają ludzie w samolocie w rzędzie za tobą. Także pasażer obok nie będzie słyszał, czego słuchasz ty. Pełna kultura.

Przy lądowaniu, kiedy słuchawki trzeba będzie zdjąć i wsadzić do plecaka pomoże fakt, że można je złożyć. To standard. Szkoda tylko, że Skullcandy nie dołącza woreczka do transportu, który uchroniłby konstrukcję np. przed porysowaniem. Jego prawdopodobieństwo oceniam jednak dość nisko, bo choć słuchawki wykonane są z plastiku, tu sprawia on bardzo solidne wrażenie.

Skullcandy Hesh 3 to jedne z najładniejszych słuchawek jakie widziałem.

Utrzymane w czarnej kolorystyce, o nieskazitelnym designie. Nie trafimy to na duże loga czy inne kleksy. W końcu ktoś, kto na słuchawki wydaje prawie 500 zł, nie potrzebuje przypominania co chwilę jaką markę wybrał.

Na prawej słuchawce znajdują się trzy przyciski. Służą one zmienianiu piosenek, pauzowaniu i regulacji głośności. Obok znajduje się port do ładowania akumulatora. Wedle zapewnień producenta słuchawki mogą wytrzymywać na jednym cyklu nawet 22 godziny. Oczywiście zależy to od szczegółów eksploatacyjnych, ale jestem skłonny w taką wartość uwierzyć, bo moje prywatne testy oscylowały wokół 20 godzin na jednym ładowaniu.

Skullcandy hesh 3

Jeszcze lepiej wygląda zaś szybkie ładowanie. Bo 10 minut na kablu ma zapewnić aż 4 godziny odsłuchu! A jak jest z dźwiękiem?

Świetnie zbalansowany dźwięk.

Bas jest wyraźny, ale nigdy nie wybija się pierwszy plan. Nie zakłóca odbioru mocnymi uderzeniami. Niskie tony średnie są wystarczająco ciepłe, ale jeśli miałbym wskazać tylko jedną cechę, dla której poleciłbym zakup Hesh 3, to zdecydowanie byłyby to krystalicznie czyste soprany. W ten sposób dostajemy słuchawki, które powinny sprawdzić się w każdym gatunku muzycznym.

Skullcandy hesh 3

Mimo że Hesh 3 są bardzo uniwersalne, to melomani powinni wiedzieć że tony średnie są nieco wycofane kosztem basów i sopranów. Niektórym to pasuje, bo współczesna muzyka jest miksowana z przewagą środka pasma.

Słuchawek używałem głównie ze smartfonem, przełączając się okresowo na laptopa. Przez cały ten czas nie doświadczyłem problemów z komunikacją Bluetooth. Podobnie było z rozmowami telefonicznymi. Mikrofon zbiera głos wzorowo.

Podsumowując, Skullcandy Hesh 3 to bardzo wszechstronne, wygodne i leciutkie słuchawki, które powinny trafić gusta większości wielbicieli dźwięku bez kabli.

Dołącz do dyskusji

Advertisement