Korea w obiektywie Samsunga Galaxy Note 8. Sprawdziłem, czy smartfon może zastąpić dedykowany aparat

Relacja/Foto 04.12.2017
Korea w obiektywie Samsunga Galaxy Note 8. Sprawdziłem, czy smartfon może zastąpić dedykowany aparat

Korea w obiektywie Samsunga Galaxy Note 8. Sprawdziłem, czy smartfon może zastąpić dedykowany aparat

Wyjeżdżasz w odległe miejsce i chcesz przywieźć stamtąd jak najlepsze zdjęcia. Czy nadeszły czasy, kiedy możesz zrezygnować z aparatu na rzecz smartfona? Sprawdziłem to fotografując Samsungiem Galaxy Note 8 w Korei.

Wybór aparatu (a zwłaszcza obiektywów!) na długi wyjazd potrafi spędzić sen z powiek u niejednego fotografa.

Fotografka podróżnicza Anita Demianowicz, z którą miałem przyjemność rozmawiać, zawsze zabiera na wyjazdy bezkompromisową lustrzankę z zestawem obiektywów. Z takim ekwipunkiem poradzi sobie w każdych warunkach, ale sprzęt waży ponad 10 kg.

Na drugiej stronie szali jest smartfon, czyli najwygodniejszy aparat, który ma każdy z nas. Od kilku lat jest jeszcze trzecia opcja, czyli mały i lekki bezlusterkowiec, który nie zajmie dużo miejsca, a daje jakość zdjęć na poziomie lustrzanki. Ja wybieram właśnie tę opcję.

Właśnie wróciłem z wyjazdu do Seulu. To moja pierwsza podróż do Korei. Przez przypadek większość zdjęć zrobiłem smartfonem.

Na zaproszenie Samsunga miałem okazję zwiedzić Seul i jego okolice. Podczas wyjazdu wielokrotnie spierałem się z innymi uczestnikami o to, czy smartfon może zastąpić aparat. Jestem zdania, że smartfony przejęły już tę część rynku foto, którą miały przejąć, ale jeśli ktoś zajmuje się w jakimś stopniu fotografią, nadal wybierze dedykowany sprzęt.

Ten wyjazd był jednak wyjątkowy. Po raz pierwszy używałem do filmowania gimbala, do którego miałem podpiętego bezlusterkowca. W efekcie sięgnięcie po smartfon było szybsze i wygodniejsze od zdejmowania aparatu z gimbala. Nie planowałem tego, ale w praktyce wyszło tak, że większość zdjęć zrobiłem smartfonem.

Na wyjeździe fotografowałem Samsungiem Galaxy Note 8, który jest wyposażony w jeden z najlepszych aparatów mobilnych. Jak sobie poradził? Zobaczcie sami.

Żadna relacja z podróży nie może się obyć bez takiego zdjęcia. Skrzydło Dreamlinera gdzieś nad terytorium mroźnej Rosji. 

Pierwszy rzut oka na Seul. Te uliczki zupełnie różnią się od naszych, a jeśli szukasz tu języka angielskiego (na szyldach lub nawet u obsługi sklepików), czeka cię rozczarowanie.

Jeśli podróż, to i kuchnia. Koreańczycy kochają ostre smaki. Często zbyt ostre.

Trochę tradycji w pałacu królewskim Gyeongbokgung…

…i trochę nowoczesności, czyli Lotte World Tower. To obiekt otwarty w kwietniu 2017 roku, plasujący się w top 5 najwyższych budynków świata. Ma 555 metrów wysokości.

Widok z najwyższego tarasu na 120. piętrze (485 metrów nad ziemią) robi wrażenie. Zwłaszcza jeśli spojrzymy przez przeszkloną podłogę.

W budynku mieści się też wyjątkowe kino. W jednej z sal znajduje się pierwszy na świecie ekran LED Samsunga zamiast projektora. To nowy poziom jakości obrazu w kinie. Więcej na ten temat przeczytacie w osobnym wpisie.

Lokalny streetfood jest kopalnią ciekawych ujęć…

…także jeśli chodzi o detale.

Tryb portretowy w Samsungu Galaxy Note 8 potrafi zrobić piękne zdjęcia…

…choć podstawowym obiektywem też można zrobić szybki portret.

Architektura w obiektywie również może się prezentować zjawiskowo.

Podsumowując – jak sprawdził się Samsung Galaxy Note 8?

Samsungiem Galaxy Note 8 zrobiłem mnóstwo zdjęć w najróżniejszy warunkach: w dzień, w nocy, skupiając się na szerokim planie i na detalu. W typowo przekrojowej fotografii podróżniczej smartfon spisał się wręcz rewelacyjnie. Jestem szczególnie zadowolony ze zdjęć nocnych, a zwłaszcza z ujęć zrobionych z tarasu widokowego Lotte World Tower.

Jestem zachwycony rezultatami. Spodziewałem się dobrych efektów, ale Note 8 przewyższył moje oczekiwania. Myślę, że nadal nie zrezygnuję z zabierania aparatu na dalsze wyjazdy, ale już chyba tylko z uwagi na możliwość wymiany obiektów. Jeśli chodzi o jakość zdjęć i samą wygodę fotografowania, Note 8 spisał się wzorowo. Przy okazji zauważyłem ciekawą tendencję: fotografując smartfonem znacznie częściej robię pionowe kadry, co praktycznie nie zdarza mi się przy fotografowaniu aparatem.

Wszystkie zdjęcia w tekście obrobiłem w VSCO, mojej ulubionej aplikacji mobilnej. Jeśli chcecie zobaczyć oryginalne pliki w pełnej rozdzielczości, możecie pobrać paczkę zdjęć z tego adresu.

Dołącz do dyskusji

Advertisement