Czas przestać się bać robotów sprzątających. To najlepszy sprzęt AGD, jaki można kupić

Felieton/Sprzęt 20.12.2017
Czas przestać się bać robotów sprzątających. To najlepszy sprzęt AGD, jaki można kupić

Czas przestać się bać robotów sprzątających. To najlepszy sprzęt AGD, jaki można kupić

Roboty sprzątające towarzyszą nam od kilku lat i wygląda na to, że zostaną z nami na dłużej. Jestem przekonany, że urządzenia te staną się integralnymi elementami domu przyszłości i już niebawem nie będziemy sobie wyobrażać bez nich życia. Między innymi dlatego warto kupić jeden z nich już dziś.

Sam korzystam z najróżniejszych robotów sprzątających. Zazwyczaj jest to Roomba 980, ale przez moje mieszkanie, tylko w ostatnich miesiącach, przewinęły się modele marek iRobot, Electrolux, iLife oraz Hoffen. Jestem niezmiennie zafascynowany tymi urządzeniami, ponieważ sprawiają, że żyje nam się łatwiej. Dzięki nim klasyczny odkurzacz trzeba włączać zaledwie raz na kilka tygodni.

Nie ma tu przesady, ponieważ widzę, jak w ostatnim czasie zmieniła się częstotliwość klasycznego odkurzania w moim mieszkaniu. Kilka lat temu sięgałem po odkurzacz dwa lub trzy razy w tygodniu, teraz zdarza mi się zapomnieć, gdzie on w ogóle stoi. Codzienna praca wykonywana przez robota sprzątającego jest w pełni wystarczająca do zachowania porządku na podłodze. Generalne sprzątanie podłogi trzeba przeprowadzać raz na miesiąc albo i rzadziej.

Ludzie musieli się długo przekonywać do robotów sprzątających.

Brak zrozumienia dla tej technologii był największą przeszkodą w zdobywaniu popularności przez roboty sprzątające. Dostrzegł to nawet Colin Angle, twórca firmy iRobot. W jednym z wywiadów przyznał on, że największym wyzwaniem jego firmy był ludzki sceptycyzm. W końcu roboty były obiecywane ludzkości przez ostatnie kilkadziesiąt lat i w naszych wyobrażeniach miały przypominać ludzi, mieć postać humanoidalną.

Tymczasem Roomba okazała się jeżdżącym dyskiem, który można łatwo pomylić z dosyć osobliwą zabawką. Colin Angle przyznał też, że jeżeli ktoś już zobaczył Roombę w akcji, był nią zachwycony. Dlatego po jej premierze zaczęto wypożyczać ją amerykańskim dziennikarzom na testy. Opisywali oni swoje wrażenia w wielu pochlebnych publikacjach, a za nimi poszła nadspodziewanie dobra sprzedaż.

Teraz świadomość przydatności inteligentnych odkurzaczy rośnie znacznie szybciej. Mają wpływ na to dwa czynniki. Jeden z nich to nowe media. Powstanie blogów oraz YouTube’a sprawiło, że możemy łatwiej zobaczyć, jak w praktyce działają roboty sprzątające. Twórcy internetowi bardzo chętnie komunikują się ze swoją widownią, odpowiadają na jej potrzeby, są dla niej bardziej przystępni. Prasa i telewizja nigdy nie mogły być tak dopasowane do odbiorców, nie miały takich możliwości.

Kolejny czynnik to pojawienie się na rynku chińskich odkurzaczy. Jasne, są one gorsze od iRobotów, jednak ich cena jest śmiesznie niska – wynosi zaledwie kilkaset złotych za rozsądny model. Jednocześnie nie są na tyle złe, że ich zakup można nazwać wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Przykładem takich sprzętów są przede wszystkim modele iLife A4s oraz iLife A6. Dobrze sprzątają, można je łatwo zaprogramować tak, by codziennie uruchamiały się same, a ich cena nie rujnuje portfela ani karty kredytowej. I mogą być doskonałym wstępem do późniejszego kupna urządzenia z wyższej półki.

To jaki robot sprzątający warto kupić?

Jeżeli zależy wam przede wszystkim na jakości, to Roombę, najlepiej z serii 800 lub 900. Modele te są wyposażone m.in. w dwie gumowe szczotki, w które nie zaplątują się kable, a czyszczenie ich jest banalnie proste. Wspierają też wiele innych inteligentnych rozwiązań, o których dowiecie się z mojego tekstu poświęconego sprzętom tej marki. Generalnie Roomby to Mercedesy wśród robotów odkurzających, ale… zdecydowanie więcej osób może pozwolić sobie wyłącznie na Skodę. Mimo że wszyscy w głębi serca marzą o Mercedesie.

Dlatego jeżeli panicznie boicie się wydawania sporej kwoty na robota sprzątającego i nie macie od kogo pożyczyć Roomby (moja regularnie krąży po ciekawskich znajomych), żeby poznać jej możliwości, to możecie spokojnie zacząć od kosztujących 500-700 zł modeli iLife A4s albo A6. Mają one podstawowy system sprzątania oparty o jedną turboszczotkę zamiast dwóch, nie potrafią też wykrywać bardzo zabrudzonych obszarów (technologia Dirt Detect), jednak ich możliwości będą w pełni wystarczające dla mniej wymagających użytkowników. Głównie dlatego, że, tak jak droższe sprzęty, mają funkcję harmonogramu. Oznacza to, że można je zaprogramować tak, by uruchamiały się same, a po zakończeniu pracy wracały do stacji dokującej.

Zresztą jeżeli chcecie się o tym przekonać, to poczekajcie kilkanaście dni. Po nowym roku opublikuję test modelu iLife A6, który jest jednym z najbardziej opłacalnych robotów sprzątających dostępnych na rynku. Już teraz mogę wam go nieco zaspoilerować i powiedzieć, że jest to jedno z urządzeń, od których warto rozpocząć przygodę z inteligentnym sprzątaniem.

Dołącz do dyskusji