Ta gra działa w 20 klatkach, a Microsoft sprzedaje ją w pudełku. Wciągnąłem się w PUBG na Xbox One

Recenzja/Gry 21.12.2017
Ta gra działa w 20 klatkach, a Microsoft sprzedaje ją w pudełku. Wciągnąłem się w PUBG na Xbox One

Ta gra działa w 20 klatkach, a Microsoft sprzedaje ją w pudełku. Wciągnąłem się w PUBG na Xbox One

Nie pamiętam drugiej takiej sytuacji, w której konsolowa gra z płynnością spadającą do przedziału 15 – 20 klatek na sekundę doczekała się pudełkowej dystrybucji. Playerunknown’s Battlegrounds na Xboksie One to produkcja skandalicznie niedopracowana. Mimo tego, zakochałem się po uszy.

UWAGA – wrażenia z rozgrywki zostały oparte na pudełkowej przedpremierowej wersji gry, która jest już do kupienia w fizycznej (sklepowej) oraz cyfrowej dystrybucji. 

Dziwię się, że produkt tak niedopracowany, kiepsko zoptymalizowany i poniżej wszelkich przyjętych standardów można dopuścić do pudełkowej sprzedaży. Ba, gdyby tego było mało, za dystrybucję odpowiada sam Microsoft – producent konsol z rodziny Xbox One. To właśnie na nich można od kilku dni grać w Playerunknown’s Battlegrounds.

Napiszę to wprost – na Xboksie One ten tytuł jest po prostu niegrywalny.

To nie tak, że w dalszej części pola uprawnego nic nie rośnie. Po prostu zasięg renderowania jest mniejszy

Jakość tekstur jest gorsza niż za minionej generacji konsol. Gra jest rozmazana, drugi i trzeci plan nie ma ostrości, wygładzanie krawędzi praktycznie nie istnieje. Gdy jakiś obiekt znajduje się kilkadziesiąt metrów od awatara gracza, nie ma żadnej szansy, aby rozróżnić czy to inny gracz, głaz czy może krzew. Pamiętam, jak kiedyś podczas wizyty u okulisty założyłem specjalne okulary, imitujące wzrok 60-latka. Czułem, jak gdybym znowu miał je na nosie, grając w konsolowe Playerunknown’s Battlegrounds.

To jednak nie grafika i ostrość są największym problemem PUBG na Xboksie One. Chociaż ciężko w to uwierzyć, pudełkowa edycja gry regularnie spada do 15-18 klatek na sekundę. To przerażająco niskie wartości. Takie, które będą przeszkadzać nawet tym osobom, dla których liczba FPS-ów generalnie nie ma większego znaczenia. Działanie Playerunknown’s Battlegrounds po prostu upośledza możliwości gracza. Tak podstawowe czynności jak celowanie i wchodzenie do budynków stają się znacznie, znacznie trudniejsze.

Muszę przyznać, że czegoś takiego na konsoli jeszcze nie widziałem. Faktem jest, że PUBG dla Xboksa One posiada na pudełku oznaczenie edycji wczesnego dostępu. Jednak nawet to nie powinno usprawiedliwiać tak fatalnie zoptymalizowanego portu. Jeżeli sądzicie, że edycja na PC jest niedoszlifowana, jesteście w gigantycznym błędzie. W porównaniu do wersji na Xboksa, komputerowy PUBG działa jak kosmiczna rakieta.

Nieuchwytny niczym kameleon

Uratował mnie fakt, że posiadam Xboksa One X. Na potężniejszej konsoli PUBG jako tako działa.

Twórcom gry wciąż nie udaje się zachować stabilnych 30 klatek. Jednak rozgrywka na XOX jest o wiele bardziej komfortowa. Celowanie, eksplorowanie budynków i obserwacja otoczenia – wszystko to stało się możliwe do płynnego wykonania. Tekstury są w wyżej jakości. Drugi i trzeci plan stał się ostrzejszy i bardziej szczegółowy. Prowadzenie pojazdów przestało być problemem. To wciąż kilka poziomów niżej względem gry dla PC, ale przyjemna rozgrywka jest możliwa.

Szczerze, solidarnie i z całego serca współczuję wszystkim, którzy kupili tę grę na zwyczajnego Xboksa One. Na ten moment Playerunknown’s Battlegrounds jest tam praktycznie niegrywalne. Twórcy zapowiadają masę poprawek i aktualizacji, ale wątpię, aby te szybko zmieniły stan rzeczy. PUBG na konsoli Microsoftu to pierwsza gra, z której nie byłem w stanie korzystać ze względu na fatalną jakość warstwy technicznej. Gdybym nie miał Xboksa One X, dałbym sobie z tym tytułem spokój.

Lądowanie na wyspie. Jak na dłoni widać zasięg wyświetlania obiektów na konsoli

Nie poddałem się jednak i zrozumiałem, dlaczego Playerunknown’s Battlegrounds jest fenomenem.

Ta gra nawet na konsoli wciąga jak odkurzacz. Syndrom jeszcze tylko jednej rozgrywki od razu wszedł mi w krwiobieg. Wszystko za sprawą banalnie prostej i banalnie atrakcyjnej mechaniki. Tak oto na wielkiej wyspie ląduje 100 graczy uzbrojonych wyłącznie we własne pięści. Rywale muszą znaleźć bronie i pancerze, eksplorując okoliczne budynki. Następnie wywiązuje się krwawa jatka, a wygrany może być tylko jeden. Rozpoczynają się prawdziwe Igrzyska Śmierci, które napędza sprytna mechanika.

Co jakiś czas zmniejsza się grywalny obszar wyspy. Energetyczna ściana systematycznie zawęża granice pola bitwy, niszcząc wszystko na swojej drodze. Na wyspie robi się ciaśniej, a początkowa setka graczy zaczyna tłoczyć się na mniejszym obszarze. Dzięki temu żaden z uczestników igrzysk nie może schować się gdzieś w zapomnianym przez Boga zagajniku, czekając aż rywale sami się powybijają. Taktyczne myślenie o otoczeniu, przewidywanie ruchów graczy i zdobywanie przewagi terenowej to kluczowe elementy PUBG.

Pamiętam, jak byłem z siebie dumny, gdy przeanalizowałem zawężającą się mapę i przypuściłem, skąd będą nadbiegać rywale. Zamontowałem się na pierwszym piętrze budynku, zaraz przy oknie i czekałem na przeciwników uciekających przed energetyczną ścianą. Jeden. Drugi. Trzeci. Miałem ich na otwartym polu, strzelając do nich jak do kaczek. Grając ala Rambo w życiu nie osiągnąłbym podobnego efektu. Udało mi się wtedy skończyć w pierwszej dziesiątce najlepszych graczy. Dla weteranów PUBG to pewnie nic wielkiego. Dla mnie wspaniałe chwile.

Jestem camperem, nie mam sobie nic do zarzucenia

PUBG to totalne przeciwieństwo współczesnych strzelanin pokroju Call of Duty czy Battlefielda.

Życie awatara masz tylko jedno i nie możesz go zmarnować. W tym tytule nie ma miejsca na głupie błędy. Na beztroski bieg przez środek miasteczka. Obserwacja. Analiza. Planowanie. Playerunknown’s Battlegrounds premiuje cierpliwych i spostrzegawczych graczy, którzy potrafią leżeć przez dwie minuty w błocie, aby oddać jeden celny strzał. To gra nerwów. Dlatego nie dziwi mnie, że tak wielu internautów woli oglądać, jak w PUBG bawią się inni, niż próbować samemu. W tej grze lepiej poczują się wychowankowie taktycznej ARMY niż amatorzy serii Call of Duty.

Największe zalety:

  • Bardzo dobra cena (lekko ponad 100 zł) konsolowej gry
  • Niesamowicie wciąga i uzależnia
  • W końcu ciekawa odskocznia od CoD-a i BF-a
  • Nie ma cheaterów z wersji na PC

Największe wady:

  • Fatalna optymalizacja
  • Okropne wygładzanie krawędzi i tekstury w rażąco niskiej rozdzielczości
  • Laaaaaaaaag g g g g
  • Na zwykłym Xboksie One w zasadzie niegrywalna
  • Wersja 0.5.x, podczas gdy na PC jest już 1.0

Jedno muszę Microsoftowi oddać – konsolowe Playerunknown’s Battlegrounds sprawiło, że mój Xbox One X znowu zaczął być uruchamiany dzień w dzień. Chociażby na chwilę, na jedną lub dwie rozgrywki przed pójściem spać. Z punktu widzenia samej grywalności, PUBG to rewelacyjna konsolowa gra na wyłączność. Jednak poziom wykonania oraz optymalizacji portu sprawił, że zamiast czekać na łatki kupiłem po prostu grę na Steam.

Nie wydaje mi się, żeby Microsoftowi zależało na takim efekcie końcowym.

Dołącz do dyskusji

Advertisement